Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Łazienka Damska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kami-Sama
Bóstwo
avatar

Posty : 91

PisanieTemat: Łazienka Damska   16/5/2016, 21:45

Jest to spore pomieszczenie. Pod ścianą jest kilka umywalek a nad nimi lustra, z drugiej strony jest przejście do dwóch pomieszczeń, w jednym są kabiny prysznicowe, zaś w drugim toalety.
Powrót do góry Go down
http://fourseasons.forumpolish.com
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   29/5/2016, 17:51

Gnała jak jaka zebra, uciekając po korytarzach. Pierwszy raz od dawna cieszyła się, że naprawdę trenowała bieganie. Rozważyła skręcenie na schody, żeby biec do pokoju, gdzie mogła zamknąć się na klucz, ale po rocznej przerwie od biegania, mogło jej na to nie starczyć sił. Przypomniała sobie swoje najlepsze osiągnięcie, 100 metrów w 10 sekund i zacisnęła zęby, jeszcze trochę przyśpieszając. Czuła, jak wszystkie jej mięśnie napinają się do granic możliwości, aby tylko zwiększyć wydolność i uciec napastnikowi. Czuła, jak ogarnia ją panika i bała się, że kiedy się zatrzyma, okaże się, że to nie było wywołane biegiem, a atakiem. Nie mogła przecież wziąć leków przy Marco, żeby powiedział wszystkim, że: "Hanari zamknęli u czubków"? Jeszcze tego jej brakowało, żeby wszyscy wiedzieli, co się z nią w czasie trwania poprzedniego roku działo. Potem tylko krok od tego, aby szkoła poznała też ich tajemnicę z domu, którą wraz z siostrą ukrywały od dzieciństwa. Nie ma opcji, nie da się złapać i niczego nie powie, ktokolwiek by ją pytał. 
Śmiech chłopaka tylko zmotywował ją, żeby biec szybciej. Naprawdę, dawno nie biegła tak szybko i zdawało jej się, że jej nogi płoną. Drzwi jednak były już tak blisko, może tak znajdzie chwilę spokoju!
Odepchnęła płozę drzwi i wleciała do pomieszczenia, opierając się o umywalkę i oglądając, czy magiczna granica drzwi jakoś powstrzymała Marco. Zaklęła pod nosem, kiedy chłopak wbiegł tuż za nią i rozejrzała się, gdzie prędzej ucieknie. Kabina prysznicowa? Toaleta? Nieważne, w którąkolwiek stronę, byle tylko nie stać jak słup soli przy umywalce, jak typowa bohaterka thrillera.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   29/5/2016, 21:17

Może i Keiko była dobra w sporcie, ale Marco także biegał dość szybko. Większość dystansów co prawda pokonywał na desce, ale to nie sprawiło, że był daleko za blondynką.
- Keiko-kun!! - pchnął ręką drzwi i wpadł do łazienki nieco zbyt energicznie, o mało co nie lądując na podłodze, a jednak w ostatniej chwili łapiąc równowagę. Chrząknął cicho, rozluźnił mięśnie i uśmiechnął się zadziornie, unosząc wzrok na blondynkę. Marco odetchnął cicho i zamknął delikatnie drzwi. Zaraz jednak zrobił kilka energicznych ruchów i znalazł się tuż obok dziewczyny, by zanim ta ucieknie mu do kabiny, złapać ją za nadgarstek lewej ręki.
- Nie musisz być taka nieprzyjemna. - Marco przysunął się do niej powolnym krokiem drapieżcy. - Wszyscy powinniśmy być tu przyjaciółmi, nie? Musisz nauczyć się korzystać z życia. - odparł, unosząc swoje brązowe ślepia by spojrzeć na dziewczynę. Byli niemal na tej samej wysokości, choć Marco - wyczulony na punkcie wzrostu - oczywiście zauważył, że blondynka jest od niego te 2 centymetry niższa. Włosy chłopaka pierwszy raz odkąd się znali nie były chyba niemal całkowicie ukryte pod czapką - właściwie wręcz przeciwnie - były rozczochrane, nieco mokre, co wskazywało na to, że 19-latek rano mył głowę. Był ubrany w o 2 rozmiary za dużą, szarawą bluzę, której rękawy podwinął aż do łokci. 
- Pozwól, że przedstawię ci lekcję numer jeden. - dokończył myśl z poprzedniej wypowiedzi i udekorował lico garniturem białego uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   29/5/2016, 22:02

Naprawdę, uciekała już do kabiny, żeby tam się zatrzasnąć i zadzwonić do siostry. Albo do kogokolwiek innego, że jakiś dziewiętnastoletni psychopata wbiegł za nią nawet do łazienki i za nic zdaje się mieć fakt, że dziewczyna nie ma ochoty się z nim integrować w tej chwili. Nie wiedziała, czy Marco to bawiło, czy uznał to za ich mały reunion, ale wolałaby, żeby sobie odpuścił. Chciałaby zostać w tamtej chwili olana. Och, albo mogła sama go zignorować, a nie uciekać, jeszcze podkręcając adrenalinę u napastnika. Niestety, kiedy panika przejmowała nad nią kontrolę, dziewczyna poddawała się najbardziej pierwotnym instynktom, chciała przetrwać. A patrząc na tamtą sytuację łopatologicznie, prawdopodobnie właśnie ucieczka dawała jej największe szanse przeżycia. No, na bank większe, niż zostanie na terytorium wroga. Jej instynkt jednak chyba zapomniał, że była człowiekiem, a nie jakąś gazelą i chłopak by jej nie zabił, gdyby została wtedy w kuchni akademika. 
Formy grzecznościowe mógłby sobie odpuścić. Zdecydowanie nie była jego młodszą koleżanką i nie powinien się tak do niej zwracać. Co za koleś, bezczelne to i agresywne. No i dobra, niech sobie będzie jaki chce, ale nie w stosunku do niej! Zwłaszcza nie teraz, kiedy naprawdę zależało jej, żeby zachować spokój. Kiedy chłopak złapał ją za nadgarstek, szarpnęła się gwałtownie, ale miała raczej nędzną szansę na dalsze uciekanie. Chłopak był dużo silniejszy od niej, mimo tego, że był tylko kilka centymetrów wyższy. Był jednak bez wątpienia cięższy i poczuła to już w momencie, kiedy ucisnął jej nadgarstek. 
- Puszczaj, Dun, nie jestem twoją koleżanką. - powiedziała dość twardo, patrząc na chłopaka najbardziej stanowczo jak potrafiła w tej chwili. Zdawała sobie sprawę, że jeśli postawiono by jej wersję ataku w łazience z wersją Marco, to wszyscy uwierzyliby jej. Pewnie dlatego, że nigdy nie kłamała, kiedy chodziło o krzywdy. - Bawi cię takie ganianie po szkole? Ciekawe, czy dyrekcja też będzie taka ubawiona. - dodała, starając się dodać sobie animuszu. To, że chłopak się zbliżył, nie dawało mu przewagi. Mogła się cofnąć i tak też zrobiła. Świadoma, że zaraz będzie miała za sobą ścianę, albo inną umywalkę, obróciła się, odsuwając na długość swojego ramienia, którego w końcu nie udało jej się uwolnić. 
- Lekcję? Chyba się nieco pomyliłeś. - dodała, ale już dużo mniej pewnym tonem. W szpitalu też tak do niej mówili. "Lekcja pierwsza - spokój i koncentracja". Potem następował paskudny sygnał dźwiękowy, zagrany na małych cymbałkach. Ale chłopak nie mógł o tym wiedzieć, więc powiedział to jedynie przypadkiem. Czuła, jak skacze jej puls. Marco pewnie też czuł, naciskał w końcu na nadgarstek. Ale nie zamierzała dać mu tej satysfakcji i pokazać, jak bardzo się boi. Keiji'ego też się bała, no i co z tego? Nie przeszkadzało jej to ani w walczeniu z nim, ani w końcu z pozbyciem się go.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   29/5/2016, 22:36

Spojrzał na nią, przekrzywiając głowę, niczym pies, który nie zrozumiał polecenia. I podobnie ruch jego głowy, tak i cała reszta, wszystko to skamlało i błagało, wszystko wzmagało żądzę. Żądza. Och, ten symfoniczny, ten przeraźliwy wrzask tysięcy przyczajonych głosów, ten wewnętrzny krzyk, ryk całego jestestwa, wołanie milczącego obserwatora, cichego, bezdusznego, chichoczącego potwora, bestii tańczącej na promieniach księżyca. A żądza była teraz bardzo silna, zimna, spięta, skulona i sprężona, jak nigdy dotąd nieodparta, zwarta i gotowa - mimo to wciąż czekała i obserwowała, a wraz z nią czekał i obserwował on.
- Jak to nie? Jeszcze rok temu tak cholernie ci na mnie zależało. - znów wyszczerzył się w uśmiechu. - Miło było mieć obok siebie kogoś, kto myślał, że jestem cudowny. To potwierdzało moje niskie mniemanie o ludziach. - roześmiał się i odchylił głowę do tyłu. 
Dopiero, gdy dziewczyna znów się odezwała, oczy Marco nieco pociemniały, a ten spojrzał na nią, jakby ze znudzeniem. - Nie dowiedzą się. - warknął. Czując, że dziewczyna się wyrywa, Marco zrobił krok do przodu i naparł a nią mocniej, powodując, że - jeżeli nie odsunęła się w bok odpowiednio szybko - brzeg umywalki wbił jej się w plecy. Nie był pewien dlaczego to robił i dlaczego sprawiało mu to przyjemność. Być może podświadomie uznał, że może. Być może podświadomie usprawiedliwiał wszystko swoją historią i ojcem, który był seksualnie bardziej zainteresowany nim niż własną żoną. Uważał to za tak cholernie żenujące i nawet teraz, na myśl o tamtych dniach, jego ręka automatycznie zacisnęła się mocniej na nadgarstku dziewczyny. Jednak tylko na chwilę, bo zaraz znów poluźnił nieco uścisk, a ta sprawnie wykorzystała sytuację i odsunęła się do tyłu. 
- Nie. - jego głos przypominał niski pomruk, a chłopak zrobił jeszcze jeden krok w stronę 18-latki.
- Siostra już cię nie obroni, K. - bawiło go to. Chciał żeby się bała, bo to wyzwalało w nim pewność siebie, świadomość przewagi, która była jedną z ważniejszych rzeczy, szczególnie gdy pół życia spędziło się na ulicy. Bo choć tego nie pokazywał, to Marco nie był w stanie jej nic zrobić. A przynajmniej nie to, co chciał by sądziła, że mógł.
Powrót do góry Go down
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   29/5/2016, 23:13

Rok temu. Rok temu była zupełnie kimś innym, mimo tego, że starała się udawać, że tak nie było. Cóż, ta rozmowa pewnie uświadomi jemu i jego kilku znajomym, - o ile jakichś miał - że nie była już tamtą dziewczyną. Nie dbała o jego opinię. Przestała ją ona obchodzić już w momencie powrotu do szkoły, ale teraz ten chłopak obchodził ją z każdą chwilą coraz mniej. To znaczy, w sensie relacji, bo raczej przejmowało ją to, co robił. Bardzo nie lubiła, kiedy ktoś się do niej zbliżał tak bardzo. Tym bardziej, jeżeli ledwie go znała. 
- Chyba mylisz rzeczywistość z jakimś swoim urojeniem - syknęła, zaciskając palce u obu dłoni w pięści. - Serio, sama się dziwię, że coś mnie wtedy obchodziłeś. - dodała wściekle, starając się wzbudzić sobie złość. Jeżeli się wkurzy, to będzie w stanie być chociaż trochę pewna siebie, może wpadłaby, żeby wezwać pomoc, czy coś. Bo teraz mogła sobie udawać, ale długo tak nie wytrzyma. A przecież sobie obiecała, że nie pęknie. Kruchość jej stawianych na nowo fundamentów była powalająca i Keiko była zła, że dopiero teraz zorientowała się, jak niewiele potrzeba, żeby ją ruszyć. Chociaż, nie była pewna, czy napadnięcie dziewczyny w łazience można uznać za "niewiele".
Kiedy chłopak przyparł ją do umywalki, przygryzła wargę, żeby nie krzyknąć. Panika była coraz bliżej i wiedziała, że zaraz zacznie krzyczeć. Czuła już, że oczy trochę się jej przymgliły, a taki miały zwyczaj, kiedy jej źrenice zaczynały się trochę za bardzo zmniejszać. A właśnie to robiły, kiedy się stresowała, zmniejszały się. Z jej wadą, to był bardzo zły objaw. Serdecznie nie polecała, bo nawet Marco stojący tuż przed nią wydawał jej się teraz odrobinę przymglony. Na jego słowa udało jej się wściekle prychnąć. 
- Nie dowiedzą, bo co? Powiem pierwszej osobie, którą spotkam. - powiedziała, chociaż dało się słyszeć, że ma nieco zduszony ton głosu. Niemiec był zdecydowanie zbyt blisko niej. Musiała zrobić coś, żeby się odsunął. I zrobiła, odsuwając się, kiedy tylko miała na to okazję. Poczuła zwiększenie ucisku na nadgarstku i niemal zobaczyła przed sobą brata, zamiast rok starszego ucznia. A panika rosła i rosła, powodując coraz więcej irracjonalnych przywidzeń. 
Gdyby nie odsunięcie, adrenalina skoczyłaby jej chyba na taki poziom, że atak byłby tylko kwestią czasu. Na szczęście odzyskała swój ułamek przestrzeni osobistej i łapała się tej świadomości, że ma za sobą drogę ucieczki, jak koła ratunkowego. Zaciskając zęby, starała się myśleć o siostrze. Cóż, Kyou pomagała jej nawet teraz, kiedy nie mogła być przy niej. Miała przed oczami twarz siostry, myślała o tym, że ona by sobie poradziła w takiej sytuacji. Zawsze była silna i Keiko też musiała być.
- Ty chyba jesteś nienormalny. - powiedziała, cofając się tak, jak on się zbliżył. W jej głosie dalej dało się usłyszeć drżenie, ale nie brzmiał już, jakby mówiła przez poduszkę.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   30/5/2016, 17:39

Nie był pewien dlaczego to robił. Być może z nienawiści do kobiecej niewinności. Marco zaśmial się, głośno, serdecznie. Przechylił głowę i uśmiechnął się w sposób jaki nie często można było u człowieka zobaczyć. Patrzył na nią, jakbym była najsłodszą rzeczą, jaką miał w życiu zjeść.
- Dlaczego mieliby ci uwierzyć? Przecież jestem facetem. Nie wchodzę do damskich łazienek. Pomyślą, że jesteś chora psychicznie i odeślą cię z powrotem do szpitala. - wymruczał, przysuwając się do przodu. Dzieliło ich nie więcej niż jeden metr, ale dziewczyna mogła rzucić się w prawo i spróbować zamknąć się w jednej z kabin. Jak duże jednak były jej szansę, zważając na fakt, że Marco stał już tylko 40 centymetrów od niej?
- Normalność jest przereklamowana. - wzruszył ramionami. - Najwidoczniej rzeczywistość bywa złośliwa. - przez cały ten czas zakradał się do niej niczym bestia, polująca na ofiarę, ale teraz nie miał zamiaru dłużej wyczekiwać. Zrobił impulsywny ruch w jej stronę przyciskając ją do ściany, tak że, jego ręce były po obu stronach jej twarzy. Naciskał na ściany z ogromną siłą, jakby nie chciał, żeby jego ofiara uciekła. Jego ofiara. Brzmiało to tak pięknie w jego umyśle, choć gdyby wypowiedział te słowa na głos - zdziwiłby się, że wcale nie wydają cudownego dźwięku. Wręcz przeciwnie - niosły ze sobą jakieś obrzydzenie i niechęć, ale nie myślał o tym w tym momencie. Choć kiedyś uważał, że nie zniży się do tak prymitywnego poziomu, to teraz był zaaferowany tymi wydarzeniami, a w głowie układał już plan działania. Pragnął blondynki, pragnął jak przedmiotu. Niczego, ani nikogo nie traktował jeszcze w taki sposób. Nowy smak. Napędzało go to. Jego myśli ukierunkowały się na dwa tory; upokorzenie i krzywdę. Zrobi to. Zniszczy jakieś istnienie, pozostawi w jego psychice trwały ślad, pamiątkę kosztującą wiele. Dla niektórych zbyt wiele, aby mogli zapłacić. 
- Nie szarp się, to postaram się ograniczyć twoje cierpienia. - byli podobnej wysokości, więc i ich oczy były mniej więcej na tym samym poziomie. A teraz brązowe ślepia Marco zderzyły się ze spojrzeniem zielonookiej. Posłał jej jeszcze jeden uśmiech - ostrzegawczy, groźny, typowy uśmiech chłopaka z ulicy, który zamierza zrobić coś bardzo, bardzo złego. Marco uniósł ręce, kładąc je na ramionach 18-latki i pociągając rękawy koszulki w dół na tyle mocno, że materiał porwał się.
Powrót do góry Go down
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   30/5/2016, 21:05

Gdyby całe zdarzenie zakończyło się na tym serdecznym śmiechu, natychmiast zapomniałaby o wszystkim. Śmiałaby się, że dała się nabrać na takie wkręcanie i może stałaby się wobec Marco starą Kei, która odzacza się jedynie większą roztropnością. W zasadzie nie wiedziała, czemu dziewiętnastolatek aż tak się na nią uparł. Kiedyś wydawał się raczej zirytowany jej zachowaniem, niż w jakiś sposób zainteresowany. Nigdy nie spodziewałaby się po chłopaku czegoś takiego. Los najwyraźniej bardzo lubi zaskakiwać.
Zestresowało ją, że Marco wie o szpitalu. Nie wiedziała, jakim sposobem zdobył informację, którą miała tylko jej rodzina i wąskie grono nauczycieli. Musiała jednak zachować spokój i nie dać po sobie poznać, jak bardzo zestresowało ją, że o szpitalu wie ktoś niepożądany.
- Uwierzą mi, a nie tobie, bo ja jestem w samorządzie, a ty jesteś tylko zwykłym chuliganem - warknęła na początek, wciąż się cofając, żeby zaraz dodać - Poza tym, skąd wiesz, że byłam w szpitalu? Stalkujesz mnie, creepie, aż tak ci mnie brakowało? - wściekle cedziła każde słowo, mając nadzieję, że tak coś do niego dotrze. Zachowywał się jak wściekły kundel, więc może mówić do niego trzeba było podobnie.
Naprawdę, mogła wstrzymać się z kolejnym komentarzem. Mogła jedynie pogorszyć swoją sytuację, ale po prostu nie potrafiła tego nie powiedzieć. Zresztą, kwestia miała dać jej tyle siły do dalszej walki, że kto wie, czy nie było warto zaryzykować.
- Faktycznie bywa, widać po twoim wzroście. - w jej głosie była jedynie ironia, ale na co dzień bardzo bawił ją wzrost Marco. Chłopak ledwie ją przewyższał, a był z Europy, gdzie ludzie rośli dużo wyżsi. Naprawdę trzeba było przegrać życie.
Kiedy skoczył i przyparł ją do ściany, wydała z siebie urwany krzyk. Spojrzała w ciemne oczy Niemca ze szczerym przerażeniem. Spodziewała się, że to co nastąpiło, stało się przez ten durny komentarz. Teraz jednak nie miała już wpływu na wydarzenia. Działo się, co się działo i musiała z tym walczyć. A może niekoniecznie?
Słowa zadziałały jak równia pochyła dla paniki, rozdarcie bluzki tylko przyśpieszyło jej reakcję. Sam gest był jednak na tyle intensywny, że do przymglonych, zielonych oczu nabiegły łzy. Własna golizna jej nie żenowała, miała na sobie bieliznę sportową i mogła równie dobrze iść biegać bez bluzki. Tylko to zachowanie, w którym tak bardzo przypominał jej starszego brata...
Dobra Keiko. Supermoc - aktywacja. - pomyślała i przestała trzymać swój strach w ryzach. A jej organizm zaczął reagować - slutecznie z resztą.
- Daj mi spokój, pojebie! - [/b]wrzasnęła i z impetem podniosła kolano, kopiąc Niemca prostovw krocze. Wykorzystując chwilę jego słabości, odepchnęła go od siebie i rzuciła się na bok, w celu ucieczki. Przeszkodził jej strzępy koszulki. Dziewczyna w plątaninie materiału upadła na ziemię, natychmiast odwracając się w stronę kopniętego.
- Co jest z tobą nie tak?! Dotykał cię ktoś, jak byłeś mały i teraz się mścisz?! Nie wiesz, jak to jest, jak własna rodzina robi ci coś takiego, więc się ode mnie odwal! - wrzeszczała, nie dbając już, czy Marco się czegoś dowie, czy ktoś jeszcze usłyszy. Łzy płynęły jej z oczu, a ona przesuwała się po podłodze do drzwi, panicznie starając się złapać oddech i przestać robić tak gwałtowne ruchy.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   30/5/2016, 22:54

Zwykłym chuliganem.
Miała rację i nikt - nawet on sam - nie był w stanie zaprzeczyć. Marco przecież robił wiele złych rzeczy, zabronionych rzeczy. Ale przecież nie tylko on. Choć na czym właściwie ona bazowała swoją opinię? Można było robić to, co trzeba było robić by przetrwać - ładnie lub brzydko, to jasne, tak jak można mieć dobre lub złe maniery przy stole. Na jej pytanie uśmiechnął się, bardziej do siebie niż do blondynki, ale nic nie odpowiedział. Uśmiech nie utrzymał się jednak długo na jego licu. Gdy Keiko wspomniała o jego wzroście, Marco drgnął. Jego oczy błysnęły, a on, przez ułamek sekundy rzeczywiście wyglądał jak psychopata, który obudził się rano i zdecydował, że zamiast kanapki, zje na śniadanie dzieci swojej sąsiadki. Nie zamierzał puścić jego tego ot tak. Pociągnął mocniej za koszulkę, a część materiału spadła na ziemię. Tym razem nie robił tego jednak w drapieżnym zwolnieniu - był bardziej energiczny, bardziej brutalny. Chciał przyciągnąć ja do siebie, a ponieważ górną część bluzki zerwał, to jego palce zacisnęły się o brzeg stanika. Najpierw zrobił ruch w swoją stronę, a potem w jej, niemalże zmuszając dziewczynę by przyległa plecami do ściany. Kącik jego ust uniósł się do góry, choć ten uśmiech był wyjątkowo płytki. Marco nie odstraszył ani krzyk ani rozpacz w oczach dziewczyny. Problem w tym, że myśląc o tym co zamierzał zrobić, coraz ciężej mu się oddychało. Każdy haust sprawiał ból, był ciężki niczym ołów. Powietrze łamało żebra, przekręcało wnętrzności, stawało mu kością w gardle. Nie mógł tego przełknąć, tak jak nie mógł zapomnieć. To nie przychodziło z łatwością. Sumienie nie miało racji. Gdzieś głęboko w myślach, może  i próbował powstrzymać swoje czyny, choć wiedział, ze to prawie niemożliwe. Przykrywał wyrzuty czarnym woalem. Nie było ich. Tak więc tym razem, to jego twarz zbliżyła się do twarzy blondynki. Zły ruch. Bardzo zły. Poczuł uderzenie w okolicach krocza, a ból rozlał mu się aż po oczodoły. Cofnął się o krok, zaciskając szczęki i mrużąc oczy, opierając się prawą ręką o jedną z kabin i sycząc pod nosem. 
Dopiero po chwili jego wzrok znów odszukał dziewczyny, która ku jego zaskoczeniu, leżała na kafelkowej podłodze łazienki. Jej zaszklone, zielone oczy wylądowały na bladej twarzy Marco. Chłopak zacisnął usta w podłużną linię, nie odwracając wzroku od Keiko. Spodziewał się, że może płakać, awanturować się i wyrywać, jednak słowa, które wypłynęły z jej ust, były ostatnimi jakich oczekiwał. Na twarzy Marco zaledwie na chwilę pojawił się dziwny błysk, coś co można było opisać jako połączenie strachu, smutku i nienawiści. On powinien był już nie żyć - taka była prawda. A jednak... zawsze wychodził cało ze wszystkiego. Być może to właśnie te doświadczenia dały mu tak wiele zabójczej pewności siebie. Pamiętał przecież dzień, w którym ojciec zostawił go na śmierć. Nawet jeśli nie śmierć ciała, to z pewnością śmierć duszy. Pamiętał jak paliły go wnętrzności. Zaciekły jad skręcał jego ciało, zniekształcał jego umysł, zwalał z nóg. Konał z pragnienia i dusił się jednocześnie. Nie mógł mówić, a co dopiero krzyczeć. Pamiętał jak jego ciało paliło się od środka. Było coś jeszcze co zapamiętał z tamtego dnia. Dnia swojej tragicznej młodości. Pamiętał, że gdy już w agoniach powoli osuwał się na ziemię, ujrzał kogoś nad sobą. Ujrzał jego. Usłyszał jego. Usłyszał jego niski, trudno zrozumiały głos, krótkie, proste słowo, które dudniło mu w głowie przez kilka kolejnych dni. "Żałosne." 
Marco nie pozwolił sobie jednak na zbyt długie rozproszenie. Zaraz jego twarz znów zalała fala skupienia i chłodu, którymi obdarzył blondynkę.
- Ale ja nie jestem twoją rodziną. - jego głos był niski, nieco gardłowy, a oczy chłopaka zmrużyły się lekko. Spiorunował ją spojrzeniem, a chwilę potem z jego ust wydobyło się słowo - najgorsze jakiego mógł użyć. Może nie dla niej. Ona nie rozumiała, ale on znakomicie zdawał sobie sprawę z tego co robił. I obserwując jak Keiko zapłakana czołga się w stronę drzwi, poruszył wargami.
- Żałosne.
Powrót do góry Go down
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   30/5/2016, 23:30

W dzikim szale, w jaki wprowadziła ją panika, znalazła w spodniach małe pudełeczko z tabletkami. Pozostawało jej tylko je otworzyć, co niestety było dość trudne, kiedy całą twoją osobą rzuca, jak kukiełką na sznurkach. Przez atak wyglądała pewnie zupełnie jak w chwilach, kiedy brat zostawiał ją po swoich obrzydliwych czynach. Roztrzęsiona, przerażona, niezdolna do żadnej reakcji. Teraz miała jednak remedium. Magiczną tabletkę, która przerywała stan bliski agonii. Bo tak właśni się czuła, kiedy panika przejmowała kontrolę. Jakby każda komórka w jej ciele została umieszczona w wodzie i potraktowana elektrowstrząsami. Ładunki, powodujące śmiertelny ból, skakały po całym jej ciele, przypominając o miejscach, które brat najbardziej ranił. To znaczy, niedosłownie. Bo ramiona, czy nogi w ogóle jej teraz nie bolały. Ale uda, klatka piersiowa, czy talia paliły, jakby ktoś potraktował ją paralizatorem, albo wbił miliard igieł we wcześniej wspomniane miejsca. Było to jeszcze gorsze, niż prawdziwe, fizyczne cierpienie, ponieważ powtarzało się w nieskończoność, póki sam nie pogodziłeś się z tym, co cię spotykało. Keiko jeszcze nie była gotowa się godzić. Było na to zdecydowanie za wcześnie. 
Wcześniej, zanim jeszcze zaczęła szukać pudełka, złapała ten dziwny impuls w oczach Marco. Jakby... Zrozumienie? Zawahała się wtedy, czy zrobiła dobrze. Co jeśli chłopak też padł ofiarą własnej przeszłości? A teraz znaleźli się w tym tragicznym splocie wydarzeń, ona znowu jako ofiara, a on, poszukujący zadośćuczynienia za własne krzywdy. Nie mogli zdawać sobie sprawy, że spotkało ich niemalże to samo. Chociaż teraz, przez ten krótki urywek czasu, zdawało jej się, że widziała w głębi Marco te same uczucia, które targały nią. I ta też myśl miała wrócić, kiedy w końcu udało jej się otworzyć pudełko i wziąć kapsułkę, która miała niemalże natychmiast zacząć działać. Zatrzymała się, oparta dłońmi o ziemię i kolanami wykrzywionymi pod dość niewygodnym kątem. Dyszała, łapiąc powietrze, aby po zaledwie kilku sekundach wrócić spojrzeniem do Niemca. Lek zadziałał, już się nie bała i przez parę, jeżeli nie paręnaście minut nie odczuje nawet silnego stresu. Strzępki koszulki zsunęły jej się z ramion, kiedy wstała, lekko zataczając się na ścianę i nie spuszczając czujnego wzroku z Duna. Teraz jednak nie czekała na atak z jego strony, a szukała oznak zrozumienia, które ich podświadomości, zdawało jej się, zawarły.
- ...Nie to miałam... - spróbowała, patrząc chłopakowi w oczy, po czym zacisnęła pięści. - Dokładnie to miałam na myśli. Co to miało być za spojrzenie? - zapytała, nie spuszczając z niego wzroku. Miała tylko nadzieję, że chłopak nie zdecyduje się teraz wyjść. Gdyby od tak sobie uciekł w tym momencie, to teraz chyba ona by go goniła. Nie dość, że teraz wiedział trochę za dużo, żeby dać mu spokój, to jeszcze miała wrażenie, że przez ten rok skakania naokoło sama nie zauważyła bardzo głęboko ukrytego strachu i bólu. Dlaczego dopiero okoliczności takie jak te pozwoliły jej spojrzeć na Niemca jak na człowieka, a nie... Agresywnego psa? To chyba nie była zdrowa reakcja.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   31/5/2016, 00:10

Zapowiadało się na piękny poranek. Po nieprzyjemnym uderzeniu, nadal nie czuł się najlepiej, jednak trzeba było przyznać, że to nie on był tutaj ofiarą. Nie powiedział nic, gdy dziewczyna wyciągnęła tabletki, odwrócił tylko wzrok gdy ponownie spojrzała mu w oczy. W końcu oczy były oknami na duszę, czy nie tak? Wystarczyło spuścić powieki i nikt ile mógłby przejrzeć go na wylot. Marco nie mógł się spodziewać, że to wszystko skończy się dla niej i dla niego fatalnie. Nie nadawał się ani na przyjaciela ani na kochanka. Przecież taki fatalny wypadek nie mógł przytrafić się jemu. Sądził, że gnany wyuczonym na ulicy impulsem, uda mu się zrobić coś, co go zadowoli. Triumf? Nie. To był grymas, który miał zamaskować niechęć. Keiko, choć nie wypowiedziała tego na głos, miała rację - Marco był głodnym, bezdomnym psem, którego juz dawno temu trzeba było wrzucić do schroniska.
Leki, które wcześniej wzięła zielonooka, najwyraźniej działały bardzo szybko, bo nim 19-latek zdążył się zorientować, rok młodsza dziewczyna już stała naprzeciwko niego.
-Żadne. - warknął, choć wbrew sobie, nie zabrzmiał zbyt przekonująco. Nie chciał o tym myśleć, a tym bardziej nie chciał o tym opowiadać, ani jej, ani nikomu. Nie prosił przecież by mu się zwierzała, nie obchodziło go co przeżyła i co jej robili. A może obchodziło, tylko był zbyt przytłoczony sytuacją, by się nad tym dłużej zastanowić? Chciał być pewien, że to ona była tutaj ofiarą, a nie on, ale nie potrafił się skupić. 
Dotykał cię ktoś, jak byłeś mały i teraz się mścisz?
Jej słowa odbiły mu się echem w głowie. Miał ochotę zwymiotować. Przełknął ślinę i spojrzał na blondynkę, prostując się.
-Ciesz się, że nic ci nie jest i zejdź mi z drogi, zanim zmienię zdanie. - stanął dokładnie naprzeciwko niej.
Powrót do góry Go down
Keiko
Vice-przewodniczący
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   31/5/2016, 15:49

Tak, może i jej leki działały szybko, ale oddziaływały na więcej, niż tylko ośrodek strachu w mózgu. W całym jej mózgu trwały teraz prace nad rozpoznaniem substancji i najlepiej by było, jakby usiadła, albo się położyła, bo zaraz zacznie kręcić jej się w głowie, a ciało stwierdzi: "O, Keiko, sorry, ale siadamy i nie wstajemy następne dwadzieścia minut". No i będzie siedzieć, niezdolna do wypowiadania zdań złożonych i gwałtownych, szybkich ruchów. Dlatego lepiej, żeby nie brała leków sama, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia, jaką przed chwilą była interakcja z Marco. Pewnie z jednej strony lepiej, żeby nie panikowała i wiła się po podłodze. Z drugiej, jeśli będzie apatyczną kluską, opartą o ścianę w łazience, to też może się średnio skończyć. 
- Nie, ja to widziałam - o, proszę, już potrzebowała wysiłku, żeby wycisnąć z siebie zdanie. Nadal nie była w tragicznym stanie i jej mózg jeszcze jakiś czas będzie rozumiał słowa tak, jak powinien. Chociaż, pewnie za jakieś piętnaście minut zaczną jej się mylić znaczenia wyrazów i ciągi zdań. To zdecydowanie utrudni kontakt z nią. Ciekawe, jakie myśli najdą ją tym razem. Ostatnio, kiedy musiała przerwać atak, rozwodziła się siostrze nad romantyczną historią jeleni z klasy artystycznej w szkole. Kiedy dowiedziała się, że wcale nie mają klasy artystycznej, była wielce zdziwiona. Jak to nie mają, skoro chodzili tam jej przyjaciele, Roderyk i Esmeralda? Albo raczej biegali, bo to przecież kopytne ssaki były... "Keiko, wracamy do normy." - upomniała się, cofając rękę od ściany i utrzymując równowagę. Nie czas na jeleni romans, miała przed sobą możliwą ofiarę.
Dopiero się zorientowała, że drzwi faktycznie były tuż za nią. Obejrzała się na nie, żeby wrócić wzrokiem do Niemca i pokręcić głową. 
- Serio, chcesz, żebym teraz to ja za tobą biegała i porwała ci ubrania? - zapytała, unosząc brew. To byłoby śmieszne, ale wątpiła, żeby miała tyle siły, aby porwać koszulkę. Jakby była przecięta, może, bo wtedy nitki robiły się dużo słabsze. Ale takie improwizowane rwanie materiału nie było jej mocną stroną, oj nie nie. 
Oj, jeszcze uciekał wzrokiem. No coś zdecydowanie było na rzeczy i Keiko nie zamierzała tak tego zostawić. Wyciągnęła rękę przed siebie, dalej na niego patrząc. 
- Słuchaj, ja nikomu nic nie powiem, jeśli ty nic nikomu nie powiesz. - powiedziała, a raczej zaproponowała, wracając do trzymania się ściany, kiedy poczuła, że jej mózg przypomniał sobie o chorych oczach. Zamrugała. No, musiały być po dzisiejszym poranku w świetnym stanie. Łzawiły, były poddane bolesnemu zmniejszeniu i jeszcze dawało jej po nich to łazienkowe światło. Ale wytrzyma, jeszcze da radę.
Powrót do góry Go down
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   1/6/2016, 08:35

- Świetnie, a ja widziałem wczoraj pełnię księżyca. Nie rozumiem co ma jedno do drugiego. - mruknął i chrząknął cicho, prostując się i odrywając plecy od drzwi jednej z kabin. Cała ta impulsywna energia, popychające do działania emocje, wszystko to zniknęło w ciągu chwili. Powinien był się już do tego przyzwyczaić. Zawsze doznawał dwóch sprzecznych uczuć – strachu przed życiem i zachwytu nad nim. Teraz jednak wydarzenia sprzed chwili i przywołane wspomnienia pozostawiły po sobie gorzki niesmak i chęć zwymiotowania śniadania do jednej z toalet.
Dopiero kolejne słowa blondynki sprawiły, że na twarzy Marco pojawił się rozbawiony uśmiech, z akompaniamentem cichego chichotu. Odetchnął cicho i już miał ruszyć w stronę drzwi, gdy 18-latka wyciągnęła do niego rękę. Chłopak skrzywił się. Doświadczenia lat spędzonych na ulicy nauczyły go, że nie należało innym komunikować swojej rozpaczy i swojego wewnętrznego rozbicia - bo był to towar tani, na którego wyprodukowanie trzeba za mało wysiłku, aby wykonując podobną czynność, czuć do siebie szacunek; ktokolwiek widział milionowe miasto obrócone w proszek, kilometry ulic, na których nie zachował się żaden ślad życia, nawet kot, nawet pies bezdomny. Nikt, kto nie przebywał wśród okropności terroru, nie wiedział, jak silny jest u świadka i uczestnika protest wobec siebie samego - wobec własnych zaniedbań i własnego egoizmu. Ruina i cierpienie były szkołą społecznej myśli. Jego - w przeciwieństwie do mnóstwa nastolatek, nie bawiło robienie z siebie ofiary losu. Nie był ani myślicielem, ani poetą, ani nikim sławnym, żeby płakać nad swoim życiem. 
- Nie powiem nikomu o czym? Że jesteś jedną z tych fałszywych dziewczyn, które przyklejają sobie na twarz ładny uśmieszek, a potem płaczą, że nikt nie zauważył, że cierpiały w środku? Wiesz co oznacza uśmiech? Oznacza, że człowiek jest szczęśliwy. - Marco podniósł ręce i ironicznie poruszył nimi po półkolu, wzdłuż swoich ust, sprawiając, że na twarzy pojawił mu się najbardziej nieszczery uśmiech jaki mógł w tej chwili mieć. - Nie chce słuchać tego co masz mi do powiedzenia. Nie obchodzi mnie twoja przeszłość, K. Nie zamierzam czuć się winny tylko dlatego, że uwierzyłem w twoje kłamstwa, że uważałem, że jesteś najszczęśliwszą osobą z jaką dotychczas miałem do czynienia. - uśmiech z jego twarzy zniknął. 19-latek odczekał chwilę, po czym wskazał palcem prawej ręki na swoją twarz. - Widzisz? Nie jestem szczęśliwy więc się nie uśmiecham. Nie wysyłam sprzecznych wiadomości. Powinnaś tego spróbować. - wypowiadając te słowa, wyminął zielonooką i ruszył w stronę drzwi. Już miał pchnąć je ręką, ale zatrzymał się. Zatrzymał się i wykonał ostatnią rzecz, jaką sądził, że powie.
- Mój ojciec miał... specyficzne preferencje. - pchnął rękami drzwi i gdy już miał wychodzić mruknął jeszcze pod nosem. - Czy to wystarczy byś odpuściła sobie zdzieranie ze mnie ubrań? Nie mam ich za wiele. - po czym zniknął na korytarzu, gdy drzwi zamknęły się, skrzypiąc.


z/t
http://fourseasons.forumpolish.com/t153-dach-akademika#816
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łazienka Damska   

Powrót do góry Go down
 
Łazienka Damska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Akademiki-
Skocz do: