Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Alejka przed szkołą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kami-Sama
Bóstwo
avatar

Posty : 91

PisanieTemat: Alejka przed szkołą   16/5/2016, 22:31

Miejsce znajdujące się tuż za szkolną bramą. Wyłożone szarawym porządnym hodnikiem, z kilkoma trawnikami pełnymi kwiatów i krzewów. Miejsce spotkań zmierzających na lekcje kolegów i przyjaciół.
Powrót do góry Go down
http://fourseasons.forumpolish.com
Hiro
Outsider
avatar

Posty : 55

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   23/5/2016, 08:22

Spędził samotnie już długi czas. Towarzystwa dotrzymywało mu tylko słońce i księżyc, które co jakiś czas zamieniały się wartą. Nigdy jednak żadne z nich nie spuściło go z oczu. Mamy nadzieję że tutaj zginiesz - wydawały się mówić.
Chłopak rozejrzał się dookoła, zdziwiony, że nikogo tu jeszcze nie ma, a jednocześnie usatysfakcjonowany tym faktem. Usiadł spokojnie na murku i oparł głowę na kolanach, anemicznie poruszając oczami, rozglądając się dookoła. Lubił rozmyślać o czasach kiedy wraz z... Nie, niepotrzebnie marzył. Tak już było, każdy kolejny krok, każdy kolejny dzień, oddech, słowo, robił za cenę niewiarygodnego wysiłku, jakim było pozostanie przy życiu. I palącego bólu, poczucia, że coś rozrasta się w tobie, zjadając po kolei wspomnienia, zmysły, w końcu ciało umysł. Czasy w których mógł chociażby śnić o posiadaniu kogoś kto go zrozumie minęły bezpowrotnie. Tamten czarodziejski, przepiękny świat umarł. Już go nie było. Ale nie można po nim płakać do końca życia.
17-latek westchnął cicho, sięgnął do przewieszonej przez ramy torby i wyciągnął z niej książkę, oprawioną w ładną, czerwoną okładkę. Otworzył tomisko na stronie zaznaczonej zakładką i zaczął czytać.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   23/5/2016, 18:39

W alejce pojawiła się postać ubrana w czarną bluzę z kapturem, smętnie przemierzająca najszerszy chodnik. Owy osobnik rozglądał się od czasu do czasu na boki, zaklinając przy tym cały świat i otaczających go ludzi. Widząc, iż ktoś zajął jedno z jego ulubionych miejsc do ignorowania społeczeństwa, zagryzł zęby i opuścił głowę. Był aż tak beznadziejny, by utracić własne dwa metry kwadratowe powierzchni, wręcz ojczyzny, na rzecz jakiegoś wyrzutka. Holender zatoczył się smętnie w owym kierunku, siadając nieopodal. Nadal ignorował cały otaczający go świat, tworząc w głowie nową rzeczywistość pełną kochających go ludzi, rozmarzając przy tym o dalszych losach bohaterów ukochanej mangi. Tylko tak piękne wyobrażenia świata fikcyjnego trzymały go przy życiu. Wert uważał to osobiście zabawne, ale po głębszym przemyśleniu tego i owego stwierdził, że brakowałoby mu takich zapychaczy życia jak seriale, filmy czy muzyka. To z kolei doprowadziło do pewnego podbudowania psychicznego z samego rana, a na ustach Wilhelma pojawił się bardzo skąpy uśmiech.
Powrót do góry Go down
Hiro
Outsider
avatar

Posty : 55

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   23/5/2016, 23:36

Czytał przez dobrą godzinę, a że nie zaczynał od początku, to do końca zostało mu zaledwie kilka stron. Hiro szybko czytał, jednak gdy jego palce dotknęły krawędzi ostatniej kartki, ciało chłopaka zastygło. Nie chciał jej obracać. Nie mógł. Przez chwilę wpatrywał się w kartkę, na którą zaraz zaczęły skapywać łzy. Ruchem ręki, położył książkę na murku. Nigdy ich nie kończył. Nie umiał kończyć książek, pomimo iż je kochał. Wraz z ostatnią stroną coś w nim umierało. Sam nie wiedział dlaczego słowa właśnie, sprawiały, że wybuchł płaczem. Zachwycało go to wyrażenie. Nie mówiło się przecież, że wybuchasz apetytem, radością czy chęcią do pracy. Wybuchasz płaczem albo śmiechem. Jesteś zerem lub jedynką, czernią lub bielą. 
Dopiero, gdy kątem oka zauważył ubranego na czarno chłopaka, wytarł oczy rękawem bluzy i oparł głowę na kolanach, przymykając oczy. Oczy, właśnie. Co zrobiłby bez nich? Wystarczyło je zamknąć i już nikt nie mógł przejrzeć go na wylot. 
Gdy chłopak usiadł nie tak daleko od Hiro, źrenice chłopaka zmniejszyły się, a ten drgnął, powoli zerkając w stronę 18-latka. Czuł się niczym z piernika. Piernikowe nogi. Piernikowe ręce. Piernikowy nos. Piernikowe uszy. Chłopak uchylił delikatnie usta, by coś powiedzieć, jednak na zewnątrz wydostał się tylko niewielki obłoczek pary. Hiro, zawieszony w chwili, mrugnął szybko, zamykając oddech w niewidzialnej butelce.
Ocknął się dopiero po chwili, włożył książkę do otwartej torby i poderwał się nerwowo z murku.
- Yhm... wybacz, j-ja... już idę... - chyba trochę się zaplątał, bo w niejakiej bańce niezręczności i strachu, podczas cofania się do tyłu, potknął się o krawężnik, upadając na ziemię. Z otwartej torby na ziemię wypadła czytana wcześniej książka, podręcznik od matematyki i notes o nieokreślonej dokładnie funkcji. To jednak nie było ważne, bo uwaga Hiro skupiona była na osobie 18-latka. Młodszy chłopak przełknął ślinę, zastygając z wymalowaną na twarzy błagalną miną w stylu "WYBACZ MI SENPAI". I przez tą chwilę 4 5 6 sekund czas momentalnie stanął w miejscu. Choć było to mniej niż naparstek tego co posiadał, czas nagle postanowił się wlec. Jak w Wigilię przed przyjściem Świętego Mikołaja albo na krześle elektrycznym przed włączeniem prądu. 
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   26/5/2016, 16:48

Holender westchnął obojętnie, darząc nieznajomego dość nieprzychylnym wzrokiem.
-Ty jesteś jakiejś specjalnej troski, czy coś?- zapytał jałowo, schylając się by pomóc pozbierać rzeczy chłopaka. Położył na sobie podręczniki, oraz notes i objął razem papiery, podnosząc je z ziemi. Poczuł się w tej sytuacji dość niezręcznie. Przypomniały mu się te wszystkie filmowe sceny z tanich romansideł, podczas których to studenci zakochiwali się w sobie, właśnie w takich sytuacjach. Wilhelm poczuł mdłości na samą myśl wiązania się z kimkolwiek, kto nie był płci żeńskiej. 
-Mam jeszcze stawiać cię do pionu? No bez przesady...- wymamrotał pod nosem, nadal przyciskając do siebie ciężkie książki. Kto w ogóle nosił ze sobą te cegły? On przynajmniej nie potrzebował niczego poza podręcznikami do przedmiotów ścisłych i dwóch zeszytów.
Holender nie pałał szczególną cierpliwością, odkładając książki na murek. Nierozespany ziewnął i podszedł do młodszego ucznia, podnosząc go z chodnika. Nie był przy tym jakoś szczególnie subtelny. Chodziło tylko o postawienie nieznajomego do pionu. Nie było to jednak łatwe, gdyż owy uczeń chyba nie miał zamiaru współpracować. 
-Na miłość boską, mógłbyś choć trochę sam sobie pomóc.- syknął do odrętwiałego chłopaka, chwytając go pod ramionami i unosząc w górę. Poranek zaczynał się niezwykle ciekawie...
Powrót do góry Go down
Hiro
Outsider
avatar

Posty : 55

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   26/5/2016, 17:50

"Myślę, więc jestem" No toś się Kartezjuszu, ździebko zagalopował.
Hiro unisół powoli głowę ku górze, obserwując każdy, najmniejszy ruch 18-latka, tak jakby chciał zapamiętać najtrudniejszy układ taneczny. Uchylił usta by odpowiedzieć na pierwsze pytanie, jednak nie zdążył, bo starszy chłopak podniósł z ziemi jego rzeczy. Hiro znów podjął próbę odezwania się, jednak z jego gardła nie dobyło się ani jedno słowo - zupełnie jakby ktoś obrabował chłopaka z całego słownika.
Jego oczy zaraz się zaszkliły, choć nie wiedział dlaczego płakał. Chyba ze stresu. Zamrugał. Za każdym razem, gdy niemalże wpychano go w interakcje społeczną, chłopak czuł się jakby otwierała się pod nim jakaś głęboka otchłań, dużo głębsza niż ta z Alicji w Krainie Czarów. Spadał, spadał, spadał w tę bezdenną, mroczną przestrzeń. I to uczucie, ten niewyjaśniony rodzaj smutku i niemożności, było gorsze od łez, głębsze od żalu i boleśniejsze od cierpienia. To tak, jakbyś w sklepie z powietrzem do oddychania usłyszał, że powietrze już się skończyło. Hiro przypominał trochę postać z mitologi. Tę w której Pan Podziemnego Świata - Hades porwał księżniczkę Korę do swojego świata. Gdy jej matka, Demeter wracając do domu, nie mogła nigdzie znaleźć córki, zleciła nimfom, by te ją odszukały, lecz nadaremno. Zrozpaczona matka płakała, przestała polować, a ziemie pokrył pył, nastał nieurodzaj i susza. W końcu Zeus, zaniepokojony tym, że liczba jego wierzących w każdą sekundą maleje, zwrócił się do Hadesa o zwrócenie Kory. Pan Podziemi odpowiedział mu, że jeżeli córka ich nie spożyła żadnego owocu, zwróci ją zrozpaczonej Demeter. Było jednak za późno - Kora zjadła w podziemnym państwie owoc granatu, zatem była zatracona, na wieki zamknięta w Królestwie Zmarłych. Demeter była załamana - to oczywiste, że nie chciała by ktokolwiek odebrał jej córkę. Zjadła owoc czy nie zjadła, granat, jabłko czy papaja, to była jej córka. Tak też matka stwierdziła, że nie zacznie polować, dopóki Kory nie odzyska. Zagroziła Zeusowi, że ziemia obróci się w popiół, jeżeli nie odzyska tego co należało do niej. Zeus się zafrasował - nie chciał, żeby największe dzieło jego życia uległo destrukcji. I choć Kora nie zaznała wszystkich przyjemności świata na górze, wiedziała jak tam jest. I nie chciała wracać. Hiro podobnie jak ona, wiedział jak funkcjonował świat i nienawidził tej struktury, tych ludzi, tej bezdennej szarości. Nie tęsknił za rozmowami, nie potrzebował ich. Przeżywał miłość w książkach o romansach, tragedie postaci historycznych i przygody z czytanych czasami książek science-fiction.
Zamyślony w ten sposób, nie zauważył nawet, gdy ręce nieznajomego znalazły się na jego ciele, a coś szarpnęło nim do góry, zmuszając do zmienienia pozycji. Oczy chłopaka rozszerzyły się, a czarna źrenica zmieniła się w niewielką zaledwie szparkę. 
Słysząc słowa chłopaka, wydał z siebie ciche 'huh' i zaraz pochylił się do przodu przed 18-latkiem, w geście przypominającym ukłon.
- Wybacz mi, senpai! - odparł, przez chwilę jeszcze wpatrując się w swoje stopy. Był taki nierozgarnięty, a że był wychowany przez ludzi wierzących, to wierzył, że jego pasmo niepowodzeń jest po części karą od Boga, który po śmierci reinkarnuje go w szyjącą adidasy, głodzoną Chinkę.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   26/5/2016, 21:10

-... Kolejny.- Wilhelm mruknął rozsierdzony pod nosem i uderzył nieznajomego otwartą dłonią w twarz. Dość miał tego aktu mazgajstwa i martyrologii. Irytowały go postawy, które tak bardzo kochał. Sęk w tym, że rościł sobie do nich wyłączne prawo... Widział po prostu jak słabym człowiekiem jest na cudzym przykładzie, a tego nie tolerował. Choćby niebo miało mu na głowę spaść, nie zawahał się ani chwili dłużej by ukrócić desperację młodszego ucznia. 
-Ogarnij się człowieku! Widzisz co z siebie robisz? Co ty, pedał jesteś?- rzucił z pogardą, a z oczu biła mu rzewna niechęć do tego człowieka. Wilhelm liczył, że w ten sposób uda mu się sprowadzić chłopaka na właściwą orbitę, nie czyniąc mu przy tym więcej krzywdy. Definitywnie lepiej rozmawiało mu się z ludźmi, którzy nie błądzili w filozoficznych wynurzeniach oraz odmętach własnej wyobraźni, choć to drugie przychodziło Holendrowi stosunkowo łatwo i aż za często jak na szanującego się człowieka. Wynurzenia natury historycznej nie były mu również obce, co często wykorzystywał na zajęciach, wchodząc często w kłótnie z nauczycielem. Przez to też otrzymywał oceny celujące, ale na nich najmniej mu zależało.
-Dobra, nudzi mnie to bawienie się z tobą. Jak ty w ogóle masz na imię? Chociaż tyle możesz mi powiedzieć, no chyba że całkowicie się zatraciłeś między zwojami tej papki za oczami.- syknął, nadal pogardliwie i niechętnie w stosunku do nieznajomego. Przynajmniej nie był sztuczny. Agresja przychodziła mu zbyt często i zbyt łatwo. Musi zacząć nad sobą panować, pooddychać czy coś w tym stylu...
Powrót do góry Go down
Hiro
Outsider
avatar

Posty : 55

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   26/5/2016, 21:31

Zanim zdążył zareagować, mężczyzna uniósł swoją ręką i uderzył nią Hiro prosto w twarz. Chłopak poczuł pulsowanie na policzku, a kolejne słowa starszego chłopaka sprawiły, że do oczu napłynęły mu kolejne łzy. Zacisnął zęby. Nie chciał płakać, ale jego psychika była jakby żywcem obdarta ze skóry, dotknięcie płatka róży, cień muchy raniły ją do krwi. Na szczęście dopóki nie uniósł głowy blady 18-latek nie mógł zobaczyć spływających mu po policzkach łez, gdyż Hiro miał długie włosy, które po odchyleniu przez niego głowy, zasłoniły mu całą twarz.
- Za co to było? - jego głos nabrał odrobiny pewności siebie, choć szczęka nadal mu drżała. Zamrugał szybko i odczekał chwilę, po czym pociągnął nosem i uniósł prawą rękę by otrzeć nią oczy. Gdy to zrobił, obrócił powoli głowę w stronę starszego chłopaka, spoglądając na niego z uległością.
- Gomen... nasai - powiedział cicho, nieco wolniej, rozdzielając widocznie jedno słowo od drugiego. Miejsce w które został uderzony piekło go, a skóra zapewne poczerwieniała, ale Hiro bał się chociażby unieść rękę by dotknąć tego miejsca. To dziwne. Czuł się taki rozedrgany, tak, jakby ktoś oblał go zimną wodą. Jednocześnie jednak czuł jakąś wewnętrzną pustkę. Kto wie, czy nie mieszkało w nim echo. Przypominał jednego z tych czekoladowych królików, które kiedyś sprzedawano przed Wielkanocą, tych, które były tylko słodkimi skorupkami, kawałkami pustego świata. Tym właśnie był. Kawałkiem pustego świata.
- Hiro. - przedstawił się w końcu, choć czas jaki zajęło mu udzielenie odpowiedzi i tak był zbyt długi.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   26/5/2016, 21:55

Wilhelm odetchnął z ulgą i rozluźnił się. 
Ciężko było? Wilhelm jestem. Wybacz za tą całą scenę, ale na Boga... Weź się czasem człowieku ogarnij, bo cię zniszczą.- wyjaśnił, może i twardym językiem, ale chyba znalazł sposób. Nareszcie udało mu się w jakiś sposób skomunikować z chłopakiem. 
- To ten... Jesteś z wiosny, czy z lata? Nie umiem oceniać waszego wieku po wyglądzie, bo dla mnie wszyscy jesteście, hehe, tacy sami. Dobra, spokój, rasistą nie jestem. Wkurzacie mnie czasem tą swoją postawą "aryjskiego narodu Azji". A może ktoś z twoich przodków strzelał na Javie do Holendrów, co?- odparł roześmiany i poklepał Hiro po ramieniu. Koniec końców nie miał w stosunku do niego złych zamiarów, a nawet trochę głupio mu się z robiło po sprzedaniu młodszemu koledze liścia w twarz. Nie powinien był tego robić, definitywnie, ale puściły mu nerwy. Czuł się winny...
- Ej, jak chcesz... To mogę cię trochę zapoznać z Holandią. Przez żarcie chociażby. Wiesz, rodzinka przysyła mi czasem paczki, a że głownie dostaję słodycze i inne tego typu, to mam trochę czekolady. Możemy się spotkać u mnie w akademiku po zajęciach czy coś i pogadać... Cholera, chyba zbyt bezpośredni jestem. Nie miej mi tego za złe. Jestem tu nowy. Wiesz, cały dzień podróży lotniczej od domu...- dodał z delikatnym, serdecznym uśmiechem na licu. Zastanawiał się czy jego leki psychotropowe nie powodowały nagłych zmian w zachowaniu...
Powrót do góry Go down
Hiro
Outsider
avatar

Posty : 55

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   26/5/2016, 22:16

Już to zrobili. Już go zniszczyli, więc nawet jeżeli nieznajomy miał dobre intencje, to chyba przybył nieco za późno. Ale Hiro nie potrzebował wiele. Właściwie to potrzebował tylko 26 liter, to wszystko. Mógł łączyć je w morza i ekosystemy. Mógł spinać je z sobą, budując planety i układy planetarne. Mógł budować z nich drapacze chmur i metropolie pełne ludzi, tworzyć miejsca, rzeczy i idee, które były prawdziwsze niż on sam. Dziecko z innej planety, tak nazywał go przybrany ojciec. Być może miał rację. Hiro wiele razy rozważał tę opcję.
- Z Lata. - odpowiedział słysząc pytanie skierowane w swoją stronę i jednocześnie obawiając się, że jeśli odezwie się za późno, to ponownie dostanie w twarz. 
Słysząc śmiech bladego chłopaka, Hiro wymusił na twarzy delikatny uśmiech.
O Boże.
Słowa Holendra latały mu przed oczami w zmaterializowanej postaci. "trochę zapoznać", "możemy się spotkać", "u mnie". 17-latkowi zakręciło się w głowie, a on sam skoncentrował wszystkie swoje myśli na tym, by nie zemdleć.
- Nie szkodzi. - odpowiedział, unosząc wzrok na Holendra i uśmiechając się delikatnie, tym razem nieco bardziej szczerze. Jeszcze przez kilka sekund utrzymywał luźny kontakt wzrokowy, po czym robiąc parę kroków w bok, chowając postawione wcześniej na murku książki do torby i opierając się o miejsce w którym przed chwilą leżały. Zdolności komunikacyjne zdecydowanie u niego kulały, a sama rozmowa z ciemnowłosym chłopakiem, przyprawiała go o wewnętrzny napad paniki. - Ja szczęśliwie dwa lata temu nie musiałem lecieć tu samolotem. Sam widzisz, jestem Tokyo. - dodał spokojnie i wzruszył delikatnie ramionami.
Zaraz potem odetchnął cicho i przesunął czubkiem prawego buta, o czubek lewego.
- Więc jak tam jest? - spytał nieśmiało. - W Holandii.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   26/5/2016, 22:36

- O jejku... Dwa miesiące temu wróciłem z domu tutaj... Jest normalnie, przynajmniej tak mi się wydaje. Można się napalić trawy, ale tego nie radzę. Sam nie próbuję. Tulipany rosną na polach, tak, że kosą można to ścinać. Jest dużo obcokrajowców, ale tam skąd pochodzę raczej spotyka się rodowitych Holendrów. Jedzenie też jest marne, bo wszystko na chemii spożywczej i trzeba kupować produkty od Polaków albo Niemców.- wyjaśnił, przyjmując luźną postawę. Widział, że Hiro nie czuje się zbyt komfortowo w jego towarzystwie. Wilhelm jednak nie rozumiał przyczyn takiego zachowania w stosunku do jego osoby. Spojrzał na zegarek i westchnął cicho, jak to miał w zwyczaju.
- Za dwadzieścia minut zaczynam zajęcia... Jak coś, to będę tu na ciebie czekał o szesnastej i ogarniemy razem tę czekoladę.- dodał pogodnie, patrząc na kolegę przychylnie. Definitywnie Zoloft nie wpływał dobrze na jego percepcję zachowań społecznych. Może powinien odstawić to dziadostwo na jakiś czas?
Powrót do góry Go down
Hiro
Outsider
avatar

Posty : 55

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   27/5/2016, 09:37

Uniósł wzrok ze swoich stóp na Holendra, gdy ten zaczął mówić. Jednocześnie Hiro próbował przypomnieć sobie czy czytał kiedyś jakąś książkę w której o Holandii wspomniano. Odpowiedź przyszła mu nadzwyczaj szybko - oczywiście, że czytał.
"Holandię przejechałem najszybciej, bo w ciągu kilku godzin - zamarudziłem tylko raz, gdy zgubiłem się w miasteczku Venlo niedaleko wschodniej granicy. Nigdy wcześniej nie widziałem tylu rowerów. Koło stacji kolejowej rozciągało się morze stojaków rowerowych wielkości pięciu stadionów piłkarskich, przy których stały tysiące miejskich jednośladów. Na tutejszych drogach rowery rządzą, przewyższając liczbę samochodów, ale jedne i drugie nie przeszkadzają sobie nawzajem, bo ścieżki rowerowe wiją się bezpiecznie między jezdniami. Holandia to prawdziwy raj dla rowerzystów, choć mało kto śpieszył się tam tak jak ja."
Umiał nawet przytoczyć jej spory fragment. Zmarszczył delikatnie czoło. Holender nie powiedział nic o rowerach. Może po prostu nie przepadał za tym sportem? Hiro wzruszył delikatnie ramionami i uśmiechnął się nieśmiało. 
Dopiero gdy Wilhelm wspomniał coś o godzinie, 17-latek nieco zbyt szybko wypuścił powietrze z płuc i także spojrzał na zegarek. Jego zajęcia zaczynały się dopiero za dobrą godzinę, ale kończył o 15:30.
- Jasne. - odpowiedział mu, znowu dekorując bladą twarz delikatnym uśmiechem. W co ty się pakujesz Hiro, w co ty się pakujesz.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   28/5/2016, 14:21

-Okej... To o 16:00, w tym miejscu.- powtórzył z uśmiechem, spoglądając na Hiro. Definitywnie nie był osobą wylewną czy jakkolwiek rozmowną. Ciężkiego znajomego sobie dobrał. Wilhelm westchnął jeszcze krótko, ponownie zerknął to na zegarek, to na nowego znajomka. 
-Ej... Jak coś... Przperaszam, że cię uderzyłem. Trochę mnie poniosło... Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Nie chciałem się na tobie wyładować. Więcej tak nie zrobię i możesz być pewien, że krzywda ci się z mojej ręki nie stanie.- oznajmił łagodnie i poklepał chłopaka po ramieniu. Nie wiedział co jeszcze do tego dopowiedzieć. Chyba nie było żadnego słowa, którym mógłby go jakoś wesprzeć duchowo. Wert zastanowił się, czy to faktycznie wszystko co ma do powiedzenia. Niestety, nie znalazł więcej słów otuchy dla Hira. 
-Wybacz, ale muszę już iść. Odpokutuję jakoś to co się stało... Dobra, trzymaj się. Do zobaczenia.- rzucił i odszedł w kierunku szkoły, nie licząc na odpowiedź zwrotną. Ciężkie były te początki w Japonii, oj doprawdy ciężkie...
z.t.
Powrót do góry Go down
Hiro
Outsider
avatar

Posty : 55

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   28/5/2016, 16:17

Skinął głową, spoglądając na chłopaka. Oznaczało to dla niego nie tyle spotkanie co stres do 16, a właściwie to nawet po 16. Odetchnął cicho.
- Nie szkodzi. - odpowiedział krótko. - Chyba się przyzwyczaiłem. - zwykle w szkole nie tyle go bito co ignorowano, choć właściwie obie te rzeczy były u Hiro w porządku dziennym. Być może to i lepiej, bo jeszcze by biedak zemdlał z szoku.
Na pożegnanie pomachał tylko anemicznie ręką i gdy Holender zniknął mu z pola widzenia, sam również odszedł.

z/t
Powrót do góry Go down
Izumi
Buntowniczka
avatar

Posty : 16

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   1/6/2016, 22:15

Koniec zajęć, wymarzona wręcz pora każdego ucznia. Zdecydowanie też zdaniem Izumi jedna z najpiękniejsza chwil szkolnego życia. Ten moment kiedy właśnie kończysz zajęcia i masz przed sobą całą perspektywę błogiego lenistwa. Nic tylko się cieszyć chwilą. Świerze powietrza, świecące słoneczko, umiarkowana temperatura. Pogoda niezaprzeczalnie stawała po stronie zmęczonej młodzieży.
"Żeby tylko ta cudowna atmosfera nie zepsuła się aż przyjdę do domu.." - Pomyślała wpatrzona pół przytomnie przed siebie. Miała mały kawałek drogi pieszo do przystanku, a gdyby rozpadał się deszcz to nie bardzo miała jak uniknąć przemoczenia. Nie posiadała ze sobą parasola. Ubrana była jedynie w czerwoną koszule w czarną kratę z podwiniętymi rękawami i jeansy. Był to idealny według niej letni strój. Tuż po zakończeniu lekcji przebrała się w łazience z mundurka na te ciuchy. W sumie chciała wpaść jeszcze do kilku miejsc, a nie zamierzała paradować w tym szajsie. Nagle zatrzymała się, nieświadoma, że stoi praktycznie na środku. Przecież powinna być teraz na zajęciach klubowych. Kompletnie o tym zapomniała. Cóż, nie chciała się jej teraz z powrotem zaiwaniać do budynku szkoły. Nie wiedziała jednak co zrobić z dodatkowym czasem. Bo jej transport nie miał żadnych wcześniejszych godzin. Niestety jej rozważania zostały przerwane. Może to jakaś tajemnicza klątwa tej szkoły, przekleństwo zmuszające uczniowskie przedmioty do spektakularnych upadków. Tak czy siak jakiś nieświadomy dryblas pociągnął ją z bara. Sama z trudem utrzymała się na nogach, jednak jej teczka rypnęła przyjemnie o podłoże rozsypując zawartość. Kilka podręczników, zeszytów, pare kartek z grafikami koncepcyjnymi oraz osobisty dziennik pełny wszelakich informacji o różnych istotach nadprzyrodzonych.
- Ty skurwy.. - Dziewczyna od razu schyliła się próbując złapać uciekające kartki. Nie szczędziła przy tym nieprzyzwoitych wyzwisk, w tym parę fińskich. Była wściekła z dwóch powodów. Raz, faceci z tyłu uznali jej walke z wiatrem za atrakcyjne widowisku. A dwa, nie przyjżała się komu tą sytuacje zawdzięcza, więc nie wiedziała komu za to przywalić. Dzień bardzo szybko spadł do kategorii "Mam dosyć".
Powrót do góry Go down
Panda
Chochlik
avatar

Posty : 23

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   2/6/2016, 13:54

Leżała na jednym z trawników, ułożona pośród tych wszystkich kwiatków niczym królewna śnieżka, kiedy dzwonek echem rozniósł po okolicy wesołą wieść pt. "koniec zajęć". Nie poruszyła się jeszcze długo, jakby świat nie istniał i jakby czekała na księcia (albo przynajmniej krasnoludka), aż w końcu szum wychodzących z budynku uczniów rozbudził ją na dobre i marzenia o słodkiej pobudce poszły w zapomnienie.  
Ciche chrząknięcie. Jedno, drugie. I trzecie.
Marszcząc brwi, przekręciła się na bok i otworzyła zaspane oczy. Coś jej nie pasowało w tym, co ujrzała, jakby ktoś postawił bliżej niezidentyfikowany obiekt przed jej nosem, który teraz zasłaniał jej widok. A Mirei nie lubiła takich akcji, musiała mieć pełny pogląd na sytuację i już. Pewnie by zaczęła wyklinać owy przedmiot, gdyby nie to, że po chwili przyglądania się mu rozpoznała w nim nogi. Długie, odziane w spodnie od garnituru i wypastowane skórzane buty. Podążyła wzrokiem ku górze i momentalnie podniosła się do siadu, uśmiechając się głupkowato do stojącego nad nią nauczyciela. Groźne spojrzenie z jego strony i już wiedziała, co się święci.
- To nie tak, jak pan... - urwała, widząc tę minę na pomarszczonej twarzy, która dobitnie mówiła "daruj sobie, panno Shionoya". Wydęła usta w podkówkę i zrobiła szybkie rozeznanie w sytuacji, podczas kiedy mężczyzna ciskał w nią gromami z tych swoich wkurzonych małych oczek. Niestety trawa we włosach, pomięta koszula i śpiochy w kącikach oczu nie ratowały jej sytuacji w żaden sposób, więc postanowiła przeciągać sytuację najdłużej jak się dało, aż zmęczony życiem i wykończony kilkoma godzinami w tym przybytku nędzy nauczyciel da jej spokój sam z siebie, uznając, że to strata czasu i lepiej pójść wreszcie do domu. Przejechała czubkiem języka po dolnej wardze, zrobiła głęboki wdech i wydech...
- Czy wie pan, że miód to jeden z niewielu produktów spożywczych, które się nie psują? Podczas wykopalisk w Gruzji znaleziono dzban miodu, który stał tam ponad pięć tysięcy lat i wciąż nadawał się do jedzenia. Był co prawda skrystalizowany, aaaale wystarczyło go podgrzać na tyle, by wrócił do swojej właściwej konsystencji i tadaaam, można go było spokojnie zjeść! - W pełni uradowana obserwowała, jak w ciemnych patrzałkach nauczyciela gaśnie chęć do życia. Oczywiście nie była nawet w połowie swojego jakże ciekawego przemówienia, dlatego z chęcią kontynuowała opowieść o tym jakim związkom miód zawdzięcza swoje właściwości antybakteryjne i o innych takich takich, przynajmniej do momentu, aż zrezygnowany facet nie machnął ręką w powietrzu i nie zaczął się oddalać, przekładając swoje dobro psychiczne nad walkę z wiatrakiem o wdzięcznym imieniu Mirei.
- No i dobrze wiedzieć, że takich produktów jest więcej! Jeśli odpowiednio przechowamy ryż, cukier i sól to one też się nigdy nie zepsują! - rzuciła mu na odchodne, ciesząc się niczym dziecko tym małym sukcesem. Zaraz też wstała z tej trawy i poprawiła spódniczkę. Dopiero teraz mogła w spokoju popatrzeć na ludzi i poszukać sobie kolejnej ofiary - jaka szkoda, że prawie wszyscy zdążyli już wyjść ze szkoły. No, może poza paroma śmieszkami, którzy obserwowali jak ktośtam biega za czymśtam i chyba tylko z kompletnego braku laku Mirei postanowiła przyjrzeć się sytuacji z bliska. Co prawda podchodziła do grupki śmiejących się chłopaczków, ale jej uwagę przykuła zbierająca papiery dziewczyna i ogromny człowiek, który się od niej oddalał. Szybkie łączenie faktów i już wiedziała co się stało. No nieźle, sytuacja rodem z mangi, aż zaklaskałaby, gdyby nie miała zajętych rąk, oto bowiem należało utrzeć nosa tym gapiom. Hipokryzja lvl: Panda, ale taka już była, że tylko ona mogła nabijać się z poszkodowanych, a każdy inny był fajfusem, któremu trzeba było bezpośrednio wyperswadować, że nie należy śmiać się z czyjegoś wypadku. Słodki uśmiech na ustach i wykorzystana chwila nieuwagi chłopaków sprawiła, że zaraz trzymała w obu rękach teczki dwójki z nich. Zgrabnie je otworzyła i okręcając się dookoła własnej osi, wzięła zamach i puuuufff. Zgadnijcie co wzbiło się w powietrze i przeleciało kilkanaście (kilkadziesiąt?) metrów, rozsypując całe swoje zawartości po chodniku i najbliższej okolicy? Zatarła łapki i spojrzała kolejno na każdego z nowych (nie)kolegów, po czym odstąpiła od nich parę kroków i znów się do nich odwróciła, pokazując im język i przystawiając rękę do czoła z palcem wskazującym i kciukiem ułożonymi w literkę "L".
- Loooseeers! - krzyknęła jeszcze i zostawiając ich samym sobie okręciła się na pięcie, by pójść w swoją stronę. To znaczy chciała iść w swoją stronę, ale jakoś tak zatrzymała się nad jedną z leżących na ziemi kartek i podniosła ją, z jakąś tam ciekawością obserwując znajdujący się na niej rysunek. Wrodzona miłość do takich bazgrołów sprawiła, że Mirei spojrzała z niejakim współczuciem na muszącą zbierać wszystko samopas dziewczynę. Biedna. 
- Ja bym mu te kartki do du... gardła wsadziła - skomentowała na głos, mając oczywiście na myśli dryblasa-winowajcę. Podeszła zaraz do Panny Poszkodowanej, po drodze zbierając jeszcze kilka cośków, które były dość blisko i stając obok niej zaczęła przeglądać to, co miała w rękach. Jedna grafika, druga grafika... Łał.
Powrót do góry Go down
Izumi
Buntowniczka
avatar

Posty : 16

PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   18/6/2016, 10:13

-Ja bym mu wsadziła do tego pierwszego, ale szkoda mi nieco tych kartek. Jeszcze znajde kiedyś tego buca, to się doigra. A tak w ogóle dziękuję za pomoc. - Kartki, które złapała włożyła do największego z podręczników, które sekunde później zebrała z ziemi i włożyła z powrotem do teczki. Została jej już tylko jedna rzecz do spakowania, więc jeła się rozglądać za dziennikiem. Większość ludzi nie rozumiała jej hobby polegającego na sporym zainteresowaniem zjawiskami pananormalnymi, więc wolała by nikt się na niego nie natknął. Co prawda przyłożyłaby każdemu kretynowi, jtóry by ją wyśmiał, ale to nadal pozostawało dosyć nieprzyjemnym przeżyciem.
Dlaczego w tej szkole ciągle muszą się dziać wypadki tego typu? To jakaś klątwa czy jak?
Westchnęła cicho i wypatrzyła w końcu swój dziennik. Leżał tuż przy dziewczynie, która właśnie podeszła. Spokojnie zabrała go z ziemi i włożyła do teczki. Następnie sięgnęła ręką w stronę Pandy, oczekując zapewne zwrotu reszty karteczek.

// Wybacz, że tak krótko i późno, ale miałem masę popraw i ledwo żyję ;_;
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alejka przed szkołą   

Powrót do góry Go down
 
Alejka przed szkołą
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Dziedziniec-
Skocz do: