Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kami-Sama
Bóstwo
avatar

Posty : 91

PisanieTemat: Kuchnia   16/5/2016, 21:05

Niewielkie pomieszczenie, w którym najczęściej gromadzą się wszyscy ludzie. To tutaj najczęściej można usłyszeć różne plotki, poznać innych uczniów a także po prostu dobrze zjeść. Jest to pomieszczenie w którym można zjeść, już po szkole kiedy stołówka jest zamknięta.
Powrót do góry Go down
http://fourseasons.forumpolish.com
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Kuchnia   29/5/2016, 13:38

Marco ruszył do kuchni, nadal nieco zaspany, ale zadowolony, że był tu sam. Nawet bardzo zadowolony, bo może będzie mógł znaleźć sobie coś lepszego niż na wpół zjedzony jogurt z lodówki. Bowiem chłopak miał taki problem, że nie umiał gotować. I wcale nie chodziło o to, że gotował źle, bo przecież nie jechał na olimpiadę. Jemu po prostu nawet zrobienie jajecznicy sprawiało problem.
19-latek wtoczył się do kuchni, rozglądając się dookoła i zastanawiając co mógłby zjeść, bo żywienie się samymi zamówieniami na wynos zdecydowanie nie wpływało dobrze na jego zdrowie. Nie żeby się tym przejmował, ale skoro miał okazję, to dlaczego by nie zjeść czegoś pożywniejszego?
Marco podszedł do szafek i otworzył jedną z nich ruchem ręki, zginając się wpół i zaglądając do środka. Patrzył się tak przez chwilę, do momentu gdy jego uwagę przykuło zamknięte jeszcze pudełko płatków. Chłopak mruknął coś pod nosem, zdjął je z półki i odwrócił się w stronę lodówki, sięgając po mleko. Płatki wsypał do miski, mlekiem zalał i tada! Wziął gotowe śniadanie do ręki i usiadł na parapecie, odgarniając włosy nieco na bok. Była to jedna z bardzo niewielu sytuacji, kiedy Marco nie miał na sobie czapki. Ba! Nawet deskorolki przy sobie nie miał, bo obie te rzeczy zostawił w pokoju. Taka przykrość.
Powrót do góry Go down
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Kuchnia   29/5/2016, 13:59

Zrobiła sobie rano lekki makijaż i poszła biegać, jak to miała w zwyczaju. Zostawiła siostrę w pokoju, życząc dziewczynie miłych lekcji. Bardzo żałowała, że nie chodzą już razem na zajęcia, ale nie miała co z tym zrobić. Musiała nadrobić zaległości, przecież nikt by jej nie przepuścił od tak do trzeciej klasy, bo coś tam się u niej zadziało. Już prędzej umieściliby Kyou ponownie w lecie, bo martwiliby się, że siostra sobie bez niej nie poradzi. A na to nie chciała pozwolić, więc musiała po prostu przejść przez szkołę o rok niżej, niż swoja bliźniaczka. 
Pobiegała sobie dobre pół godziny, a potem truchtem wróciła do akademika, żeby zjeść śniadanie. To znaczy, żeby spróbować je zjeść, bo wątpiła, żeby udało jej się faktycznie coś w siebie wcisnąć. Od czasu przyjazdu ze szpitala jakoś nie mogła niczego tknąć, miała wrażenie, że nadal wszystko jest faszerowane lekami. Miewała dni, gdzie potrafiła nie zjeść niczego i nie czuć się przez to źle. Było jej wręcz lepiej, kiedy odpuszczała sobie spożywanie pokarmów. Po zjedzeniu czegokolwiek często robiło jej się natomiast niedobrze, a humor trochę jej się pogarszał. Okropność, ale wiedziała, że jeśli chce wrócić do normy, to musi znowu zacząć jeść jak człowiek, nie przez kroplówki. Jeszcze trochę i się przekona, naprawdę. Tymczasem, może zrobi sobie herbatę, albo nawet zmiksuje owoce na shake? O ile były na miejscu jakieś owoce, bo często brakowało ich już z rana.
Weszła do akademika, świadoma, że nie wygląda tak źle. Nie dała z siebie wszystkiego na tym treningu i mogła powiedzieć, że nie była nawet zmęczona. Trochę zaczerwieniona pewnie tak, ale bez przesady. Zdjęła okulary i skręciła do kuchni, żeby zamrzeć w bezruchu na widok chłopaka, na którego akurat musiała się natknąć. Marco Dun był jednym z tych kilku uczniów, których naprawdę wolałaby unikać po przyjeździe. Zanim jeszcze wylądowała w psychiatryku, zależało jej, żeby poprawić swoją opinię u tego Niemca, ale teraz nie miała najmniejszej ochoty mieć z nim do czynienia. Zamarła więc, spinając mięśnie. Miała dwie opcje - udawać starą Keiko i zacząć się produkować, albo uciekać i nie miała pojęcia, którą opcję wybrać.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Kuchnia   29/5/2016, 15:49

Jadł sobie spokojnie śniadanie, gdy nagle ktoś postanowił wejść do kuchni. Może dobrze, że dzisiaj Marco nie próbował bawić się w używanie garnka i patelni, bo los nie zamierzał dać mu ani chwili samotności. Nie zastanawiał się jednak nad tym dłużej, bo spojrzenie jego brązowych oczu opadło na postaci młodszej o rok dziewczyny. Znał ją. Och tak, bardzo dobrze ją pamiętał. Ją i te jej zielone, szczenięce oczy, którymi jeszcze niecały rok temu tak się na niego patrzyła. Może nie powinna była zostać wysłana do szpitala tylko do weterynarza? Z pewnością zaradziliby więcej. Marco lubił tak o tym myśleć, a w przemyśleniach nie uwzględniał oczywiście faktu, że jeszcze trochę i sam będzie musiał powtarzać klasę - co prawda z innych przyczyn, ale tak czy siak to byłoby żenujące. Co on zapisał się do Instytutu Xaviera?
Na twarzy Marco pojawił się jadowity, rozbawiony uśmiech, gdy ten odstawił na wpół zjedzone płatki z mlekiem na parapet i tym razem już całą swoją uwagę skupił na blondwłosej dziewczynie. 
- Nawet nie wiesz jak miło cię widzieć. - mruknął kocim tenorem i zrobił krok do przodu. Nie mógł przecież tak po prostu jej odpuścić - musiał zachowywać się jak pan i władca na swojej dzielni. Był synem króla sedesów. To bardzo wysoko postawiona poprzeczka.

ale gniot, ups
Powrót do góry Go down
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Kuchnia   29/5/2016, 17:16

Nie wiedziała, czy ten koleś mógł wiedzieć, co działo się z nią w ostatnim roku i nie wiedziała, czy ma szansę udawać przed nim, że dalej chce się z nim integrować, jak za dawnych lat. "Dalej, Keiko, przecież on nic ci nie zrobi." - pomyślała, ale jej mięśnie nie wykonały polecenia, które zalecił im mózg. Chciała odezwać się, przywitać, tak jak kiedyś by robiła. Oparłaby się koło niego o blat kuchenny i zaczęła integrować, jak za dawnych lat. Mogłaby zadbać, żeby ludzie wciąż brali ją za starą, dobrą Kei. No bo kto jak kto, ale Niemiec na pewno nie widział smutku, który starała się ukrywać. Z tego co na niego patrzyła, to jego empatia była na minusowym poziomie i pewnie nawet gdyby chciał ją zrozumieć, nie miałby na to szans. Ci Europejczycy ogólnie nie wydawali się jej specjalnie ciepli. W szkole było ich mnóstwo i każdy był w jakiś sposób irytujący, nie wiedziała, o co może z nimi chodzić. Nie uczą ich współżycia socjalnego na tym zachodzie? 
Już prawie się przekonała, żeby odezwać się do chłopaka i udawać dawną Keiko. Miała na końcu języka słowa przywitania, już niemal wyciągnęła ramiona, żeby pozdrowić go również gestem. Uśmiech którym ją obdarzył nie był najgorszy - każda szkolna zdzira się tak uśmiechała i nie bała się mimiki. Jednak słowa, które do niej skierował, przeważyły. Puściły jej hamulce, dosłownie. Odepchnęła się nogą od posadzki i puściła się biegiem w stronę łazienek. Faceci z zasady nie wchodzili do żeńskiej przestrzeni, więc Marco pewnie też będzie miał przed tym opory. Obejrzała się, żeby zerknąć, czy chłopak miał przy sobie słynną deskorolkę. Nie dostrzegła jej i stwierdziła, że jeśli uda jej się dobiec do łazienki wystarczająco szybko, to nie ma szansy jej dopaść. Nadal nie wiedziała, czego właściwie się obawiała. Co miał jej niby zrobić, kopnie ją? Nieważne, irracjonalny strach już ją ogarnął i teraz sprintowała w stronę akademickich łazienek.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Kuchnia   29/5/2016, 17:33

Jego oczy rozszerzyły się, gdy dziewczyna zaczęła uciekać. Zdziwienie trwało jednak tylko chwilę, bo zaraz na twarzy Marco pojawił się uśmiech, który mógł świadczyć tylko o jednym - chłopak był gotowy do pogoni. Być może nie miał przy sobie swojej deskorolki, ale ponieważ Keiko była jedną z niewielu osób, które były od niego niższe to i ich nogi nie różniły się długością, co dawało mu szansę by ją dogonić. Odepchnął się nogami od ziemi i zupełnie zapominając o swoim na wpół zjedzonym śniadaniu, Niemiec popędził za blondynką, sprawnie skręcając między korytarzami. Nie miał czasu by pomyśleć dokąd ta biegnie, ale rozbudził się w nim dziwny rodzaj determinacji, która sprawiała, że gdziekolwiek Keiko chciała się ukryć, chłopak wbiegnie tam za nią. I fakt - być może miał ją za głupią blondynkę, ale gdyby oboje chcieli zapewne znaleźli by wiele różnych cech charakteru i podobieństw w historii. Z tym, że nie chcieli. A przynajmniej on nie miał na to ochoty.
Zaśmiał się głośno, niczym drapieżnik, który chce dać znać swojej zwierzynie, że jest tuż za nią. Być może rzeczywiście był zwierzęciem, bo czuł się jakby coś w nim drapało pazurami, próbując wydostać się z klatki, którą sam zamknął, łomotało w jego klatkę piersiową, błagając o wypuszczenie. 
Marco zrobił jeszcze jeden zakręt, widząc jak dziewczyna znika za drzwiami damskiej łazienki. Przez ułamek sekundy w jego myślach pojawiło się wahanie, ale nie zatrzymał się - wręcz przeciwnie, przyśpieszył i wpadł do łazienki zaraz za Keiko.

z.t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Akademiki-
Skocz do: