Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dach szkoły

Go down 
AutorWiadomość
Kami-Sama
Bóstwo
avatar

Posty : 91

PisanieTemat: Dach szkoły   16/5/2016, 22:35

Dosyć niewielka przestrzeń, otoczona dla bezpieczeństwa małym ogrodzeniem. Jest tu kilka krzeseł aby można było usiąść i w spokoju rozkoszować się świeżym powietrzem oraz panoramą miasta.
Powrót do góry Go down
http://fourseasons.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   22/5/2016, 21:41

Wyszedł na dach ziewając cicho. Był zmęczony. Dzisiaj miał wyjątkowo dużo do roboty. Wszyscy czegoś od niego chcieli, co było męczące. Spojrzał na siatkę, którą trzymał w dłoni. Kupił w sklepiku szkolnym lody. Ostatnio temperatura rosła coraz wyżej, a dni stawały się upalne. Cieszył się, że niedługo zacznie się lato. Jego ulubiona pora roku. Nie trzeba było nosić grubych warstw, a i można było pobiegać nie przeziębiając się przy okazji. Usiadł pod murkiem i oparł się o niego plecami. Cisza i spokój. Było już po lekcjach i większość uczniów rozeszła się do domów. On mieszkał sam, nie miał żadnych ograniczeń i mógł wracać o tej godzinie, o której chciał. Wyjął z siatki loda i rozpakował go. Był szczęśliwy, że ktoś wymyślił coś takiego jak wodne lody. Te mleczne sprawiały, że żołądek wyłaził mu na wierzch i błagał o pomoc. A przy tych wodnych.. soczyste orzeźwienie. Tego było mu potrzeba. Zdjął z siebie marynarkę. Było naprawdę gorąco pomimo iż lato się jeszcze nie zaczęło. Zaczął jeść loda spokojnie i odetchnął cicho. Zaczął rozmyślać o planie na kolejne dni. Co do kariery nigdy zbytnio nie planował swojego grafiku. Wszystko robiła za niego jego menadżerka. Niezła kobieta. Musiał przyznać, że miała głowę na karku i wszystko załatwiała na błysk. Dlatego właśnie nie musiał się martwić. Spojrzał nad siebie. Niebo zaczynało ciemnieć i pojawiały się pierwsze gwiazdy. Zachichotał na myśl, że mogliby zamknąć szkołę z nim, tutaj na dachu. No cóż, jakoś by przeżył. Może jedynie jego fryzura by ucierpiała odrobinę. No i plecy.. spanie na zimnej posadzce na pewno dobrze by na niego nie wpłynęło. Ale co tam! Jemu to nie wadziło. Prosto mówiąc miał to w poważaniu. Zasady szkolne jakoś bardzo go nie ruszały, a i nie pamiętał zakazu mówiącego o nie wchodzeniu na dach po konkretnej godzinie. Odpłynął myślami i nawet nie usłyszał jak w międzyczasie otworzyły się drzwi na dach, cicho skrzypiąc.
Powrót do góry Go down
Aoyama
Lolita
Lolita
avatar

Posty : 102

PisanieTemat: Re: Dach szkoły   23/5/2016, 03:35

Właśnie skończył swój pierwszy dzień na stanowisku nauczyciela. Kilka lekcji praktyki, w których - dzięki Bogu - nie brał większego udziału i jego rola ograniczona była do obserwacji lekcji prowadzonej przez starszego stażem nauczyciela. Słyszał, że jego opiekun miał już przedtem kilku stażystów, co sprawiało że czuł się trochę pewniej pod jego pieczą. Niemniej jednak początki takiej pracy były stresujące i pod koniec dnia czuł się bardziej niż wyczerpany. Normalnym biegiem rzeczy byłoby teraz skierować się po ludzku na parking i zabrać z powrotem do domu, gdzie czekała na niego siostra (która jak mu się zdawało, nie mogła doczekać się jego relacji z pierwszego dnia w pracy), ale z jakiegoś powodu wchodził właśnie po schodach prowadzących na dach budynku. Został już oprowadzony po szkole, ale tego miejsca nie było mu dane zobaczyć. Po korytarzu rozniosło się echo jego ciężkich kroków. Przecież musiał poznać każdy zakątek. Musiał wiedzieć. Pchnął drzwi otwartą dłonią i wypadło na niego słabe światło. Nie spodziewał się po widoku niesamowitości, po prostu chciał wiedzieć "z czym to się je", ale musiał przyznać, że późno-popołudniowe niebo wyglądało z tej wysokości całkiem znośnie. Ale to tyle. Ciekawość zaspokojona, będzie mógł spać w nocy. Można wracać do domu. Myślami opowiadał już siostrze o tym jak śmiesznie jest patrzeć na uczniów z tej perspektywy i jak beznadziejny akcent ma jego opiekun, ale w ostatniej chwili zauważył odpoczywającą pod murkiem osobę. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie był to dobrze mu znany James! Nieco żwawszym krokiem skierował się w jego stronę, stając naprzeciw i zasłaniając mu niebo, któremu się przed chwilą przyglądał. Stał z rękami podpartymi o boki i uśmiechał się, jakby właśnie złapał złodzieja bielizny.
- Tu byłeś. - powiedział bardziej do siebie niż do niego. Oczywiście, że o nim pamiętał. Cudny, zadufany w sobie (zupełnie jakby Ao był pod tym względem inny) James. Długo już się nie widzieli, ale doskonale pamiętał, że uczęszcza do tej szkoły. Nawet szukał go, żeby się przywitać. A tu takie suprajz.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   28/5/2016, 16:09

Siedział spokojnie w zamyśleniu, rozkoszując się chłodnym powietrzem i lodem. Przyglądał się lodu zastanawiając się co takiego do nich dodają, że smakują lepiej, niż te domowe. Oj tak, próbował już robić domowe lody, ale jakoś zawsze brakowało "tego czegoś". Być może była to kwestia przyzwyczajenia do sztucznych barwników i innej chemii pakowanej do tych małych słodkości. Jego rozmyślania gwałtownie urwały się, kiedy nagle pojawił się nad nim cień. Podskoczył i machnął ręką odruchowo. Niestety lód nie przeżył walki z naporem powietrza i złamawszy się w pół upadł na podłogę. Oczywiście reakcja Jamesa była spóźniona. W slowmotion mogłoby to wyglądać tak: Lód łamie się i spada, podczas gdy chłopak z krzykiem "nieeee" wyciąga do niego rękę. W tym momencie wszystko wraca do rzeczywistości, a lód z cichym plaskiem upada na zimną posadzkę. James natychmiast odwrócił głowę ku źródle cienia, by mieć go opieprzyć i obarczyć winą za zmarnowanie loda. To co zobaczył po odwróceniu głowy szczerze go zaskoczyło.
- A-Ao... - wymamrotał. - Co Ty tu robisz? - dodał po chwili, gdy już ogarnął sytuację. O lodzie zapomniał natychmiastowo. Taki człowiek, w jednej chwili lód jest epicentrum świata, a w następnej przestaje istnieć. Dodatkowo uśmiech mężczyzny wyprowadził go z pantałyku.
- Co się tak szczerzysz? - Spytał patrząc nieco podejrzliwie. - Ach, rozumiem, cieszysz się na mój widok! - Zarechotał. 
-Też tęskniłem skarbie. - Dodał od razu. W środku, zaraz po zaskoczeniu nastąpiło w nim jakieś ciepło wspomnień. Musiał przyznać, że trochę się stęsknił za przyjacielem, a nie spodziewał się go tu zastać. Nagle jednak w jego głowie coś przeskoczyło i chłopak zaczął sobie zdawać sprawę z tego, co oznacza fakt obecności Aoyamy. Chwila, chwila... W jego głowie kawałki szybko połączyły się w całość tworząc spójny obraz.
- No nie.. nie mów, że zostałeś nauczycielem? - Nie wiedzieć czemu ten fakt niesamowicie go rozbawił, więc zaczął rechotać jak głupi. Miał tylko nadzieję, że w odpowiedzi nie dostanie po głowie. Chociaż jeszcze się nie zorientował, to żarty z nauczyciela nie były dobrym pomysłem.
Powrót do góry Go down
Aoyama
Lolita
Lolita
avatar

Posty : 102

PisanieTemat: Re: Dach szkoły   30/5/2016, 17:28

Był naprawdę wdzięczny impulsowi, który zaprowadził go na dach budynku. Widok dobrego przyjaciela sprawił, że momentalnie poczuł się jak w domu, mimo że dzień był dla niego naprawdę stresujący. Od ich ostatniego spotkania minęło sporo czasu. Kontakt zerwał się z jego własnej winy kiedy był zbyt pochłonięty studiami, dlatego nie był pewien jak powinien się teraz zachować - zwłaszcza że nie był osobą, której coś takiego zdarzało się często. Jego uwadze nie umknęła strata Jamesa i topiący się już na zimnej podłodze lód. "Oho... Zabije mnie." W myślach żegnał się już z rodziną, ale mimo wszystko udało mu się utrzymać swoją przepełnioną wiarą w siebie prezencję.
- Twoja mama prosiła mnie żebym odebrał Cię ze szkoły. - odparł spokojnie, wkładając ręce do kieszeni kurtki i bezczelnie świdrując rozmówcę wzrokiem. Trudno było o to, by zmienił się jakoś bardzo w przeciągu roku. To był nadal ten sam James. Ten sam, a jednak... Jego osoba zaczynała go teraz niezmiernie bawić. Ich różnica wieku nie była duża i w miarę spędzanego wspólnie czasu zaczynała zwyczajnie zanikać w oczach. Dopiero teraz zdał sobie sprawę jak duża może się wydawać w zależności od perspektywy. Teraz był uczniem, którego Ao miał uczyć. Po prostu beka życia. Wręcz nie mógł się doczekać. Oczami wyobraźni już widział jak za złe sprawowanie na lekcji (to było nieuniknione) zadaje mu dodatkową pracę domową, albo zostawia w zeszytach kompromitujące notatki. O tak. Pedagogika nie była błędem. Jego wzrok skupił się teraz na Jamesie, który chyba właśnie wszystko załapał. Oho... powiedział to. Domyślił się! Co prawda trochę mu to zajęło, ale Aoyama i tak był dumny. Nauczycielem. Tak... Dźwięk tego słowa zaczynał nieco łaskotać jego ego. Sporo poświęcił, by móc usłyszeć je w ten sposób. Jego myśli zaczynały oscylować wokół wrażenia autorytetu, którym miał się rzekomo stać, dlatego reakcja Jamesa nieco zbiła go z tropu. Ale nawet mimo to nie potrafił już dłużej zachować pokerowej twarzy, zaczął śmiać się razem z nim. Takie śmieszki. Naprawdę, aż prawie zgięło go wpół. No po prostu śmiechom nie byłoby końca, gdyby Aoyama nie dostrzegł prawdziwego powodu rozbawienia kumpla. Na moment zastygł w bezruchu. Aha. Taki kawał. ...Hoho! No rzeczywiście, takie zabawne. Aoyama nauczycielem! Ale heszki! Taki dowcipniś...! Z nieco gasnącym uśmiechem zbliżył się do śmiesznego koleżki i pochylił nad nim tak, że ten nie miał wyboru jak tylko oglądać jego pysk w maksymalnym przybliżeniu, na którym apropos ponownie zagościł uśmiech. Tym razem nie taki szeroki i nie tak serdeczny jak poprzedni.
- Obyś był dobry z angielskiego. - odpowiedział mu, znacznie zniżając przy tym głos. Tak żeby wzmocnić kontrast, nadać słowom większą moc. Takie mądre zabiegi. Niech James wie, że Ao jest poważny. A był. Był poważny jak cholera. I w swoim idealnym, szatańskim planie zaczął nagle widzieć luki. To James miał tu przewagę. I to wcale nie było już tak śmieszne. To właściwie w ogóle nie było ani trochę zabawne. Wrócił na swoje miejsce. Był chwilowo zbyt skonsternowany, żeby spojrzeć na Jamesa i zaryzykować kontakt wzrokowy. Przegrał. Koniec kariery. Bye bye Ao. Fajnie było marzyć, ale to by było na tyle. Westchnął. No cóż. Życie.
Poczekał spokojnie na moment, kiedy w jego mniemaniu spotkanie się ze wzrokiem Jamesa nie było już końcem świata. I dopiero wtedy zwrócił uwagę na to, że jego kolega siedzi sam na pustym dachu budynku i patrzy Bogu w oczy, podczas gdy jego rówieśnicy umawiają się na karaoke w szatni.  
- ...Czemu tu tak siedzisz? Dokuczają Ci czy co...? - zagadał ponownie, jeszcze nie mogąc pozbyć się tej negatywnej nutki w głosie. Dobrze się składało. Jeszcze pomyślałby, że się martwi. A tak przecież tylko pytał. Przecież nic mu nie było, prawda...?
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   4/6/2016, 00:55

No cóż, musiał przyznać, że nie spodziewał się takiego zakończenia tego dnia. Znaczy.. teoretycznie dzień się jeszcze nie skończył.. no ale wiadomo o co chodzi. Nie planował przyjścia na dach ani kupna lodów, nie planował też spotkania ze starym przyjacielem. Wszystko było raczej kwestią wypadku i spontaniczności, której zapragnął tego dnia. Nie żałował nawet loda, który mu upadł. Spojrzał na smutną niebieską plamę na posadzce. Lód już całkowicie zmienił swój stan skupienia. Spływał teraz po zimnej podłodze. To był przykry widok. Nie było nic smutniejszego niż widok jedzenia na ziemi. To rozdzierało serce chyba każdej poczciwej duszy. Trzeba mieć serce z kamienia, żeby nie cierpieć na taki widok. James szczególnie nie znosił, kiedy marnowało się jedzenie. Dlatego też nienawidził w internecie tych wszystkich filmików, którymi podniecali się ludzie. Od kiedy zabawa jedzeniem była śmieszna? On to uznawał raczej za smutne. Jeszcze bardziej było smutne to, że ludzie znajdowali rozrywkę w oglądaniu czegoś takiego. Wracając do sytuacji w której się akurat znajdował.. Kto by pomyślał, że jego stary znajomy okaże się jego nauczycielem. Poza tym.. nigdy by się tego po nim nie spodziewał. Nawet nie różniła ich aż tak duża różnica wieku! Co to jest 4 lata. Nie wyobrażał sobie sytuacji, gdy on siedzi w ławce, a Ao stoi nad nim i go o coś pyta, albo wstawia mu ocenę. Pomyślał o klasówkach.. o nie, jak przeczyta te moje wszystkie głupoty, które zazwyczaj wypisuję, to chyba dostanie mózgowstrząsu... Westchnął cicho. Dodatkowo Ao nie był osobą, która po znajomości dała mu fory. Raczej będzie go jeszcze bardziej pilnował. Jednym słowem był udupiony. Słysząc jego słowa jego mina zrzedła. Zdał sobie sprawę, że jednak te słowa nie były zbyt rozsądne.
- Ups.. - wydukał. - Nie no przyjacielu, to tylko takie żarty! - uśmiechnął się nieporadnie próbując ratować sytuację. Słysząc jednak jakiego przedmiotu uczył mężczyzna uśmiechnął się szeroko. No lepiej nie mógł trafić! Gdyby to była matma.. albo fizyka! No wtedy byłoby już po nim, ale angielski! Jego konik. Będzie się mógł popisać. W końcu jego matka jest amerykanką! Angielski ma we krwi. Zachichotał.
- O to się nie musisz martwić. - uśmiechnął się lekko złośliwie. Teraz czuł się spokojny, a wszelki niepokój związany z możliwymi konsekwencjami zniknął. Zauważył niepewność w oczach Ao i już triumfował. To on miał tu przewagę. Oj tak dało mu to nie mało satysfakcji, ale nie dał tego w pełni po sobie poznać. Kiedy tak Aoyama stał z odwróconym wzrokiem, chłopak zaczął mu się przyglądać. No cóż, przez te lata zmężniał. To była zupełnie inna osoba. Już nie ten sam chuderlawy chłopaczek co kiedyś. Teraz był umięśniony i całkiem przystojny. Zauważał takie rzeczy. Potrafił powiedzieć kiedy ktoś był przystojny lub nie. W swoim zawodzie współpracował już z wieloma modelami i wiedział, że Ao by się na jednego nadawał. Oh James, tylko się nie zakochaj. Skarcił samego siebie w myślach. Już miał coś powiedzieć, kiedy usłyszał jego pytanie. Na jego twarz od razu wkradł się lekko złośliwy uśmieszek.
Och, czyżbyś się martwił? - Spojrzał na niego unosząc brew.
- Spokojnie, nie jestem wyrzutkiem, wręcz uciekam od popularności. Nie widziałeś mnie jeszcze w gazetach? - zaśmiał się. Zdał sobie sprawę, że chłopak zajęty studiami mógł w ogóle nie wiedzieć co się u niego działo przez te lata. Prawdopodobnie nie miał czasu ani chęci na czytanie czasopism, w których on od czasu do czasu się pojawiał. Wesołe życie studenta.. Ale to nic. Jeszcze mu udowodni jaki świetny chłopak z niego wyrósł, żeby mógł być z jego dum.. chwila, że co? Chyba się zagalopował odrobinkę. Przecież on nie był jego matką ani nic.. Skąd więc te myśli? Chociaż nie dotarło to jeszcze do jego małego móżdżku, to zawsze podświadomie Aoyama był dla niego autorytetem. Nic się nie zmieniło w tej kwestii.
Powrót do góry Go down
Aoyama
Lolita
Lolita
avatar

Posty : 102

PisanieTemat: Re: Dach szkoły   7/6/2016, 19:53

Spotkanie Jamesa samo w sobie nie było dla niego zaskoczeniem, bo tak naprawdę zbierał się na to już od jakiegoś czasu - zanim w ogóle został przyjęty na staż. Ale tak to już jest, że im dłużej się zwleka tym ciężej zrobić później ten pierwszy krok. Kontakt między nimi zerwał się nagle i w końcu żaden z nich się nie odzywał, jakby w ogóle nigdy się nie znali. Awkward. A przecież stanowili ze sobą idealny duet. Osobno byli ciekawymi indywiduami, razem wybuchową mieszanką. Poznali się przez siostry, spokojne, dojrzałe dziewczyny. Wyskoczyli gdzieś kilka razy we czwórkę. Te starsze pewnie nie wspominają tych wypadów najlepiej, z kolei dwójka narcyzów od początku przypadła sobie do gustu. Okazało się, że oboje mają ze sobą wiele wspólnego. Już po kilku wspólnych wypadach świetnie się ze sobą dogadywali. Przez ten cały czas, kiedy Aoyama chciał odnowić znajomość, narastał w nim lęk, że już nigdy nie złapią ze sobą tej więzi, że to już nie będzie to samo. Dopiero kiedy go zobaczył i wymienili ze sobą kilka zdań, zdał sobie sprawę jak bardzo mu tego brakowało. Jak bardzo nieznacząca była ta próba czasu. I jak bardzo uwielbiał się z nim droczyć.
Spojrzał na niego pod kątem, zasłaniając ręką rosnący uśmiech i starając się utrzymać pozory powagi. - Heh.
Mimo frustracji, jaką wciąż odczuwał w temacie swojego mizernego nauczania i przewagi Jamesa, z której obaj zdali sobie właśnie sprawę, widok jego pełnej pewności siebie ekspresji sprawił, że powstrzymanie uśmiechu stało się sztuką (której nie sprostał).
- Cieszy mnie Twoja pewność. Żebyś się na niej tylko nie przejechał. - odpowiedział przerzucając ciężar ciała z jednej nogi na drugą. Mówienie do kogoś z góry nie przeszkadzało mu prawie tak bardzo jak był wtedy wyczerpany, ale po chwili zdecydował się jednak na usadowienie pod ścianą, w ślad Jamesa. Jego ton stracił na sile i znów był miękki, stąd chłopak mógł mieć pewność, że rozmowa którą ciągnął straciła na powadze i zaczęła zmieniać się w zwyczajne przekomarzanie. Prędkość z jaką Ao zmieniał nastroje na pewno była Jamesowi już dobrze znana. Czasem był jak dziecko z ADHD i nie każdy potrafił za nim nadążyć. Cóż, właśnie siedział przy nim jeden wyjątek.
- Chciałbyś. - zreflektował się od razu. - Pytam z grzeczności.
Tak już miał, że żal mu było słabszych jednostek. Dlatego właśnie powstał Aoyama. Żeby dawać przykład i pomagać słabszym. Nic osobistego. A podchodząc do tematu nieco poważniej, to raczej nie bałby się o Jamesa, jeśli chodzi o towarzystwo. Zawsze świetnie sobie radził. No, nic dziwnego. Ao nie kumplowałby się z byle kim. A z Jamesem po prostu chciało się przebywać. Zobaczywszy go samego przyszło mu raczej na myśl, że ma gorszy dzień, albo stało się coś z czym wolał zostać sam. Z drugiej strony nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Aż takiej popularności o jakiej James mu właśnie powiedział się nie spodziewał. Informacja, którą rzucił musiała być przetrawiona przez blondyna dwa razy, zanim dotarło do niego to co usłyszał. W gazetach? Kurwa, co on znów zrobił?
Na jego twarzy zaczęło się malować kolejno zdziwienie, szok, przerażenie, troska i ... loading... Zmarszczył brwi. Hej, zaraz... Wszystko w końcu przetworzone, układanka gotowa. Ao wrócił do niego z otwartymi ustami. Pokręcił przecząco głową, nie spuszczając wzroku z ...jasny gwint, MODELA?
- Kiedy, jak? MÓW. ...GDZIE? - biedny chłopiec przejął się tą nowiną tak bardzo, że nawet nie czuł jak jego kręgosłup płacze, pod naporem całego dnia, garbienia się na krześle i teraz tego skrętu, który wykonał by móc obserwować kumpla i wyrażać swój szok.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Dach szkoły   11/6/2016, 00:04

Przyłapał się na ziewnięciu. Było już ciemno a jemu robiło się chłodno i był śpiący. Miał akurat wyjątkowo męczący dzień. Plus te wszystkie listy miłosne, które tego dnia otrzymał. To naprawdę wykańczało psychicznie. Miał też trochę do nauczenia.. No ale nic. Kto sobie da radę jak nie on? W tej chwili liczyło się to, że siedział sobie ze starym przyjacielem na dachu i wymieniał się newsami, co u nich słychać. Naprawdę cieszył się, że go tu spotkał. Gdyby nie to, pewnie do teraz by się zastanawiał co u niego słychać. W końcu jeszcze parę lat temu byli ze sobą naprawdę blisko. Musiał podziękować siostrze. To było rzadkie by w taki sposób znaleźć przyjaciela. No właśnie, przyjaciel.. w jego obecnej sytuacji naprawdę był ciężko kogoś takiego mieć. Kiedy ludzie chcieli się do niego zbliżyć nie wiedział, czy robią to szczerze, czy są zainteresowani nim czy tylko jego sławą i pieniędzmi. Dlatego właśnie bardzo doceniał przyjaźń z Ao, ponieważ wiedział, że jest prawdziwa.
Słysząc jego słowa uśmiechnął się zadziornie.
- Spokojnie, jeszcze będziesz ze mnie dumny. - Po tych słowach wyszczerzył się do niego szczerze. Był bardzo pewny swoich umiejętności posługiwania się językiem angielskim. No w końcu pół Amerykanin, nie? Byłoby kiepsko gdyby się nie umiał posługiwać w ojczystym języku. Matka zadbała by oboje z siostrą od młodego mówili w dwóch językach.
Był zaskoczony jego reakcją. Znaczy.. nie cenił się aż tak wysoko. Wiadomo, nie był aniołkiem Victoria's Secret (chociaż chciałby z nimi pracować) żeby jego twarz była na każdym billboardzie w mieście. Mimo to pojawiał się od czasu do czasu w telewizji bądź gazetach.
- Naprawdę nie wiesz? - Spytał poważnie. Po chwili zrobił jednak zadziorną minę.
- Spokojnie, nadrobimy to. Wiesz, może w moim blasku złapiesz jakąś panienkę. - Szturchnął go ramieniem znacząco w bok, śmiejąc się przy tym.
- No chyba że.. masz kogoś. Masz? - Na początku nie spytał serio, po chwili jednak odpowiedź go bardzo ciekawiła. Być może trochę za bardzo. Czuł by się.. hm, niespokojny wiedząc, że Ao kogoś ma.
Powrót do góry Go down
Aoyama
Lolita
Lolita
avatar

Posty : 102

PisanieTemat: Re: Dach szkoły   21/6/2016, 17:22

Znał Jamesa na tyle, żeby wiedzieć jakie zamieszanie potrafi wokół siebie zrobić. Nie był pewien w czym dokładnie rzecz, ale wystarczyło żeby powiedział kilka słów albo uśmiechnął się tak jakoś pod kątem jak to czasem robi i nagle wszyscy są jego. Tak jakby sama jego atrakcyjność - pod względem aparycji i charakteru - byłą niewystarczająca (no nie okłamujmy się). Po prostu wiedział jak przekonać do siebie ludzi - a wcale nie musiał, bo oni i tak do niego lgnęli. Tak to widział. Jak gwiazdka na ciemnym niebie. Cóż, jego opinia mogła być troszkę zbyt subiektywna, albo zakrzywiona przez pryzmat afekcji jaką w stosunku do niego odczuwał (no homo ofc), ale z grubsza wiadomo o co chodzi. Morał jest taki, że James jest fajny a świat o tym wie, więc Ao nie tyle co był zaskoczony rodzajem jego nowej profesji i tym jak chłopak sobie radzi w życiu, a raczej podekscytowany jego sukcesem.
- Jakich gazetach? - zapytał po chwili tonem insynuującym czasopisma z najwyższej półki sklepowej. Ten idiotyczny żart był zapewne prezentem od losu, mającym przypomnieć Jamesowi że Aoyama to wciąż gimbus. Trzeba przyznać, że aż ciarki przechodzą na myśl o tym jak ten człowiek będzie nauczać młodsze pokolenie. Na wywiadówkach będzie się pewnie sporo działo. Matki zdeprawowanych dzieci zamordują go gołymi rękami.
- Poważnie, musisz mi pokazać. - zgodził się z przyjacielem, zanim ten jeszcze zdążył rzucić swoją kąśliwo-narcystyczną uwagą, która swoją intensywnością aż wytrąciła Aoyamie rękę spod brody.
- Bardzo śmieszne. - odburknął niemal od razu. Prawdopodobnie naprawdę takie było, bo aż się zaśmiał. - Nie, nie mam. ...będę liczył na Twój blask.- dodał po chwili, rzucając mu wyzywające spojrzenie. Pierwsze słowo do dziennika, drugie słowo do śmietnika. Wszystko postanowione. Dzięki, James. - Tylko to ma być taki high quality men. Wiesz. Postaraj się ściągnąć takiego wysokiego bruneta. Z kasą. Ok? - uśmiechnął się i wycelował w niego dwoma "pistoletami". Będzie się musiał chłopak nieźle naszukać. Aoyama pewnie zapomniał dodać, ale pewnie nie przeszkadzałoby mu to gdyby był modelem. Czy coś.
- W każdym razie-... - urwał i przeciągnął się, prostując wreszcie obolały kręgosłup. - ...nie chce mi się tu siedzieć. Chodźmy się przejść. - zadecydował nagle - z naciskiem na zadecydował, bo zaraz po tym kiedy udało mu się dźwignąć na nogi, złapał Jamesa i próbował mu pomóc zrobić to samo.
- Skończyłeś już lekcje, co? - zapytał po chwili z drwiącym uśmieszkiem.

borze sorry
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dach szkoły   

Powrót do góry Go down
 
Dach szkoły
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Budynek główny-
Skocz do: