Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Co ja tutaj robię?

Go down 
AutorWiadomość
Syriusz
Poliglota
avatar

Posty : 44

PisanieTemat: Co ja tutaj robię?   23/5/2016, 23:15

Imię i Nazwisko: Rhydian Black
Pseudonim: Prawie nikt nie mówi na niego inaczej niż Syriusz. Jego zdaniem brzmi to dużo lepiej niż jego prawdziwe imię, nawet z japońskim akcentem.
Wiek: 18 lat
Waga: 71 kilogramów
Wzrost: 189 centymetrów
Orientacja: Nie przeczy, że mógłby być z facetem, ale póki co podobały mu się jedynie dziewczyny.
Miejsce zamieszkania: Akademik
Grupa: Jesień
Ranga: Poliglota
Klub: Żaden, ale rozważa przystąpienie do sportowego.


Wygląd: Dajcie spokój, na tle wszystkich Japończyków wyróżnia się zdecydowanie. Nie dość, że przerasta własnego ojca, to jeszcze wszystkich swoich znajomych, mimo, że nie jest jakiś najwyższy. W rodzinnych stronach Sydney był wręcz mocno przeciętny. Tymczasem okazuje się, że na wszystko trzeba patrzeć z dużo szerszej perspektywy. Pomińmy jednak stereotypy - szkoła, do której jakimś sposobem zaczął uczęszczać, jest złożona z tak oryginalnych osobistości, że on może i się wyróżnia, ale zdecydowanie nie niesamowitością. Otoczony przez barwne, entuzjastyczne persony, czuje się wręcz nieco wyblakły. Nie poddaje się jednak, świadomy, że jeśli nie będzie nadążał za tempem szkolnego życia, zniknie całkowicie w masie szkolnej społeczności.
Zacznijmy od tego, co go wyróżnia, ponieważ tego jest dosyć mało. Po pierwsze i dosyć oczywiste, rysy twarzy. Chłopak jest z Australii, więc ciężko byłoby mu wyglądać podobnie do swoich rówieśników. Ma typowe dla zachodnich ideałów urody oczy - kolor tęczówki można bez zastanowienia przyrównać do kasztana, chociaż przez dziwny sposób odbijania światła, chłopak lubi mówić o nich, że są raczej “buraczane”, niż brązowe. Jest niestety dalekowidzem i chociaż woli okulary, na co dzień nosi soczewki. Dla wygody, ponieważ bardzo nie lubi uczucia, że coś jest blisko jego nosa. Wzbudza to w nim pewien nieopisany rodzaj dyskomfortu, jaki tylko posiadacze podobnego uczucia zrozumieją. Tymczasem, przejdźmy do włosów, o kolorze podobnym do oczu. Jedyne, co warto przy nich dodać, to że są zadziwiająco miękkie i żyją własnym życiem, zwłaszcza o porankach. I przez bezpośredni kontakt z wodą. Tak, od zbyt dużej wilgotności robią mu się loczki.
Dalej o twarzy. Może warto wspomnieć, że ma dość wąską szczękę i nos. Pewnie odróżnia go to od sporej części chłopaków z Australii, jednak tutaj, na miejscu, wygląda nawet męsko. Nie może powiedzieć, że go to nie cieszy, bo cieszy. Był to chyba jeden z jego większych kompleksów, więc od kiedy ludzie nie wołają za nim: “ona”, może sobie odpuścić wymuszane, “męskie” zachowania. Dalej nie da się powiedzieć, że jest sobą, ale zdecydowanie jest nim bardziej, niż kiedykolwiek.
Coś o stylu? Ma tatuaż, który zrobił sobie w czasie jakiegoś eventu, na który zabrali go kiedyś przyjaciele. Wtedy był jakoś bardziej do niego przekonany, ale nie narzeka. Nie ma po co, usunąć go i tak nie usunie, a w gruncie rzeczy nie jest taki brzydki. Przedstawia parę okultystycznych symboli, którymi chłopak interesował się swego czasu bardzo szeroko. Teraz jego pasja jest usilnie zabijana przez tatę, który przekonuje, że chłopakowi przyda się bardziej historia i geografia, a nie jakieś bzdurne zielarstwa, czy inne bzdety. A on co? A on się daje, tęsknie rysując na brzegach zeszytów runy i zapisując przypadkowe zwroty po łacinie na okładkach książek. Ale, wracając do stylu. Syriusz ubiera się raczej normalnie. Proste spodnie, szerokie bluzy, chociaż to zależne jest od temperatury. Jako iż raczej nie kręci się nigdzie poza szkołą, prawie zawsze ma przy sobie plecak. Stara kostka, która pamięta jeszcze czasy rzucania nią o sufit, żeby pozbyć się pająków. Cóż, jest trochę zniszczona, podszewka już nie ta co kiedyś, ale funkcję plecaka spełnia, naszywki i przypinki trzyma, więc chłopak z sentymentu dalej ją nosi. Czasem na nadgarstku można u niego zobaczyć zestaw bransoletek, w Australii to modne. Na szyi nosi wisiorek - również ostatni krzyk mody - od mamy, a w prawym uchu ma kolczyk. I to chyba wszystko, co może odróżniać go od reszty. Nie jest specjalnie wysportowany, chociaż jakieś tam mięśnie ma, pewnie od pływania, które ambitnie uprawiał w starym domu.


Charakter: Syriusz jest tym typem człowieka, którego bez problemu dałoby się opisać jednym słowem. A byłoby nim: “random”. Dlaczego? Bo całe jego życie jest jednym, wielkim splotem losowych wydarzeń, między którymi ciężko znaleźć sensowne powiązania. Jak to się ma do jego charakteru? Zacznijmy od jego aktualnego stanu psychicznego.
Jest zdrowym chłopakiem. Nie cierpi na żadne depresje, czy inne stany lękowe, wychowywał się w szczęściu i miłości. Wie, że w Japonii jest z tym problem, więc stara się być jak najbardziej otwarty wobec nowych znajomych z tego kraju. Czuje, że powinien, bo jeśli ma na swojej drodze jakichś smutnych rówieśników, czuje, że powinien coś z tym zrobić. Taki nawyk wyniósł z domu, więc będzie cichcem przemycał go poza. Niestety, mimo powierzchownie dobrego samopoczucia, jest bardzo niepewny swojego położenia. Objawia się to częstym odpływaniem we własne myśli, czy dygresjami, nawet w połowie wypowiedzi swojego rozmówcy. Prowadzi też sporo monologów, często nie zwracając uwagi na to, czy ktoś go słucha, czy nie. Może więc zacząć gadać w zaciszu swojego pokoju w akademiku, jak i w środku lekcji. Ma przy tym bardzo podzielną uwagę, więc potrafi wypełniać luki w zadaniach językowych, albo rozwiązywać równanie, w tym samym czasie prowadząc rozmowę z dwiema osobami. Podobno to oznaka geniuszu, ale brunet zwyczajnie nie umie inaczej. Jeśli próbuje skupić się na jednym, dla przykładu, na zmywaniu podłogi, potrafi zmienić się momentalnie w okropną ciapę. Ze swoimi umiejętnościami potrafiłby pewnie wpaść we wiaderko, złamać mopa i oblać się wodą, tylko nalewając sobie płynu do mycia.
Oprócz podzielnej uwagi, ma jeszcze trzy przydatne i wyraźne talenty. Po pierwsze, bardzo łatwo przychodzi mu nauka języków. Od najmłodszych lat uczył się dwóch - angielskiego, przez matkę i japońskiego, przez ojca. Sam nauczył się również podstaw hiszpańskiego i francuskiego, żeby potem matka pomogła mu z nauką bardziej zaawansowanych zwrotów w pierwszym z dwóch dodatkowych języków. Po drugie, ma słuch muzyczny. Gra na gitarze i całkiem ładnie śpiewa, a jeśli lubi się barwę jego głosu, można stracić sporo czasu, słuchając go. Szkoda, że nie jest w związku z tym otwarty, bo mógłby sobie dzięki tym umiejętnościom zjednać sporo przyjaciół. Nie należy jednak do grona pewnych siebie osób i niewiele osób wie, że w ogóle potrafi na czymś grać, a słoń wcale mu na ucho nie nadepnął. Po trzecie, chłopak ma naprawdę duże szczęście. Choć może się wydawać, że generalnie kroczy przez życie gnany przez własny pech, w jego nieszczęściach zawsze znajduje się ziarenko radości. I tak po trafieniu do klasy, w której sporą rolę przykłada się podobno do przedmiotów, których nigdy specjalnie nie lubił, jedzie na farcie praktycznie od początku roku i nie ma żadnej oceny poniżej trói. Nie narzeka. Mogłoby być o wiele gorzej, jest tego świadomy.
Wady? Nie ma ich mało, ale nie są jakieś rażące. Jest bardzo otwarty, co jest równocześnie wadą i zaletą. Jeśli chodzi o nawiązywanie znajomości - świetnie, przynajmniej znajdzie sobie jakichś nowych znajomych. On jednak jest przy tym dosyć naiwny. Zdarza mu się zapominać, że ludzie mogą mieć złe intencje. W Australii po prostu wszyscy są na siebie tacy otwarci i szczerzy, że manipulacje i kłamstwa nie są tam na porządku dziennym. Sama Japonia nie jest miejscem, które mogłoby bardzo go zmienić, przynajmniej nie według historii jakie czytał w internecie. Kto jednak może być pewien? Chyba tylko bogowie.
A skoro o nich mowa - warto wspomnieć, że Syriusz jest wierzący. W pełni poważnie traktuje wiarę asatriańską, ale nie lubi o tym mówić. Ludziom zdarzało się już parskać, gdy mówił im, że interesuje się mitologią Nordycką, a co dopiero, gdyby wiedzieli, że naprawdę w nią wierzy. Poza północnymi mitami, chłopak siedzi w szeroko pojętej ezoteryce. Ma ze sobą jakieś amulety, pije ziółka i bardzo lubi tłumaczyć sobie rzeczywistość siłami nadprzyrodzonymi, takimi jak bogowie właśnie. Wierzy w moc Kart Uzdrawiającej Mocy, czy Tarota, a nawet zna wszystkie znaczenia run. Tylko nie bardzo ma z kim o tym pogadać, więc jego pasja ginie - również przez ojca, co było wspomniane wcześniej.
Nie ma pojęcia, jak sobie poradzi w Japonii. Do tej pory miał świetny kontakt z matką, a po rozwodzie rodziców, gnany przez presję, zdecydował się zostać z ojcem. Naprawdę stara się nie narzekać. Wie, że jego życie mogło potoczyć się o wiele gorzej. Przeskakuje więc nad rzucanymi mu kłodami z uśmiechem, tak samo podchodzi do przesyłanych mu radości, starając się zachowywać jak osoba, za którą się ma. Wie, że nie jest do końca taki, jakim widzą go inni. Mimo, iż sympatyczny uśmiech i otwartość się zgadza, prawdziwy Rhydian to bardzo niepewny siebie chłopak, który potrzebuje w swoim życiu kogoś, kogo będzie mógł nazwać najlepszym przyjacielem i kto pomoże odkryć i zrozumieć samego siebie. [/size]


Mocne strony znajomość języków, pływanie, podzielność uwagi, słuch muzyczny, nieźle gotuje.
Słabe strony: nie lubi fizyki i chemii, ale nie schodzi z nich poniżej “3”. Jest dość naiwny i średnio asertywny, próbując przy tym być dość samodzielnym.
Historia: Będzie!

Ciekawostki:

  • bardzo lubi wodę kokosową,
  • jego ulubione ciasto to szarlotka,
  • ogląda mnóstwo seriali i filmów, bardzo dużo czyta, gra w gry planszowe i komputerowe, ogólnie jest w sporej ilości fandomów, ale do Mangi i Anime nigdy się nie przekonał,
  • kiedyś bardzo chciał występować w musicalach,
  • jego największym idolem pozostaje Enjorlas z “Nędzników”
Powrót do góry Go down
Aoyama
Lolita
Lolita
avatar

Posty : 102

PisanieTemat: Re: Co ja tutaj robię?   24/5/2016, 00:22

Ok, Ty wiesz, że ja kocham więc już nic nie mówię.

Powrót do góry Go down
 
Co ja tutaj robię?
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Zaakceptowane Karty Postaci-
Skocz do: