Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklepik szkolny

Go down 
AutorWiadomość
Kami-Sama
Bóstwo
avatar

Posty : 91

PisanieTemat: Sklepik szkolny   16/5/2016, 20:53

Wyposażony w wszelkiego rodzaju wymażone łakocie i inne smakowitości. Zbudowany z białych ścian, desek cedrowych oraz dużych szyb. Nowoczesny, w pełni oświetlony i klimatyzowany. Wiecznie oblężony przez gromady uczniów.
Powrót do góry Go down
http://fourseasons.forumpolish.com
Syriusz
Poliglota
avatar

Posty : 44

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   25/5/2016, 13:03

Po skończonych zajęciach udał się do budynku głównego, żeby przed pójściem do pokoju wyposażyć się jeszcze w jedzenie. Był przeszczęśliwy, że dzisiaj lekcje skończyły się już po siedmiu godzinach, a nie po ośmiu, czy dziewięciu. To chyba największy plus śród i mimo, że to dopiero środek tygodnia, dało się je przetrwać. Zupełnie inaczej rzecz miała się z poniedziałkami, czy czwartkami, w których plan jego klasy był tak tragiczny, że Syriusz każdego ranka zastanawiał się, jak bardzo potrzebuje edukacji. Mimo niechęci, w końcu zawsze pojawiał się na zajęciach, zazwyczaj nawet niespóźniony. Gdzieś po głowie wiecznie obijała mu się ta wtłoczona kulturowo świadomość, że bez szkoły będzie nikim, niczego nie osiągnie i już za te myśli pewnie utracił szanse, żeby zdać. Wstawał więc posłusznie każdego dnia, ubierał się i leciał do obowiązków, chociaż w świecie czekało na niego tyle ciekawszych zajęć.
Wróćmy jednak do aktualnej sytuacji. Z plecakiem przewieszonym przez ramię i jeszcze w mundurku, czekał aż kolejka przy sklepiku trochę się przerzedzi. Był skupiony na telefonie, jak połowa zebranych. I chociaż był zaabsorbowany treścią czytanego artykułu, kątem oka śledził uczniów dookoła. W pierwszych dniach spodziewał się, że wzbudzi sensację. Wejdzie do szkoły i wszyscy spojrzą na niego z wielkim: "wtf, co ty robisz, człowiek", ale nie. Ta szkoła była dziwna i mało kto zawracał sobie nim głowę dłużej, niż kilka sekund. Zachodnie rysy twarzy wzbudzały pewien rodzaj zainteresowania, pewnie, zwłaszcza, że przewyższał większość rówieśników co najmniej o 10 centymetrów i raczej nie dało się go ominąć wzrokiem. Było to jednak nic przy wielkich oczach i szeptach, jakie sobie wyobrażał. Ludzie byli bardzo neutralni wobec niego. Nikt zdawał się nie mieć uprzedzeń, ani sentymentów, a on mógł sobie egzystować jak każdy. Pasowała mu taka sytuacja, chociaż miał nadzieję polepszyć swoje kontakty z uczniami w najbliższym czasie. Ojciec wciąż wysyłał mu zdjęcia grup przyjaciół, na jakie natknął się na ulicy z dopiskami w stylu: "Czemu ty nie spędzasz tak czasu, przegrywie?" Przestał mu już odpisywać i teraz tylko usuwał foty, które automatycznie zapisywały mu się w pamięci urządzenia. Taaak, jego ojciec wierzył w niego całym sercem, jasne. Inaczej przecież nie wybrałby mu profilu, który całkowicie odbiega od jego zainteresowań. Mógłby pozwolić synowi iść do klasy humanistycznej, tak jak chciał on sam i jego matka, tylko po co, skoro dzieciaki ze ścisłych profilów stereotypowo zawsze kończą lepiej? I teraz siedział jak ostatni random na tych lekcjach, nie udzielając się i cudem jadąc na trójach, a z języka ojczystego i angielskiego kosząc piątki. 
Kiedy już przyszła jego kolej, poprosił o wodę i paczkę ciastek, szybko przełączając się na japoński. Dostał zakupy, zapłacił i już się odwracał, żeby odejść, gdy z ręki wyleciała mu butelka i potoczyła się wzdłuż korytarza. Schował telefon do kieszeni i poszedł za własnością, nawet nie wzdychając. Mógł nie trzymać tej komórki, jakby się do niej przykleił.
Powrót do góry Go down
Jelon
Nauczyciel
avatar

Posty : 41

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   25/5/2016, 17:05

"Do zobaczenia jutro." powiedział do uczniaków i gdy wreszcie ci opuścili salę, ten ją zamknął i rozpoczął swoje wolne na dzisiaj. Była to bodajże 7 lekcja, więc ni to dobrze, ale tragedii trudno się dopatrzeć. Był nawet szczęśliwy, że to już koniec i środa. Lubił środy, bo kojarzą mu się ze słońcem, sam nie wie dlaczego. No i bliżej to do piątku niż, na przykład, od dnia wczorajszego. Z uśmiechem na twarzy kroczył dumnie po korytarzu, gdzieniegdzie rzucając skromne spojrzenie na coraz to bardziej odkrywające stroje uczennic. Teraz przydają się te skośne oczy, hehe. Nikt by go o oto nie posądzał, więc tym bardziej fajnie. Nie chodzi tutaj, że jest jakimś starym zbokiem, a raczej o to, że interesuje się modą damską. Tak, dokładnie. Jedyne co psuło jego dzisiejszy humor to bordowe skarpetki, które w pośpiechu pomylił z czarnymi i teraz bardzo żałuje. Oprócz dyskomfortu spowodowanego czymś innym na stopach czuł zażenowanie, że ani trochę nie pasowały do jego outfitu na dzisiaj, który był taki sam jak wczoraj, przedwczoraj... nikt chyba nie zwraca na to uwagi. 
Siedem lekcji oczywiście potrafi zmęczyć, co prowadzi do zgłodnienia. Juda lubi jeść, więc raczej nie będzie zwlekał z pysznym obiadem. Miał wybór pomiędzy powrotem do domu i spędzeniem tam reszty tego dnia, a sklepikiem szkolnym. Wybrał to drugie, bo nie dość, że w mieszkaniu nudno i pusto to jeszcze pewnie jedzenia tam super fajnego nie ma. Spokojnym krokiem pomaszerował w stronę shopu, aby tam coś wszamać. Nie liczył na wartościowy posiłek, ale z chęcią przekąsi jakiegoś batonika czy kto wie co jeszcze. Soku by się napił. Po drodze napotkało go śmieszne zdarzenie, bo przyszedł do niego sms! Co za niespodzianka, raczej rzadko otrzymuje takie cuda. Wczytany w treść nie obserwował co się dzieje dookoła i nawet nie zauważył, że już wszedł do sklepiku, jak w jego stopę uderzyło coś. Coś? NIkt nie wie co. Lekko zdezorientowany zaczął szukać przyczyny ów stuknięcia, którą okazała się butelka wody. Skąd, po co, jak? Tego też nikt nie wie. Podniósł ją powoli i zaczął się rozglądać czy to ktoś przypadkiem jej nie szuka. Nikogo nie zauważył, prócz jakiegoś chłopca. Stał jak nieruchomy, bo do końca nie wiedział sam co teraz. Uciekać z wodą? Darmowa, więc czemu nie. Jednak, jego uczciwość nakazuje mu najpierw zapytać, czy to jego, a dopiero potem zabrać, jeśli wynik testu okazałby się negatywny. Otworzył szeroko oczy, a następnie zaczął wymachiwać ręką do wysokiego ucznia. - Halo, tutaj! - krzyknął i oczekiwał na przyjście nieznajomego. W duszy modlił się, żeby ten był nowi i go nie znał, bo jak tak będzie to hulaj dusza piekła nie ma. 
Machając tak ręką przez przypadek wypuścił wszystko z prawej dłoni, telefon i torbę, z której posypały się książki, a co najważniejsze.. wodę, która rozlała się beztrosko po podłodze. Oby nikt tego nie widział, bo na jego twarzy namalowały się drobne rumience ze wstydu. Niby wyluzowany, ale swoich niedoskonałości nienawidzi. JAK TAMTEN CHŁOPAK SIĘ ZORIENTUJE ŻE TO JEGO WODA TO BĘDZIE ŚMIERĆ JUDY.
Powrót do góry Go down
Syriusz
Poliglota
avatar

Posty : 44

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   25/5/2016, 17:36

Kiedy jakiś uczeń podążył za jego wodą i podniósł ją z konsternacją, chłopak nie zareagował. Szedł po prostu dalej w stronę zguby, przecież koleś nie capnie butelki i nie zacznie z nią uciekać po korytarzach. A nawet jeśli, przecież nie będzie go ganiał. Woda kosztowała go tyle, co nic, najwyżej kupi drugą. Chociaż to wyglądałoby zabawniej, jakby dwoje przypadkowych uczniów biegało po szkole, w walce o najzwyklejszą wodę. Gdyby mieszkali w górach i sklep był 50 kilometrów niżej, a jedyną drogą do niego byłyby kamienne, strome schodki - okej, walczyłby o to picie jak dziki. Kiedy jednak równie dobrze mógł wyjść i skoczyć do sklepu za rogiem, nie robiło mu to różnicy. 
Przez moment zawahał się z następnym krokiem w stronę niższego chłopaka. Kiedy jego oczy nagle otworzyły się szeroko i zaczął machać, nie wiedział, czy ma spodziewać się ataku, czy faktycznie szykować się na kupowanie drugiej butelki. Usłyszał na szczęście słowa chłopaka i pokiwał głową spokojnie, wracając do podążania w jego kierunku. 
Syriusz jeszcze tego nie wiedział, ale za chwilę miał wpaść w ogromne zażenowanie, bowiem mylił ucznia z nauczycielem, którym przecież Juda był. Jednak nie znając go, w życiu by nie pomyślał, żeby powiedzieć do niego na: "proszę Pana", a co dopiero, żeby wziąć go za nauczyciela. Nie znał jeszcze wszystkich - ba, nie znał nawet połowy -  i nikt go nie ostrzegł, że będą nauczyciele, którzy wyglądają tak, jak ten. To jest młodo. Do standardów wyglądu w Japonii jeszcze się nie przyzwyczaił, wciąż żył Australijską miarą, dlatego nawet nie pomyślał, że mógł pomylić się w ocenie wieku. Ale jak już się dowie, że mówił do pedagoga jak do szkolnego kolegi, pewnie będzie mu przed nim głupio jeszcze dosyć długo i będzie za nim biegał, upewniając się, że go nie nienawidzi jakoś specjalnie. 
- Jasne, widzę, dzięki. - zdążył powiedzieć, zanim czarnowłosy wypuścił wszystko z rąk. To było prawie jak w zwolnionym tempie. Już sięgał po swoją własność, niemal dotknął jej dłonią, gdy wszystko runęło. Nie przejął się jednak wodą, bo jak myślał wcześniej, mógł sobie kupić drugą. Bardziej przejął się losem telefonu i książek, które raczej nie powinny mieć kontaktu z wodą. Błyskawicznie się schylił, chwytając urządzenie, niestety, nie miał skilla na tyle, żeby złapać przy tym książki i torbę. Odłożył więc własność nieznajomego kawałek dalej, z dala od wody i uklęknął odruchowo, żeby pomóc zbierać zagrożone zniszczeniem woluminy. Parsknął śmiechem, odkładając torbę nieznajomego z wody.
- Nie wiem, jak ci się to udało, stary. - przyznał, zerkając na niego z dołu i orientując się, że powiedział to po angielsku. Pokręcił głową lekko, przestawiając się znowu na japoński i powtórzył wypowiedziane zdanie, już w miejscowym języku, zadbał nawet o względnie poprawną wymowę, bo akcentu jeszcze się nie pozbył. Przełożył parę książek i z uśmiechem spojrzał jeszcze raz na bruneta, marszcząc brwi lekko. "Lol, Japończycy tak milutko okazują emocje." - pomyślał, ale nie skomentował tego na głos, odwracając wzrok z powrotem do ratowanej własności chłopaka. Uznał, że sam wolałby, jakby nikt nie zwracał uwagi na jego zaczerwienione policzki.
Powrót do góry Go down
Jelon
Nauczyciel
avatar

Posty : 41

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   25/5/2016, 21:38

Chciałby się walnąć w twarz i jęknąć jak zarzynany wół. Taki wstyd! Zdarza się każdemu, ale żeby taką gafę sobie strzelić, jeszcze przed nowym uczniem! Dobra, luz, trzeba podejść do tego z dystansem, bo nie z takich opresji się wychodziło i to z twarzą! Mimo, że rumieńce nie opuściły jego policzków, to uśmiech znów zawitał, a jego młodego pomocnika obdarował śmiechem, takim drobnym, przyjaznym. Oczywiście, że był zaskoczony tym, jak go nieznajomy potraktował, bo przecież jest nieznajomym! Jednak, w mgnieniu oka Juda przestał się tym przejmować, gdy razem sobie podnosili książki i podłogi. OBY NIE ZOBACZYŁ DZIENNIKA. Swoją drogą, mówiąc do niego "stary" chyba wziął Judę jako kogoś swojego wieku, co niezmiernie ucieszyło Japończyka. Nie dość, że komplement to jeszcze będzie mógł poczuć się jak za dawnych lat, gdy jeszcze miał przyjaciół. Złote wspomnienia. 
Twarz bohatera była.. ładna. O tak, była po prostu ładna i przyjemna, ale w żadnym stopniu nie przypominała tych, które widuje na każdej ulicy. Była taka obca, nieznana, jakby z innej planety. Zapewne nie jest Japończykiem, pewnie Europejczyk, na takiego wygląda. Chciał go o to zapytać, ale to za wcześnie. Zdecydowanie za wcześnie. No i nie ma czasu roztrwaniać się nad wyglądem tego, dość wysokiego, chłopca, a raczej nad tym - co zrobić z wodą na ziemi.. - może pójdę po mop? Pościeram to wszystko, ty wrócisz do swoich zajęć i nikt nic nie widział! - zarzucił pakując lekko wilgotne książki do torby. Szerze to nie chciał, żeby szedł. - Dziękuję ci strasznie, gdyby nie ty to pewnie musiałbym kupić nowy telefonm a za moją pen.. kieszonkowe to trochę by mi to zajęło! - chciał powiedzieć coś śmiesznego ale nie wyszło, eh, nawet nie zwrócił uwagi na angielski użyty przez wysokiego. 
- Sam nie wiem, czasami mi się zdarza.. - wymamrotał. Sam już nie wie co mówić, czy się śmiać, czy być cicho, a może to i to? Lepiej po prostu się uśmiechać i czekać na dalszy rozwój wydarzeń. - Mam na imię Fuya, a ty? - na przełamanie lodu. Ciekawe czy będzie kojarzył.. mówi się, że Japończycy są podobni to może pomyli go z jakimś uczniem i nie zorientuje się, że to nauczyciel! Albo po prostu nie będzie go znał. Juda rozejrzał się trochę po korytarzu jednocześnie prostując kolana: - piękna szkoła, co nie? Myślę, że mógłbym tu kiedyś pracować! - pełen entuzjazmu i ekscytacji, jak na pierwszaka przystało, ale w środku chciało mi się śmiać i skakać. Mimo, że jest człowiekiem poważnym na poważnym stanowisku, to w środku kryje się wciąż ten mały Fuyu, ciekawy świata, pełen energii, talentu i chęci zdobywania wiedzy. 
- I przepraszam cię bardzo za tę wodę, odkupię ci - dodał jeszcze dość głośno ukazując przy tym szereg białych kłów oraz trochę wystające dziąsła i złapał niewiadomokogo za przedramię, aby  poprowadzić go pod sklepik. Szkoda tylko, że zapomniał o kałuży. On zapomniał kim jest. Może to i dobrze? Należy mu się, chwila rozrywki i rozmowy z nieznajomym, a może ten chłopiec go nie pobije za to, co zrobił i zamierza zrobić. - Po tym jak kupimy ci wodę, może gdzieś wyjdziemy się przejść? Chyba, że masz zajęcia to.. - nie skończył.
Powrót do góry Go down
Syriusz
Poliglota
avatar

Posty : 44

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   25/5/2016, 22:58

Wspomniany dziennik faktycznie nie został zauważony. Syriusz wsunął go między książki, nie zwracając uwagi. W jego szkole w Sydney nie korzystało się już z tradycyjnych dzienników, wszystko było elektroniczne. Dzięki temu zarówno rodzice, jak i uczniowie, oraz sami nauczyciele, mieli wieczny dostęp do ocen, do terminarza sprawdzianów, bardzo wygodne. Ich szkoła dawała też opcję wysyłania wiadomości na telefon, jeśli otrzymywało się nową ocenę, albo wpis w obecnościach. Kiedy rodzina ufa ci na tyle, żeby tej opcji nie włączyć, bez problemu uda się wszystkie oceny poprawić, zanim trafią do rodziców. Pożyteczne, jeśli zależy ci na wsparciu finansowym, a przypadkowo nie zaliczysz sprawdzianu z fizyki i nauczyciel zgodzi się na poprawę w dniu oddawania prac. Teraz tradycyjny dziennik lądował w dłoniach nowego znajomego i Syriusz nie obrzucił go nawet spojrzeniem, wierząc, że to jakiś duży zeszyt. 
On sam świadomie nie ocenił mężczyzny pod względem atrakcyjności. Ot, kolejny przedstawiciel człowieka na jego drodze. Chociaż, gdyby się nad tym zastanowił, to Fuya pewnie byłby jednym z niewielu miejscowych, których twarz rozpoznałby w tłumie po pierwszym spotkaniu. Może to przez młodzieńcze rysy, ale dojrzałe spojrzenie? Prawdopodobne, to rzadkie połączenie. A chłopak, jak większość ludzkości, dużą wagę przykładał do oczu i spojrzenia, więc jeśli ktoś go nim obdarzał, a na dodatek były w nim oznaki zainteresowania i myślenia, był zadowolony. 
- Daj spokój, to woda - machnął ręką, wzruszając ramionami. - Zaraz wyschnie. - dodał, imitując pełen konspiracji ton, podnosząc też telefon i podając go rozmówcy z uśmiechem, wyrażającym szczere rozbawienie. Chłopak mówił bardzo dużo w dość krótkim czasie, przyjemnie się go słuchało po dniach spędzonych w szkole, gdzie ludzie toczą rozmowy cichutko, przy parapetach. Już jego samego irytowało ciągłe powracanie myślami to szkoły w Australii, ale... Tam było inaczej. Podbijał do kompletnie nieznajomych osób i już miał troje, albo nawet czworo nowych znajomych, którzy nie patrzyli na niego dziwnie. Tu mentalność tych ludzi była kompletnie inna i mimo, że było już kilka osób, z którymi się dogadywał, to minie wiele czasu, zanim będzie uznawany za normalnego. 
- Żaden problem, fuksem złapałem. - uśmiechnął się, skromnie przyznając, że pewnie nie udało by mu się uratować urządzenia, gdyby nie szczęście. Mimo to, miło, że czarnowłosy podziękował. Mógł przecież pozbierać książki i odejść. - Syriusz, miło mi - podał chłopakowi rękę, przedstawiając się. - A szkoła jest bardzo ładna, to prawda. W której jesteś klasie? - kontynuował rozmowę, wcale nie mając ochoty jej kończyć. Lubił prowadzić dialogi, był w tym bardzo dobry, prawie tak jak w Angielskim. 
Na ofertę odkupienia wody szybko zaoponował. Nie lubił, jak mu się zwracało takie drobnostki. Zwłaszcza, że zadziałał już typowy, psychologiczny efekt. Syriusz polubił chłopaka, bo mógł mu pomóc i wcale nie miał ochoty, żeby waga przysług już się równoważyła. Sympatia mogłaby w nim najpierw trochę urosnąć. Dał się jednak pociągnąć w stronę sklepu, zainteresowany dalszą wypowiedzią Fuyi. 
- Ej, ale znamy się ze dwie minuty, nie lepiej wziąć jakieś ciastka i pogadać na korytarzu? - zapytał z nieco skonfundowanym uśmiechem, wsuwając dłonie do kieszeni. - Znaczy, jak wolisz spacery, to mnie tam wszystko jedno, nie? - powiedział to przychylnym tonem. W zasadzie nie miał nic przeciwko przechadzce, chociaż wolałby najpierw zostawić plecak w Akademiku.
Powrót do góry Go down
Jelon
Nauczyciel
avatar

Posty : 41

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   26/5/2016, 00:03

Dziennik pana Fuyutuski nie był ani piękny, ani nowy. Wręcz przeciwnie, był już lekko obdartym, dopiero co zmoczonym i w paru miejscach pozaginanym zbiorem kartek, na których ów człowiek zapisywał oceny swoich uczniów. W szkole obowiązywał dziennik elektroniczny, ale Juda po prostu go nie lubił i raczej nie polubi - sama wizja siedzenia przed komputerem i wpisywania ocen jest dla niego koszmarem, chociaż nie wie czy to w ten sposób działa. Nie przekona się. Ów dziennik nabiera barw dopiero w jego dłoni, w jego chudych, lekko kościstych palcach sprawia, że Fuya wygląda dojrzalej, jakoś tak bardziej godny szacunku, jak na nauczyciela przystało. Brzmi jakby o jego dojrzałości decydowały pojedyczne atrybuty, a wcale tak nie jest, dopiero one w komplecie z poszczególnymi cechami charakteru i wyglądu dają efekt zdyscyplinowanego nauczyciela, który uśmiechem wyraża siebie.
Wracając do mokrej sprawy. - Mam nadzieję, bo jak nie to sprzątaczki będą na mnie złe i mi się oberwie.. - wymamrotał, a końcówkę praktycznie powiedział do siebie. Smutny fakt, że często coś psuł i potem musiał albo za to płacić, albo pomagać w sprzątaniu, ale jak jest się niedołęgą to tak jest. 
Fuya, jak to on, delikatnie zerkał na egzotyczną twarz chłopca, tak, aby ten nie mógł zobaczyć. Było mu miło, że ktoś taki mu pomógł i zgodził się porozmawiać. Jego egzotyka polega na tym, że po prostu mężczyzna bardzo rzadko widuje takich odmieńców, głównie dlatego, że poza tereny Japonii wylatuje raz na rok. Czuje do niej ogromne przywiązanie i trochę boi się tych innych ludzi, ich reakcji. 
- Jak fuks to fuks, powinniśmy się cieszyć, że spotkał właśnie nas - dodał śmiejąc się po tym. Odwzajemnił uścisk dłoni, trochę śmieszny, bo miał nieco mniejsza dłońkę i czuł się jakby ktoś nałożył mu rękawiczki. W KTÓREJ JESTEŚ KLASIE, tego nie przemyślał. Poplątał się chwilę w języki i wreszcie wydusił - w trzeciej, a ty? Wyglądasz na czwartą. - według niego tak nie wygląda, ale czemu by nie strzelić takim komplementem. 
Juda napotkał opór, najwidoczniej jego kolega nie chciał nowej wody.. ale to kłóciło się z nim - coś zepsuł to musi naprawić, proste. Jak ten nie chciał nowej to da mu swoją. Wyciągnął z torby butelkę, nawet nietkniętą i wyciągnął przed Syriusza: - Skoro nie mogę ci odkupić to dam ci w prezencie. - i wcisnął ją w dłonie towarzysza. 
- w sumie to możemy, głodny jestem bardzo, ale chciałem iść na spacer, bo nie dość, że tutaj jest strasznie głośno.. to ja spacery lubię. Wolałbym zjeść na mieście, no choooodź! Będzie super! - uśmiechnął się szeroko i zwrócił twarzą w stronę korytarza, poprawiając przy tym ramiączko od torby - Swoją drogą, to skąd jesteś? Nie wyglądasz na Japończyka, a Syriusza jeszcze nigdy nie spotkałem.. Francja? Niemcy? Wcześniej użyłeś angielskiego to może Anglia? 
Powrót do góry Go down
Syriusz
Poliglota
avatar

Posty : 44

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   26/5/2016, 00:39

To też była dla Syriusza nowość, że ktoś poza nim i paroma osobami martwił się o szkołę nie w sensie ocen, ale ogólnie poszanowania mienia. Jednak dla niego było normalne, że woda była na korytarzu. Ludzie zmieniali buty, więc błoto się nie zrobi, a zaraz i tak zaczynała się lekcja, także nawet nie miałby kto nanieść piachu. Gdyby rozlała im się kawa, sok, albo coś w tym guście, mogliby mieć problem z przyklejającymi się do podłogi podeszwami, takie rzeczy trzeba wycierać. Jednak jeśli sprzątaczki byłyby złe o wodę, to byłoby trochę bez sensu. Czym były korytarze, jeśli nie wodą z płynem? Syriusz dokładnie tą logiką kierował się, myśląc o wylanej wodzie. Powinni wyrzucić butelkę, ale o tym już zapomniał, skupił się na omawianiu spaceru z nowym znajomym. 
Jako iż obserwował swojego rozmówcę, zauważył, że kilka razy na niego spojrzał, co było absolutnie naturalne, w końcu rozmawiali. Kiedy ktoś w czasie rozmowy nie patrzy na ciebie przynajmniej kilka razy w czasie wypowiedzi, wydawał się nieco osobliwy. Nie zamierzał oceniać w takich wypadkach, ale dobrze było móc komuś spojrzeć w twarz i ocenić spojrzenie, jak już Syriusz myślał sobie wcześniej. 
- No, utrata komórki nic przyjemnego. - przyznał, zastanawiając się, co on by zrobił, jakby rozwalił telefon. Nie rozpaczałby po nocy, ale byłoby mu bardzo szkoda wszystkich zdjęć, filmików, kontaktów. O ile ocalałby kartka pamięci, wytrzymałby pewnie i kilka dni bez kontaktu ze światem. Po tym czasie zacząłby się jednak irytować, że nie ma kontaktu ze starymi przyjaciółmi. Albo wręcz przeciwnie, zacząłby żyć z rozmachem tutaj, na miejscu. Pewnie było też kilka innych opcji, ale te dwie były najbardziej możliwe. Kiedy telefon już by wrócił, byłby pewnie zły na siebie, że pozwolił swoim bliskim tyle na siebie czekać. Już w momencie rozmawiania z chłopakiem odsuwał na później kilka rozmów. Ludzie musieli jednak zrozumieć, że nie będzie dostępny wiecznie i nie zawsze ma czas, aby rozmawiać o możliwym przyjeździe w wakacje, albo o nowym odcinku Gry o Tron, czy wściekać się na Eurowizję. 
Właśnie! Wiecie, co było najgorsze w Japonii? Wcale nie to, że ludzie byli inni. Ani też fakt, że musiał używać języka, z którym nie był w stu procentach obeznany. Nawet nie brak mieszkania i konieczność przebywania w akademiku. Smsy od ojca też mógł jakoś zdzierżyć. Ale na litość Bogów, a zwłaszcza Baldera, który był jednym z opiekunów muzyki! Jak można nie słyszeć o Eurowizji! Przed chwilą cały jego świat wrzał, bo Australia nie wygrała, mimo wspaniałego repertuaru, bo wybrali Ukrainę, która walnęła piosenkę o wojnie. Już naprawdę, z daleka z tą polityką od sztuki, Rosjanie mieli lepszą piosenkę, nawet Polacy byli o wiele lepsi niż ta cała Jamala. I z kim miał się niby bulwersować, jak większość Japończyków wiedziała o Eurowizji tyle, co on o anime, a nawet mniej? Jak sobie o tym przypomniał, to aż sobie musiał bezgłośnie westchnąć, tak się poirytował, no proszę państwa.
- W trzeciej? Ja też jestem w trzeciej. - powiedział, trochę skonfundowany, Wydawało mu się, że poznał już cały rocznik, ale jego na bank nie widział ani w spisie uczniów, ani przy żadnej klasie, kiedy obchodził profile. Ale po co chłopak miałby kłamać? Na bank musiał go po prostu przeoczyć, nie miał powodów, żeby mu nie ufać. Miał do czynienia z takim otwartym, miłym gościem, dlaczego miałby go okłamywać? 
Syriusz niewiele jeszcze wiedział o nauczycielach z tej szkoły.
Podziękował za wodę, widząc, że nie ma wyboru. Wrzucił ją do plecaka szybko, żeby nie musieć zadręczać się myślami, że zabrał niewinnej ofierze losu jej picie. Trudno, uparł się, to Syr wziął. Przynajmniej nie wydał kasy bezpośrednio na jego oczach, bo to by Australijczyka uwierało prosto w serce. 
- Pewnie, może być spacer. - powtórzył szybko, kiwając głową. Powiedział to w pełni szczerze, chociaż wychodzić miał średnio ochotę. "Ja nie jestem asertywny, dlaczego każecie mi wybierać." - pomyślał, jednak niczym nie odbiło się to na jego twarzy. Dalej był spokojnym, uśmiechniętym, wysokim jak na okoliczności gościem, który próbował nawiązać sympatyczną relację z kolegą, jak się okazało, rówieśnikiem.
Uśmiechnął się szerzej, słysząc próbę wymówienia jego przezwiska. Japoński akcent był taki śliczny, ludzie mogliby do niego mówić mieszanym japońskim i angielskim, a on mógłby słuchać i być wniebowziętym. 
- Stary, z Niemiec? - zaśmiał się, szczerze rozbawiony i pokręcił przecząco głową. - Bliżej. Z Australii. - poprawił z uśmiechem, czekając na reakcję. I na obranie kierunku, bo czarnowłosy chyba chciał iść na spacer.
Powrót do góry Go down
Jelon
Nauczyciel
avatar

Posty : 41

PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   26/5/2016, 02:27

Juda doskonale pamięta jak stracił swój pierwszy telefon. Doskonale. To. Pamięta. W sumie nic w tym specjalnego, ale wrzucił go do zupy. Do dzisiaj łapie się za głowę - jak do tego mogło dojść! Otóż: jadł zupę, nie pamięta jaką i wyciągnął telefon z kieszeni, ale w międzyczasie dostał jakiejś padaczki i wrzucił go do tej zupy. Nie dość, że sporo hajsu poszło w las to zupa niejadalna. Życie boli właśnie w takich momentach. Teraz ma dość porządny, fajne i ładnie wyglądający, bardzo go lubi, szczególnie, że może w nocy czy podczas lekcji grać w gry i tym podobne. Na komputerze nigdy, ale na telefonie lubi, odpręża go to i daje uczucie satysfakcji. Nie sam co by się działo teraz, gdyby utracił swój ukochany, ale pewnie nie byłoby jakoś super, bo 1. musiałby zapłacić pewnie niezłą sumkę za naprawę czy ewentualne kupno, 2. nie miałby telefonu pewnie przez trochę czasu co mocno by go zasmuciło, lubi rozmawiać z rodzeństwem czy swoimi dawnymi służącymi, rzadko, ale czasami do nich zadzwoni, sprawdzi jak żyją i czy wszystko jest okej. Taka naturalna, rodzinna troska. 
Dawno nie palił kiepa, to znaczy, nie miał fajki w mordzie. Trochę kłopot, bo nie zapali przy nim, żeby nie wyjść na nie wiadomo kogo, ale zaś ma chrapkę, ale chyba musi wytrwać. Bardziej mu zależy na Syriuszu niż teraz na fajkach. Ciekawe gdzie są tak swoją drogą... pewnie mu wszystkie wyleciały do kałuży albo zapomniał ich wziąć z domu, zawsze tak jest! Codziennie mówi "wezmę dzisiaj na pewno" i ich zapomina, ale może to też jakiś sposób na ograniczenie palenia. Nigdy za bardzo tego nie lubił, wręcz przeciwnie, uważał to za stratę pieniędzy, narażanie własnego zdrowia i nieprzyjemny "obowiązek", który musiał spełniać. Na szczęście nie palił jakichś super mocnych papierosów, więc dobre i to. Hm, w sumie nie pamięta nawet kiedy się w to wciągnął.. Prawdopodobnie w pracy przed studiami, wtedy przebywał wokół właśnie takiego towarzystwa, co mogło go do tego przekonać. 
Cholera jasna, Fuya przysięgał na rękę, że Syriusz jest starszy od niego, a są z tej samej klasy!! Jak z tego wybrnąć? - czyli jesteśmy na tym samym etapie! Eee, tak właściwie to od kiedy chodzisz do tej szkoły? - zmiana tematu zawsze działa! - ja od początku tego semestru, dziwne, że nigdy się nie widzieliśmy, prawda? Ale szkołą duża, więc nie ma co się dziwić.. - jakoś się udało. Większe szczęście fałszywej osiemnastce sprawiło wyrażenie zgody na spacer, aż wręcz zaczął promienieć. Niesamowite, że proste zdanie potrafi tak uszczęśliwić. Tylko dlaczego? Chodzi o świeże powietrze, ładną pogodę czy o co? Nikt nie wie, prawdopodobnie on sam nie ma pojęcia. Chciał go aż złapać za rękę i pociągnąć za sobą, ale za dużo, za dużo dziecinności. Parę wdechów i wydechów, i wrócił stary, dobry Jelon. - Chodźmy więc do kawiarni coś zjeść, a potem sobie pochodzimy czy coś. - włożył ręce do kieszeni i ruszył w stronę drzwi, oczekując, że Rhydian zrobi dokładnie to samo. Lekko naburmuszony burknął - Na oko wyglądasz jak Niemiec. - szybko mu przeszło i kontynuował - Australia? To ten kontynent co nie? Widziałem na zdjęciach kangury i koale, serio ich tam tak dużo? Ciepło? Pewnie bardziej niż u nas, ale czy piękniej? W to akurat wątpię, bo Japonia to wspaniały i piękny kraj.. co sądzisz? Opowiedz coś o swoich rodzinnych stronach, może ci czegoś brakuje? - zagadał młodzika i ahoj. 

[z/t + Syriusz]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklepik szkolny   

Powrót do góry Go down
 
Sklepik szkolny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Budynek główny-
Skocz do: