Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mała knajpa "StóŁ"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Syriusz
Poliglota
avatar

Posty : 44

PisanieTemat: Mała knajpa "StóŁ"   26/5/2016, 03:02

Ładne miejsce z widokiem na gęstą aleję drzew. W środku można zamawiać głównie kanapki, jakieś napoje, ciasta, oraz przeróżne makarony. Ceny są przeciętne, w Japońskich standardach. Raczej nie spotka się tu nikogo wpływowego, ani znanego, ale szybko zostaliby stąd również wyproszeni głośni i irytujący goście, gdyby się tacy znaleźli. Idealny przystanek dla tych, którzy chcą wziąć tylko kawę i prowiant na drogę.


***


Syriusz też pamiętał, jak zepsuł pierwszy telefon. Siedział na nim atraks - taki jadowity pająk, w zasadzie najniebezpieczniejszy w Australii. Więc chłopak - miał wtedy chyba dziewięć, albo dziesięć lat - chwycił za encyklopedię i rzucił ją na stół. Atraks nikogo nie zabił, ale wraz z morderstwem groźnego stworzenia, mały Syr dokonał dewastacji własnego mienia. Telefon nie dość, że miał połamany ekran, to był cały w pajęczych zwłokach. Obrzydliwe, ale lepsza strata telefonu, niż życia. Chociaż stereotyp o Australii, gdzie niby wszędzie są pająki, dzikie węże i wszystko rośnie większe niż człowiek, był bardzo przekoloryzowany, kiedy już się na coś trafiło, nie można się było zbytnio cackać. Teraz był starszy i umiał wynieść zwierzę z domu bez konieczności zabijania go, ale gdyby jako dziecko próbował nakryć atraksa szklanką, pewnie teraz nie rozmawiałby z Japończykiem, dając się ciągnąć przez miasto. 
W końcu zapomniał odłożyć ten plecak i poszedł z książkami. Może to i lepiej? Na miejscu będzie mógł powtórzyć materiał na angielski. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy zdał sobie sprawę, że jutro ma dwie godziny tego języka w grafiku. Bynajmniej nie chodziło o to, że znał ten język jak własną kieszeń. Rzecz miała się w młodym nauczycielu-stażyście, który prowadził zajęcia. Wiedział, że będzie kochał zajęcia ze swojego ojczystego języka, ale nie spodziewał się, że nauczyciel też mu się tak spodoba. "Oczywiście, w sensie psychiki, przecież nie pomyślałbym tak o dorosłym mężczyźnie." - powiedział sobie w myśli, jeszcze chwilę nie mogąc pozbyć się głupawego uśmieszku z twarzy. Głupie to było i zdawał sobie sprawę, że nie ma racji bytu, - nawet, gdyby faktycznie coś poczuł do nauczyciela poza fascynacją - a mimo to, postać mężczyzny dalej go ciekawiła. Na tyle, żeby nie potrafił przegnić delikatnego zauroczenia. Był jednak pewien, że mu wkrótce przejdzie. Nigdy nie crushował na nikogo dłużej, niż miesiąc. Potem jego związki były raczej przyzwyczajeniem, albo sentymentem. W sumie, chyba nigdy nie zakochał się tak na serio. No, ale może nie pora, żeby o tym myśleć, bo rozmówca zadawał pytania i zadawał, przy okazji oczekując odpowiedzi. A Syriusz wolał udzielać ich świadomie.
- Od dwóch miesięcy, czy trzech, nie jestem pewien. Czas szybko ostatnio mi płynie. - powiedział, wzruszając ramionami. Faktycznie, od rozwodu rodziców jakoś dziwnie było mu w życiu. Dobrze, Syriusz, to raczej normalne, kiedy rozpada się rodzina. Ale nie, w tym przypadku czuł, że coś naprawdę było inne. Jakby jakiś osobliwy byt wkradł się w jego życie i zaczął w nim mieszać wedle własnego uznania. Irytująca świadomość, że coś takiego mogło się stać. "To na pewno duch Dami Im, wściekła, że wysłałem za mało smsów." - pomyślał i zaśmiał się w duchu z własnego, niezbyt śmiesznego dla otoczenia wyobrażenia. 
Nie wiedział, jak "na oko" wyglądają Niemcy, ale był pewien, że ma z nimi niewiele wspólnego. Miał kiedyś sąsiada Niemca. Był sztywny, mówił z paskudnym, twardym akcentem, niemal rzęził i w ogóle nie starał się tego poprawić, a i nie dało się z nim zbytnio o niczym pogadać. Nie uogólniał, ale tacy byli wszyscy Niemcy, których poznał. Może zyskiwali przy bliższym poznaniu, kto wie. Pewnie tylko sami Niemcy. Cóż, komentarz tak czy siak go rozbawił i uśmiech cały czas wracał na jego twarz, przez co pewnie wyglądał na dość rozbawionego. 
- Zależy, gdzie pojedziesz, są miejsca, gdzie jak zdejmiesz koalę z drzewa, to są tam jeszcze trzy inne, bo śpią tak upchane, od kiedy ludzie masowo wycinali Eukaliptusy. I tak, Japonia jest bardzo ładna, macie świetne jedzenie, ale to nie jest moje miejsce. - przyznał, wzruszając ramionami. Nie zdawał sobie sprawy, że głos trochę mu posmutniał. Miał nadzieję, że w styczniu wróci do domu, w końcu będzie święto narodowe. Na pytanie o to, czy czegoś mu nie brakuje, odpowiedział dopiero po chwili - Brakuje, pewnie. Bardzo bym chciał, żeby moja dziewczyna i mama tu ze mną były. Trochę mi też brakuje mojej szkoły... W sensie, bez urazy, ziomie, ale u mnie w domu ludzie byli bardzo otwarci i jeszcze nie przywykłem, że tutaj tacy nie są. - skończył, ale tym razem nie powiedział tego ani trochę smutno. Sama treść mówiła za siebie, nie potrzebował jej podkreślać tonem smuteczków. W między czasie zdążyli już wejść do "Stołu" i przywitać się z obsługą, teraz brunet zaczął się zastanawiać, czy by czegoś nie zjadł.
Powrót do góry Go down
Jelon
Nauczyciel
avatar

Posty : 41

PisanieTemat: Re: Mała knajpa "StóŁ"   27/5/2016, 01:26

Pierwszy raz Jelona z pająkiem był prawdopodobnie najbardziej traumatycznym przeżyciem chłopaka. Był to bodajże wieczór, gdy ten odpoczywał na podłodze po wykonaniu sporej serii pompek - pająk gatunku bliżej nieokreślonego spadł mu na twarz! Zerwał się jak dziki wymachując przy tym rękoma na wszystkie strony, chyba nawet pisknął. Nie wchodził do tej sali przez parę dni. Przypuszczał nawet, że cierpi na arachnofobie, ale szybko to wykluczył, bo następnym razem jak zobaczył ośmionoga to nawet nie drgnął, bardziej się liczyło zaskoczenie wtedy. No i zmęczony człowiek to zmęczony człowiek, adrenalina mogła dać się we znaki i spowodować taką, a nie inną, reakcję. Ciekawe jakby było teraz? Znowu by się tak przestraszył, czy może po prostu by go skasował? Nienawidzi pająków i owadów z całego serca, nie cierpi, nie znosi i z bólem je wynosi z mieszkania, zamiast zabijać. 
- Trzy miesiące to nawet krótko! To w sumie tłumaczy czemu się jeszcze nie widzieliśmy, nie było nam dane, aż do teraz - uśmiechnął się przy tym najszerzej jak potrafi. Już go polubił, nawet bardzo, nie wie czemu. W sumie, obojętnie z której strony będziemy patrzeć, z nikim tutaj nie rozmawiał tak długo. Pomijając lekcje, ale to albo monolog, albo pojedyncze rozmówki z bardziej gadatliwymi uczniami. Dla niego jest to takie pół na pół, ponieważ lubi ciszę i spokój, przyzwyczaił się do tego, że nie ma nawet do kogo otworzyć ust, więc nie zwraca na to większej uwagi, ale zaś brakuje mu, jest człowiekiem, potrzebuje kontaktu, wysłuchania i tej normalnej rozmowy. Mimo, że wyraz twarzy miał dość zimny, bo poza ciepłym uśmiechem to jego ciemne oczy wciąż co parę sekund spoglądały na Syriusza, jego zachowania, mimikę twarzy, wszystko kodowały. Takie śmieszne połączenie: ciepłe usta i zimne oczy. Pomijając fakt jego skośnych gałek to był jak najbardziej serdeczny i sympatyczny w tej rozmowie, był sobą, lekko poluzował łańcuchy nałożonej na siebie dyscypliny i wyszedł jedną nogą z ram zachowań, których musiał się uczyć na pamięć. Tego potrzebował od parunastu lat. 
- Eh, przykro mi z powodu tych misiów, bo chętnie bym je wszystkie przygarnął. Jakbyś nazwał swoją koalę? Ja Syriusz, hehe. - flirttttttttmaster, ale to tak dla żartu. - kiedyś widziałem takiego w zoo i byłem zachwycony. Widziałeś kiedykolwiek jelenie? Takie europejskie, Daniele na przykład, piękne są. - od zawsze fascynuje się tymi rogatymi roślinożercami, ponieważ są piękne, majestatyczne i po prostu - uwiodły go w swój, jeleni sposób. Chciał jeszcze coś dodać do tych zwierząt, ale jego plany pokrzyżowała zmiana tonu głosu Blacka. - Masz dziewczynę? Jak wygląda? Pewnie ładna co, hehe. A mama? Kochasz ją? I kiedyś cię zabiorę do domu i będziesz mógł być z nimi ile chcesz - gadał byle tylko pocieszyć chłopaka. - No niestety, Japończycy są bardzo dziwni, niektórzy są wręcz okropni! - jak on sam. W między czasie wleźli do jakiejś mniejszej knajpki, żeby coś zjeść: - poproszę danie dnia i sok bananowy. - Danie dnia? Powiedział tak, bo nie zna menu, a nie chciał zaś wyjść na lamusa, hehe. Zajął jeszcze tylko miejsce i wbił wzrok w Syriusza, chciał go jeszcze przebadać. 
- Lubisz mnie? - strzelił nie odwracając wzroku.
Powrót do góry Go down
Syriusz
Poliglota
avatar

Posty : 44

PisanieTemat: Re: Mała knajpa "StóŁ"   27/5/2016, 02:28

- Kiedyś musieliśmy. - przyznał, kiwając głowę i patrząc na chłopaka z wysokości. Było mu dziwnie rozmawiać z człowiekiem, którego brał za rówieśnika i musieć patrzeć na niego z góry. Nie był w żadnym stopniu lepszy od Fuyi i średnio mu pasowało, że musi spoglądać na niego w ten sposób. Bardzo się cieszył, że usiądą przy jednym z mniejszych stoliczków, bo skończy się przyglądanie się z odległości dziesięciu centymetrów, a zacznie dialog na poziomie. Haha, nieśmieszne. Ale naprawdę - kiedy tak sobie górował, ciężko mu było prowadzić sensowne rozmowy. Dlatego tyle gadał na lekcjach, wtedy uwalniał się jego retoryczny potencjał. A co jak co, ale nie miał ochoty tracić szansy na pozytywną relację z chłopakiem, z którym tak dobrze mu się rozmawiało. I to z absolutnego przypadku. Bogowie jednak wiedzą, co robią, kiedy wytrącają ci wodę z ręki i posyłają ją w stronę obcego człowieka. Już nie obcego. Naprawdę szkoda, że nie poznawał Fuyi jako swojego nauczyciela, bo wtedy mógłby z nim rozmawiać dalej. Ale w tym wypadku, kiedy dowie się, że jego nowy kumpel jest tak naprawdę nauczycielem dwóch z jego trzech ulubionych przedmiotów, to chyba się załamie. To będzie jeszcze gorsze, niż crush na Aoyamę. To znaczy, nie crush, fascynacja. No, ale to było już niemal bliskie crushowi. Eeh, powinien dać tej relacji spokój, bo nic z niej nie będzie, a jeszcze sobie zniszczy nadzieje na fajne lekcje angielskiego, jeżeli nauczyciel czegoś by się dowiedział. Tyle okazji do kompromitacji, to tylko kwestia czasu, jak coś się stanie.
- Chyba nie chciałbym misia, mnóstwo jedzą i strasznie dużo śpią. Ale jakbym miał jakiemuś nadawać imię, to byłoby to pewnie coś z popkultury - odpowiedział, po cym przewrócił oczami na jego propozycję imienia. - No jasne, świetny pomysł. - powiedział, śmiejąc się lekko. Czy widział kiedyś jelenia? Pewnie, że widział. Tylko, że na zdjęciach i filmach. - Nie na żywo. - przyznał, kiwając głowę. Chętnie by zobaczył jelenia. Wydawały się bardzo ładne i delikatne, chociaż to poroże to potrafiły mieć ogromne. Nie wiedział, jak duże potrafiły być te zwierzęta. Pozostawało zapytać. - Jelenie są duże? - zapytał, odbierając swoje zamówienie od sprzedawcy. Chyba były, chociaż nigdy nie widział porównania z człowiekiem. Pewnie takie dorosłe były trochę jak konie, w serialach elfy jeździły na jeleniach!
- ...Miałem dziewczynę. O, była bardzo ładna, ale nie wierzyliśmy w związki na odległość. W szkole jest za to jedna taka osoba. - skierował wzrok niewinnie do góry. Wiedział, że nie ma co liczyć ani na jedną, ani drugą opcję, ale mógł sobie i o tej, i o tej marzyć. Znaczy, o nauczycielu anglika nie marzył. To było tylko chwilowe zafascynowanie. 
- Nie trzeba, pewnie pojadę w pierwszej dłuższej przerwie. Wiesz, to nie takie ważne, jestem dorosły, mama o tym wie. I chyba z każdym narodem tak jest. - rozmawiali, jakby znali się od dawna. To było dziwne. Ale przy tym ciekawe, nie narzekał. 
Kiedy usiedli, skonfundowało go pytanie czarnowłosego. Zaśmiał się i odpowiedział twierdząco. Co miał powiedzieć? Był spoko, więc nie kłamał, chociaż nie czuł raczej niczego specjalnego.
Nikt się nie spodziewał, że nagle rozdzwoni się jego komórka. Totalnie zapomniał, że miał jutro oprócz nawału lekcji również trening rano. Zapakował więc jedzenie i picie i pożegnał się, szczerze żałując, że nie mogą pogadać dłużej. Obiecał natomiast, że znajdzie go gdzieś w szkole, to się pointegrują.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała knajpa "StóŁ"   

Powrót do góry Go down
 
Mała knajpa "StóŁ"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Miasto i obrzeża :: Centrum miasta-
Skocz do: