Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego

Go down 
AutorWiadomość
Kami-Sama
Bóstwo
avatar

Posty : 91

PisanieTemat: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   16/5/2016, 21:09

Dobrze wyposażony pokój, nie posiadający już statusu sali lekcyjnej. Sala 6 stała się wyposażoną przez uczniów siedzibą klubu kulturowego. Ma jasno beżowe ściany oraz dwa wielkie okna na końcu. W razie ciemności, oświetlić ją można za pomocą ładnie wyglądającego niewielkiego żyrandola kloszowego. W skła wyposażenia wchodzą: dwie skórzane kanapy, cztery krzesła, spory stół, komoda z czajnikiem na herbatę(Oraz: szklankami, cukrem w opakowaniach i saszetkami herbaty), niska komoda z telewizorem plazmowym, globus, mapy świata zawieszone na ścianach oraz regały z książkami.
Powrót do góry Go down
http://fourseasons.forumpolish.com
Ayano
Artystka
avatar

Posty : 26

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   4/6/2016, 16:50

Ayano pomimo swojego leniwego stylu bycia naprawdę lubiła udzielać się w rożnych klubach. O ile mówiąc o udzielaniu masz na myśli siedzenie, gadanie, rysowanie dziwnych rzeczy i ewentualnie robinie przekąsek lub herbaty. Oczywiście priorytetem był dla niej klub plastyczny, który kochała całym serem mimo, iż przewodnicząca miała z nią niemało problemów. W końcu Ayano rysowała tylko specyficzne rzeczy. Żadnych pejzażów czy dojrzałych portretów. Tylko kosmici, astracja, małe dzieci, wróżki, wiedźmy albo koty. Ewentualnie karykatury.
Od jakiegoś czasu jednak zapragnęła dołączyć również do klubu kulturowego. Nie była do końca pewna, co ją podkusiło, ale w naturze Ayano nie leżało długie zastawianie się na czymś, wiec bez wahania złożyła formularz o przyjecie i o dziwo dostała się.
"Może to był ten magiczny znak od kosmitów?" - tak to sobie tłumaczyła.
Dzisiaj miała się tam pojawić po raz pierwszy i szczerze mówiąc odrobinę się bała. Nie znała stamtąd nikogo, a dodatkowo klub kulturowy cieszył się pewnego rodzaju renomą w szkolę. Najstarszy klub, wielu członków, mnóstwo osiągnięć i traktowanie wszystkiego na poważnie. Ayano pasowała tam jak pieść do nosa, a mimo wszystko uważała, że jeśli nie spróbuje to będzie żałować.
I tak właśnie znalazła się przed drzwiami ze swoim rysownikiem, piórnikiem w kształcie królika, bez których nie ruszała się z domu, znajdującymi się w białym plecaku, który nazywała pieszczotliwie "workiem na ziemniaki", ubrana tym razem w trochę mniej fikuśny sweter. Chciała wyglądać w miarę poważnie, wiec zdecydowała się, że na koszule od mundurka nałoży jedynie błękitny niezapisany, wełniany sweter. Nie wiedziała czy w jej przypadku doda jej to powagi, ale założenie swetra w różowe renifery na pewno nie byłoby lepsza opcją.
Wzięła głęboki oddech, bo mimo iż każdy miał Ayano z osobę, która nie przejmuje się wyglądem czy tez słowami innych to w jej głowie, gdzieś bardo głęboko kryła się sczyta sztachu przed tym, że się nie spodoba. W celu odtrącenia od siebie tych myśli z całej siły uderzyła otwartymi dłońmi w swoje policzki zostawiając na nich czerwone ślady, co tylko podkreśliło rumieńce, które zawsze zdobiły jej twarz. Energicznie pociągnęła za klamkę i otwierając drzwi z hukiem wparowała do pomieszczenia.
-Dzień dobry, jestem Nakashima Ayano i przyszłam, bo chcę dołączyć do klubu kulturowego. Jestem już w klubie plastycznym, ale chciałabym się sprawdzić również tutaj. Wierze w kosmitów. - powiedziała niemal na jednym wydechu krzycząc. Ostanie zdanie było wielce niepotrzebne, ale Ayano miała w swoim zwyczaju mówić wiele niepotrzebnych rzeczy.
Dopiero, gdy trochę się uspokoiła zauważyła, że w pokoju znajduje się jedynie jedna osoba, która wyglądała na zdezorientowaną nieco komicznym wystąpieniem Ayano, która teraz z trudem łapała oddech jakby przed chwilą przebiegła maraton.
Tą osoba była dziewczyna z ostatniej klasy. Ayano kojarzyła ją przez jej ciemną karnację, naprawdę piękne rysy twarzy i kobiecą sylwetkę, którą prawdopodobnie zawdzięczała afroamerykańskich korzeniach. Dzięki temu nie przypominała typowych, przeważnie dziennice wyglądających japońskich licealistek.
-Przepraszam, że się tak wydarłam. Trochę się zestresowałam. Nie lubię takich oficjalnych prezentacji, bo zazwyczaj palnę na nich coś głupiego. Zresztą miała się okazję przekonać. - uśmiechnęła się nerwowo.


Powrót do góry Go down
Bjarni
Artystka
avatar

Posty : 40

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   4/6/2016, 17:55

Tego dnia Bjarni postanowiła wstąpić do siedziby klubu kulturowego i porobić… rzeczy. Jako, że nie była jeszcze pewna, czym chce się zająć, ograniczyła się do siedzenia na kanapie i kontemplowania swojego jestestwa, które, swoją drogą, nie było ostatnio zbyt emocjonujące. Oczywiście, musiała przy tym zająć czymś dłonie, a że rozsądek nie brał w tym zbyt wielkiego udziału, zaczęła bawić się zszywaczem. Otwierała go i zamykała, otwierała i zamykała, otwierała, zamykała, otwierała, zamykała… Zaczynała już trochę odpływać w swoje marzenia, kiedy usłyszała donośny trzask.
Jej uwaga błyskawicznie skupiła się na przybyszce, niskiej, całkiem uroczej i rumianej. Mięśnie automatycznie zareagowały na hałas, spinając się. Zszywacz zacisnął się mocniej, a zszywka zahaczyła o czubek palca, z którego spłynęło kilka kropel krwi. Bjarni syknęła i włożyła palec do ust, nie za bardzo skupiając się na słowach niziutkiej dziewczyny. Dotarło do niej tylko ostatnie zdanie, które wydało jej się tak wyrwane z kontekstu, że zaczęła się śmiać. Kiedy skończyła, zauważyła, że z palca spoczywającego teraz na udzie wypłynęło trochę krwi, którą wchłonęła tkanina jej jasnych spodenek.  Zaklęła cicho, wzięła chusteczkę i po nieudanych próbach wyczyszczenia odzieży, wzruszyła ramionami i owinęła sobie nią palec. Po chwili namysłu podeszła do ławki, na której
Dopiero po tych trwających kilka minut czynnościach podniosła wzrok i spojrzała na dziewczynę, uśmiechając się, ale bynajmniej nie przepraszająco. Przecież miała prawo do ogarnięcia siebie, zanim zacznie się zajmować innymi.
- Cześć, hej. I sorki, mała, ale usłyszałam tylko, że wierzysz w kosmitów. – Wstała, przez co przybyszka wydała jej się jeszcze mniejsza, niż na początku. – Ciekawe. Dlaczego? Oczywiście nie neguję ich egzystencji, ale i tak ciekawi mnie, czemu uznałaś, że na pewno, na sto procent istnieją. Bo wiesz, też się tym kiedyś interesowałam… - Przerwała swój monolog, uświadamiając sobie, że za dużo gada. – No, nieważne. Tak w ogóle, to jestem Bjarni. Prawdopodobnie będziesz musiała mi jeszcze kilka razy powtórzyć swoje imię, zanim je zapamiętam. – Powiedziała ze śmiechem w głosie, podając dziewczynie rękę. Po chwili spostrzegła jednak, że wyciągnięta dłoń ma dosyć czerwoną już chusteczkę na wskazującym palcu, więc cofnęła ją. Po krótkim namyśle zdecydowała się przywitać lewą ręką, którą potem i tak cofnęła, bo przypomniała sobie, że Japończycy kłaniają się na powitanie, a nie podają sobie dłonie. Nie wydawała się jednak przejęta swoją niezręcznością towarzyską, ani tym, że Ayano może czuć się trochę niezręcznie przez jej gaijinowe ekscesy. Bez słowa przeprosin zaczęła mówić dalej.
- Może kawy, herbaty? Zresztą… Kawy nie mamy, a herbatę możesz przecież zrobić sama, bo skoro się dostałaś, to to pomieszczenie częściowo jest też… twoim pomieszczeniem? No, nieważne. Ja się skuszę na swoją własną propozycję. – Podeszła do komody i włączyła czajnik. Przez chwilę wpatrywała się w urządzenie, po czym otrząsnęła się i przypomniała o koleżance. Odwróciła się i spojrzała na nią.
- Co cię skłoniło do przyjścia do tej jaskini rozpaczy, jaką jest klub kulturowy? – Zapytała, pokazując jednocześnie dziewczynie kanapę. Sama zdecydowała się na oparcie pośladków o blat stołu, co nadawało jej aurę starszej, odpowiedzialnej i obytej koleżanki. Skrzyżowała ręce na piersi i przechyliła głowę, patrząc na dziewczynę i czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Yosuke
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 42
Age : 20

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   4/6/2016, 19:30

Szedł przez korytarz powolnym i ciężkim krokiem. W rękach dźwigał konsole, dekoder telewizyjny i różnego rodzaju kabelki. Sporo tego było, więc niekoniecznie widział co się przed nim znajdowało. Modlił się o to aby na nic ani na nikogo nie wpaść. W tej szkole stanowczo za często zdarzały się takie wypadki. No a upuszczenie tego sprzętu byłoby straszliwą klęską, szczególnie, że zaszedł tak daleko. Co prawda kasy mu nie brakowało, ale nie chciał by jego rodzice musieli na niego za dużo wydawać. I tak już pokryli koszty renowacjii pokoju z własnej kieszenii.  Może byli beznadziejnymi rodzicami, ale przynajmniej nie szczędzili na niego kasy, mniej więcej. Tak więc mijając kolejnych uczniów stopniowo zbliżał się do sali klubowej. Im był bliżej celu tym jego niepokój rósł, tak jakoś samoistnie. Zapewne dlatego, że im był bliżej, tym przegrana w tym momencie była bardziej bolesna. Już podchodził do niego jakiś znajomy, denerwujący żartowniś Shindou. Dobra, spróbuje walnąć w ramię na przywitanie, Yoske miał tylko sekundy by wybrać jedną z opcji okiekanka dialogowego.
X - Heej brachu, sorka, ale.. *Bach, wszystko ląduje na ziemi*
O - No time amigo *Yośkowy unik i szybki krok*
Trwało to dokładnie 1.61 sekundy i Yoske wybrał O. Cudownym unikem, dorównującym tanecznemu piruetowi minął Shindou i ruszył szybkim chodziarskim krokiem. Trafił w końcu do sali. Nie zważając na nic odłożył sprzęt delikatnie na podłogę. Natychmiast zamknął drzwi na wszystkie spusty. Usłyszał po chwili biedne dobijanie się chłopaka. Roześmiał się złośliwie.
- I co teraz baranie? Hahaha! Idź się w końcu utop, nikt nie będzie po tobie płakać. - Śmiał się wesoło i obrócił w strone telewizora. O. Ludzie. Kurcze. Zaśmiał się niezręcznie i schylił po rupiecie.
"Wtf, co to za ludzie, czemu muszą wpaść w takiej sytuacji. No serio, można mieć większego pecha? Dobra, wyluzuj. Może nie zauważyły."
- Ohayooo wam. Witam w siedzibie Klubu Kulturowego. Jestem jego przewodniczącym, nazywam się Yosuke Watanabe. Miło mi będzie Cię poznać. Mam nadzieje, że Ci się tu spodoba. - Samo dzień dobry powiedział do obu, w klubie powitał jednak tylko Ayo, bo uznał, że gajinka jest już chyba członkiem. A raczej cudzoziemieka, bo gajin to niezbyt ładne określenie. Zaraz potej  prezentacji wziął się za montowanie sprzętu elektronicznego przy telewizorza. Szczerze to powinien się ukłonić i ogólnie zaznajomić młodą osóbke z wszystkimi ważnymi informacjami, ale zwyczajnie o tym zapomniał. No cóż, bywa. Najwyżej sama się zapyta jeśli będzie miała jakieś wątpliwości.
Powrót do góry Go down
Ayano
Artystka
avatar

Posty : 26

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   6/6/2016, 23:30

Ayano przez chwilę zastanawiała się, tak proszę państwa Ayano pomyślała zanim coś powiedziała, (Chwila na oklaski) co powinna powiedzie Bjarni. Dziewczyna wyglądała na ogarniętą, więc Ayano chciała jak najlogiczniej wytłumaczyć jej jej niepodważalną wiarę w istoty pozaziemskie. 
-Szczerze mówiąc, to właściwie tylko przekonanie. Teoria, która z jednej strony wydaje się niemożliwa do potwierdzenia, ale jednocześnie nie jest łatwa do obalenia. Nikt przecież nie jest w stanie ze stuprocentowym przekonaniem powiedzieć: "Kosmici nie istnieją". - przerwała na chwilę by spojrzeć na swoje ręce całe umazane w tuszu by potem przenieść swój wzrok na rozmówczynie by przekonać się czy ta ma ja jeszcze za w miarę normalną osobę. I ile się dało. - Co więcej dlaczego tylko my, ludzie mielibyśmy zasłużyć na życie w czymś tak dużym jak wszechświat. To by było marnotrawstwo, nie sądzisz? - spojrzała prosto w oczy starszej koleżanki. - Jeśli chodzi o powtórzenie imienia to jestem Nakashima Ayano. Możesz mi mówić Ayano albo Aya. Nie lubię formalności. - uśmiechnęła się promiennie.
Już miała wyciągnąć rękę by uścisnąć rękę drugiej, w końcu przez jakiś czas mieszkała w Europie, nie przeszkadzały jej tamte zwyczaje. Można by nawet powiedzieć, że jej lubiła. 
-Olaboga, ty krwawisz! - spojrzała na rękę Bjarni, która pokryta była czerwoną substancją. - Mam plastry w plecaku. Poczekaj chwilę, to się tym zajmę. - zaczęła w pośpiechu, dość nieporadnie zdejmować plecak, podczas, gdy Bjarni wyciągała już drugą rękę niewzruszona, jak się wydawało Ayano, swoim skaleczeniem. 
A teraz zapewne wszyscy się zastanawiają dlaczego Ayano wszędzie nosi plastry? Czy jest kursantką pierwszej pomocy? A skąd, po prostu życie nauczyło ja, że jeśli ich nie ma to zawsze wraca do akademika z planami krwi na ubraniach. A wiecie jak to ciężko potem schodzi? 
Nim Ayano jednak dokopała się do opakowania z różowo-fioletowymi plastrami do pokoju wszedł niewysoki chłopak o czerwonych włosach. Prawdopodobnie był młodszy od Ayano, a już na pewno od Bjarni, ale przedstawił się jako przewodniczący, co było dla niej dużym zdziwieniem. W końcu była tu o wiele starsza dziewczyna, która na pierwszy rzut oka wyglądała na bardziej kompetentną. 
-Jestem Nakashima Ayano, a nawiązując do twojego pytania Bjarni chciałam tu wstąpić, z dwóch powodów. - odchrząknęła. - Po pierwsze, najpierw ten bardziej szlachetny powód. Prawdę mówiąc chciałam wstąpić do klubu, w którym miałaby jakieś obowiązki. Mogę teraz brzmieć jak jakaś masochistka, ale po prostu lubię czasem zrobić coś pożytecznego. O dziwo. - podała koleżance w końcu znaleziony plater, po czym kontynuowała swój przejmujący monolog. -Po drugie: uznałam to za dobre miejsce na ucieczkę przed nauczycielami. W końcu tak renomowany klub, zero podejrzeń. - podkreśliła ostatnie wyrazy tak, jakby właśnie tłumaczyła najbardziej szatański i przebiegły plan na świecie. - A dlaczego mieliby Cię gonić zapytacie? A no spieszę z odpowiedzią. Cudowna Ayano nie jest zbyt pilną uczennicą, a gdy nauczyciele patrzą na notatki, a właściwie rysunki, która zamiast nich powstają to płaczą. - udała, że wyciera rękawem swetra łzy z kącików oczu. - Tak serio to nie, ale prawie. Więc stwierdziłam, że jak się zapiszę do jakiegoś klubu, takiego, z którego pożytek ma szkoła, a jednym innym takim klub sportowy, a bądźmy szczerzy ja i sport to jak czekolada i łosoś, ktoś będzie po tym rzygał, to dadzą mi spokój. - powiedziała nim zdała sobie sprawę, że nie była to może najlepsza metafora. - I tak oto jestem tutaj.






Ostatnio zmieniony przez Ayano dnia 10/6/2016, 16:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Bjarni
Artystka
avatar

Posty : 40

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   8/6/2016, 20:58

Bjarni słuchała wyjaśnień Ayano z zamyśloną miną, zastanawiając się, jak zebrać w elegancką całość myśli, które przyszły jej do głowy. Mała może miała trochę racji, ale wydało jej się to wszystko mało usystematyzowane i dokładne. Przekonania oparte na zasadzie „a dlaczego by nie?” jakoś zawsze ją irytowały. Stwierdziła jednak, że będzie łaskawa i skupi się tylko na pytaniach, na jakie mogłaby odpowiedzieć młodsza koleżanka.
Marnotrawstwem? Czyim? Dlaczego tylko "żywe" istoty mają być cenne dla Wszechświata? - Przy słowie "żywe" wykonała palcami znak cudzysłowu, nie za bardzo przejmując się tym, że jej koleżanka z kraju kwitnącej wiśni nie bardzo go zrozumie. - Jak w ogóle widzisz "żywe" istoty? Może gwiazdy i planety to też kosmici, tylko my nie jesteśmy w stanie pojąć idei życia, do którego nie jest potrzebny tlen, woda, światło ani nic innego? Może jesteśmy podrzędnymi istotami, wszami planety Ziemi, nic nie znaczącymi (co do tego akurat nie mam wątpliwości) w sjaki OGROMNEGO Wszechświata? - Jej głos z każdym słowem przybierał na prędkości, a ostatnie wyrazy były trudne do zrozumienia. Bjarni nie odczuwała jednak potrzeby powtórzenia wywodu, uśmiechała się tylko, dumna z siebie.
Z chęcią odebrała koleżance opatrunek, przyglądając się mu i uśmiechając się z rozczuleniem.
O kurczę, dziękóweczka! Bardzo się przyda. Sama bym sobie nie poradziła na tym świecie. - Powiedziała z wdzięcznością, owijając zraniony palec plasterkiem.- Teraz będę wyglądać ultra-uroczo! Niemalże tak uroczo jak ty. Hehe, żarcik. – Powiedziała, przy czym pstryknęła koleżankę lekko w nos. Może trochę przesadzała z tym spoufalaniem się, ale w pokoju nie było nikogo innego, na kogo mogłaby przelać swoją potrzebę towarzystwa.
Kiedy wszedł Yosuke, Bjarni na chwilę odwróciła uwagę od Ayano. Zmierzyła wzrokiem przewodniczącego, kiwnęła głową i znowu spojrzała na koleżankę, z niezbyt poruszoną miną. Trochę zdziwiło ją to, że dopiero teraz go poznała, nie na tyle jednak, by zaprzestała rozmowy z Ayano.
Nie lubisz sportu? To pewnie dlatego jesteś taka niska, mięśnie ci się kurczą. - Powiedziała z przekonaniem, klepiąc dziewczynę po głowie. Oczywiście sama od zawsze trochę ćwiczyła i przy tym rosła (prawdopodobnie największy udział w tym miał normalny, ludzki rozwój), więc była przekonana, że przyczyną jej wzrostu jest aktywność fizyczna i sporadyczne popijanie mleka roślinnego.
- Renomowany klub? Hahaha, łał. Nie wiedziałam. - Spojrzała na Yosuke z uniesionymi brwiami. - O, wielebny przewodniczący klubu, słyszałeś to? Dobra firma, ten nasz klub.- Powiedziała ze śmiechem.
Przy okazji zauważyła, że Yosuke grzebie w elektronice i podłącza jakieś kable. Podeszła trochę bliżej i zajrzała mu przez ramię, unosząc brwi i przyjmując pozę mniej więcej specjalistki, którą oczywiście nie była. Kable potrafiła podłączać i odłączać, ale tylko, jeśli to były kable pojedyncze i dziurki, w które miała je wetknąć, też były pojedyncze.
O, czy to nowe Play Station? Albo chociaż XBox. Albo coś. Jakaś konsola? Gierka? Gdzie pady? Jak się to obsługuje? – Kiedy mówiła „konsola”,  jej głosie można było usłyszeć szczerą nadzieję. No cóż, co ona mogła poradzić na swoją nadpobudliwość? Siedzenie bez żadnej rozrywki nie było dla niej łatwe do zniesienia, a zadań w klubie było póki co nie za wiele.
Powrót do góry Go down
Yosuke
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 42
Age : 20

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   14/6/2016, 21:19

- Hmm? Jeśli chcesz się zapisać wystarczy wypełnić formularz. Nie musisz się aż tak spinać. Zostawię Ci jeden, jak go wypełnisz to zostaw w sekretariacie. - Powiedział po przysłuchaniu się dłuższego monologu Ayano. Cóż, zadowolony był, że dziewczyna się tak szeroko przedstawiła, łącznie z swoimi motywami. W końcu wystarczyło napisać jeden świstek i praktycznie musiałby ją przyjąć. Szczególnie, że w tym roku klub opustoszał. A zbieranie członków trafiło na jego biedną makówke. A powiedzmy sobie szczerze, mimo wszystko w szkole nie miał niestety przesadnie wielkiego respektu. Ciężko mu było znaleźć więc chętnych. Cóż takie życie.
- No nie powiem, renome to mamy świetną. Opinia cudowna. A to dość zabawne, bo my to się raczej obijamy. - Podrapał się po policzku z zastanowieniem. Z jednej strony, faktycznie mogliby się wziąć za te całe rzeczy, które powinni. Z drugiej jednak strony nie mieli za dużo obowiązków, a on nie chciał wykruszyć niedobitków. Toby było kompletnie bezsensu.
Xbox, też mi coś. - Prychnął by powiedzieć za chwilę z dumą. - PlayStation 4. Najlepsza konsola na rynku. Cudeńko technologii. A to drugie to dekoder telewizyjny. Niedługo wykupie jakieś programy, ostatnio troszkę nie miałem na to czasu. Co do gier i padów.. - wyjął z komody pudełko  w której były ułożone elegancko nowiutkie, jeszcze nie otwarte gry oraz pady. Te ostatnie podłączył do konsoli, uruchomił ją, włączył Tv i tada. Pojawiło się logo konsoli po czym ekran startowy. Zerknął na zegarek i cicho westchnął.
Dobra dziewczyny, przepraszam was bardzo, ale muszę już lecieć. Przetestujcie maszynke jeśli możecie. Bajo. - Położył na stoliku formularz dla Ayano, który wygrzebał i ruszył do wyjścia. Tak wiele do zrobienia, a tak mało czasu.

Z.T
Powrót do góry Go down
Ayano
Artystka
avatar

Posty : 26

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   17/6/2016, 15:06

Przez fakt posiadania trzech starszych braci, którzy na każdym kroku podkreślali jaka jest niska i dziecinna oraz ciągle ją zaczepiali przywykła do tego typu zachowań i musiała przyznać, że ze strony Bjarni się tego nie spodziewała. Mogła wręcz powiedzieć, że przy jej braciach, którzy raczej do delikatnych nie należeli jej prztyczek był czymś miłym. No może nie tyle miłym, bo i tak bolał, co bardziej synaptycznym gestem. 
-Naprawdę mięśnie mi się kurczą? Czy to oznacza, że będę jeszcze niższa? - spytała z przerażeniem wypisanym na twarzy. Nie była najniższą osobą jaka znała, a i tak uważała swój wzrost za uciążliwy. Nawet w szkole było wiele więcej dziewczyn, które nie przekraczały 160 centymetrów. To tajemnica, ale Ayano również należała do tej grupki dziewczyn, choć się do tego nie przyznawała. Tak naprawdę mierzyła sobie 1590 certamentów, ale uważała, że 160 wygląda lepiej w oczach innych. W końcu to już 6 zamiast 5.
Z rozpaczy wytrącił ją Yosuke,który wyciągnął z komody dość sporych rozmiarów pudełko i zaproponował, żeby razem z Bjarni wypróbowały konsolę.
-Bjarni zagramy? - oczy jej zaświeciły, kiedy usłyszała o możliwości wspólnej grze. . - Możesz nam zaufać szeregowy Yosuke. Przetestujemy sprzęt. - zasalutowała w kierunku chłopaka kiedy wychodził z sali. Ayano przez chwile przygadała się zgłoszeniu, które zostawił dla niej chłopak, po czym przypomniawszy sobie, że w kącie pokoju czeka na nią wspaniałe PlayStation, zbiegał papier niedbale na pół i wsunęła nieporadnie do plecaka tak, jakby nie był on czymś, co musiała potem oddać. Chwyciła za pudełko z grami i zaczęła przeglądać znajdujące się tam gry. Musiała przyznać, ze kolekcja była dość imponująca.  Brakowało jej tego od czasów wyprowadzi z domu, wiec grzechem byłoby zmarnowanie takiej okazji. 
-Może być jakaś bijatyka prawda, prawda? Matko, uwielbiam bijatyki. To jedyne gry w których jestem wstanie wygrać. - wyciągnęła trzy gry, które najbardziej jej przypadły do gustu. - Te wyglądają naprawdę super, ale jeśli chcesz, to też możesz jeszcze przejrzeć. - podsunęła starszej koleżance karton. - Część z tych gier nie znam, wiec mogłam ominąć jakaś według ciebie fajną. - nagle przerwała i puknęła się w głowę. - O ja głupia. Czy ja ci się narzuciłam? Powinnam była poczekać aż zdeklarujesz w ogóle, że chcesz zagrać, a ja za ciebie zdecydowałam. 




Powrót do góry Go down
Bjarni
Artystka
avatar

Posty : 40

PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   23/6/2016, 21:22

Usłyszawszy pytanie dziewczyny, Bjarni uniosła brew, oparła rękę na biodrze i pogroziła jej palcem.
- Jeśli ciągle będziesz się tak obijać, to skończysz, mając metr dwadzieścia, moja droga! - Przez chwilę udawało jej się utrzymać groźną minę, po czym wybuchnęła śmiechem. Nie wytłumaczyła oczywiście powodu swojego rozbawienia zapewne mocno skonsternowanej już koleżance.
Odprowadziła wzrokiem przewodniczącego. Kiedy zamknęły się za nim drzwi, zorientowała się, że zapewne powinna jakoś zareagować, więc krzyknęła krótkie "to pa", licząc, że chłopak ją usłyszy i wróciła do rozmowy z Ayano.
- O, o, też lubię bijatyki! - Powiedziała Bjarni głosem nieco zbyt donośnym. To przez te emocje. Perspektywa spędzenia kolejnej godziny czy dwóch całkowicie bezproduktywnie trochę ją niepokoiła, ale także cieszyła w pewien dziwny sposób. Miło jest czasem zapomnieć o obowiązkach, powinnościach, datach i wydarzeniach, oddając się rozrywce uznawanej za każdego szanującego się obywatela za szkodzącą psychice.
Dziewczyna rzuciła się na kanapę, łapiąc po drodze pada. Rozciągnęła się na całej długości mebla, krzyżując nogi i patrząc na ekran, co sprawiło, że pod jej brodą pojawiła się fałdka tłuszczu, którą każdy kojarzy z tych momentów, kiedy przez przypadek włączy przednią kamerkę na telefonie i nie zdąży uciec.
- Nie bój żaby, mała! Bardzo chętnie z tobą zagram. To zaszczyt, panienko! - Powiedziała, puszczając do Ayano oczko. - Wrzucaj te, które wybrałaś i jedziemy! - Uśmiechnęła się, po czym na chwilę zamilkła. Przez jej twarz przepłynęło po sobie kilka uczuć - od zamyślenia, przez niepewność, do podejrzenia.
Wycelowała w młodszą koleżankę palec wskazujący i troszkę głośniejszym tonem niż zwykle, powiedziała:
- Zaraz, zaraz, czy ty nie jesteś przypadkiem zbyt mała i delikatna na takie brutalne gry? - Ach, słodka ignorancja! Bycie wysokim i starym (no, dosyć) zwalniało jej z wiedzy o bardzo wielu rzeczach. Na przykład o życiu małych i uroczych dziewuszek. Stereotypy były całkowicie wystarczające. Bo jakże Bjarni, wysoka i mężna, miałaby rozumieć umysł dziewczęcia o cielęcym wzroku i przyjemnej aparycji? Odpowiedź brzmi: nijak.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego   

Powrót do góry Go down
 
Sala 6 - Siedziba Klubu kulturowego
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Budynek główny-
Skocz do: