Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet psychologa

Go down 
AutorWiadomość
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Gabinet psychologa   26/5/2016, 21:08

Sercem gabinetu jest bez wątpienia miejsce, gdzie psycholog rozmawia z pacjentem, które wygląda tak. Stonowane, ciepłe kolory uspokajają emocje, a ciepłe światło lampy nadaje fotelom przytulności. Pod ścianami stoi jeszcze kilka krzeseł, w razie, gdyby spotkanie miało odbywać się w większy gronie. Po drugiej stronie gabinetu usytuowane jest biurko, przy którym pracownik szkoły wypełnia większość obowiązków. Oprócz kilku teczek z aktami, ba blacie stoi także komputer i telefon, w razie gdyby psycholog musiał być gdzieś pilnie wezwany. Za biurkiem stoi natomiast czajnik i mała szafeczka z herbatą, kawą, oraz ciastkami. Na ścianie można zobaczyć tablicę korkową, pełną różnych broszur dla szukających pomocy uczniów.
Powrót do góry Go down
Akemi
Tsundere
avatar

Posty : 24

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   26/5/2016, 22:46

Ciężki dzień w końcu się kończył.  Czwartki. Jak ona ich nie cierpiała. Poważnie, jak można było upchnąć biednej młodzieży tyle lekcji! To po prostu się nie mieściło w głowie. Okrucieństwo szkoły w czystej postaci. A co najzabawniejsze, organy wyższe uznały, że nawet mimo jakiś świąt, apeli i tym podobnych rzeczy i tak wsadzą tyle lekcji, ile tylko się da. Akemi potrafiła być nieraz w wielkim szoku, a jej mózg nie raz eksplodował. Nie raz już było tak, że apel trwał na naprzykład na czwartej i piątej lekcji, po czym szło się na czwartą lekcje i miało wszystkie pozostałe! Taką incepcje potrafiły wymyślić tylko najokrutnieksze istoty. Przeciętny uczeń jednak już dawno się pogodził z niezdrową fasynacją dorosłych, do zmuszania młodzieży, żeby siedziała jak najdłużej w tym budynku i słuchała nudnych wykładów. Akemi w sumie też się z tym w miarę pogodziła. Teraz odczuwała już tylko bezsilną złość. I podziw dla autorów szkolnych scenarzystów planu lekcji. Bo to chyba ludzie, którzy odpowiadają za scenariusz Incepcji i Matrixa. Tak czy siak, problem lekcji tego dnia już ją na szczęście nie dotyczył. Obecnie zmierzała do gabinetu pani psycholog na jedną z swoich sesji. Mimo tego, że z nieznanych powodów nie miała nic przeciwko bardzo miłej pani Hide, jakoś zawsze dziwnie się czuła uświadamiając, że idzie nqarozmowę do psychologa. No bo przecież z założenia szli tam ludzie z dosyć mocnymi problemami, zwłaszcza psychicznymi. Z małymi drobiazgami (Że się tak to ujmie) radziła sobie pani pedagog. W sumie.. Akemi zdecydowanie wolała panią psycholog. Tamta pedagożka była przerażająca. Wracając jednak do tematu, dziwnie się czuła idąc do Hide-sensei. Bo w sumie jak uważała, nie miała ze sobą problemów. A przynajmniej nie aż takich by potrzebowała psychologa prawda? To już po prostu źle brzmi. Dziewczyna wiedziała, że jest spora różnica między psychologiem a psychiatrą, ale nie była w stanie nic poradzić na swoje skojarzenia. Ilekroć uświadamiała sobie, że ma rozmowę u pani psycholog, czuła się jakby ktoś podejżewał, że jest jakąś ukrytą psychopatką, która tylko czeka na idealny moment do wymordowania całej szkoły. Choć w sumie.. coś może być na rzeczy, skoro chciałaby jednak wymordować tak z przynajmniej połowę szkoły.
"Może jednak przydadzą mi się te rozmowy. Chociaż, zupełnie nie mam pojęcia jak ona chce mi pomóc. Te badziwne dorosłe rady sama bym sobie umiała dać. Postaraj się być milsza, nie oceniaj po pozorach, każdy ma prawo do czegoś i inne bla bla bla.
Tak pogrążona w zamyśleniu zaszła w końcu pod pokój psycholożki. Zerknęła na zegarek w telefonie. Była przed czasem. Należało więc zapewne poczekać do pełnej godziny. Zresztą, czy Hide-sensei jest w ogóle w środku? Nie miała zielonego pojęcia. Mózg miała wypruty kompletnie dzisiejszymi lekcjami, więc nie pamiętała już jak to zazwyczaj było. Zresztą przecież kto wie jak to mogło być dzisiaj. Kobieta mogła się spóźnić, albo w ogóle nie być dziś w szkole z jakiegoś ważnego powodu. Akemi potrząsneła głowę.  
"Nie no, przecież by mi napisała, jeśli zajęcia były odwołane albo coś. Chyba, że jej padł telefon albo.. nie no dobra, dość już tego myślenia i gdybania! Nic mi to nie da."
Zajęła się więc telefonem w oczekiwaniu właściwej godziny. A dokładniej esemesowaniem z siostrą, bo nie bardzo miała co innego roboty. Jak tylko zobaczyła że jest już kilka minut po czasie, odważnie sięgnęła dłonią w kierunku klamki. Czy drzwi są otwarte?
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   26/5/2016, 23:27

Hide była pod takim samym wrażeniem planu, jak większość uczniów. Rozumiała, że pedagogom zależało na wyedukowaniu młodzieży, ale czy potrzebowali do tego po siedem, osiem godzin swojego przedmiotu w tygodniu? Młodzież dostawała w dodatku tyle pracy do domu, że wcale się nie dziwiła, kiedy pacjenci wśród swoich problemów wymieniali brak czasu na cokolwiek. Ledwie pamiętała czasy, kiedy ona zasuwała po korytarzach z teczką w dłoni. Książki ważyły tony, a tachanie ich z domu do szkoły było bardziej, niż męczące. Czasem wracała do domu z przyjaciółkami, albo zostawały, żeby sobie wzajemnie pomóc, co motywowało do robienia czegokolwiek, ale kiedy padało, a to zdarzało się bardzo często, ona wracała do mieszkania cała mokra tylko po to, żeby usiąść do książek i ewentualnie wieczorem zrobić trochę ćwiczeń. Najgłębiej w umyśle zaryło jej się jednak nic innego, jak właśnie bezsilność wobec systemu. Uczniowie nie mieli wpływu na to, jak wygląda ich program nauczania i na ułożenie planu, chociaż tu przewodniczący klas mogli próbować coś ugrać. Jednak czym było pójście o godzinę później do szkoły, jeśli musiało się potem siedzieć dwie dłużej?
Podobno teraz było lepiej. Tylko współczynnik samobójstw, wywiady wśród młodzieży i to, jak nastolatkowie wyglądali, mówiło zupełnie co innego. Trzeba było być ślepym, jeżeli po pedagogice... Albo po samym egzystowaniu wśród ludzi, nie zauważyło się, że z dzieciakami nie jest wszystko w porządku. Usłyszała już od swoich niebywale oddanych uczniom kolegów z kadry, że jak się będzie tak bardzo tymi dziećmi martwić, to nic z nich nie wyrośnie. Jak jednak mogła być przeciwko nim, kiedy miała wzbudzać zaufanie i sympatię? Pewnie nawet jako nauczycielka starała by się młodzież trochę odciążyć. Nie miała w zwyczaju brać strony tych uprzywilejowanych, czyli w tym wypadku dorosłych. Ci ludzie, których wychowywali, byli przyszłością narodu. A jeśli naród w postaci ciała pedagogicznego uwierzy w nich, to oni też w siebie uwierzą. 
Ot, taka couchowa dygresja od rozmyślań o swoich pacjentach, zdarzały jej się. 
Bardzo ciężko było znaleźć godziny na sesje, w których uczniowie mogliby zrobić sobie przerwę. Na szczęście już nauczyła nauczycieli, że jeśli jej pacjenta spotka na lekcji kara za to, że u niej był, to nie będzie się hamować ze zgłoszeniem tego dyrekcji. Więc wszyscy, którzy mieli z nią zajęcia, a ona mogła to potwierdzić, byli względnie bezpieczni. Jedną z takich osób, z którymi miała stałe spotkania, była Akemi. Dzisiaj był czwartek, a więc sesja miała odbyć się w gabinecie za niecałe dwadzieścia minut. Wyszła z pokoju nauczycielskiego po sprawdzeniu dzisiejszego sprawowania dziewczyny i podążyła do gabinetu, pod którym pacjentka pewnie już na nią czekała. To było ostatnie spotkanie poznawcze z osiemnastolatką. W przyszły tygodniu powie jej, nad czym będą pracować w jej wypadku i ile mniej więcej potrwają zajęcia. Przeprowadzi dziś z Lloyd ostateczny wywiad, który ukierunkuje je na początki ich terapii. 
Dotarła do drzwi minutę spóźniona. Uśmiechnęła się naturalnie do dziewczyny, po czym zmarszczyła brwi trochę zmartwiona. Darzyła Akemi sympatią i ciężko było jej patrzeć, jak męczą ją codzienne dni wśród rówieśników. Pisała teraz przez telefon, prawdopodobnie z siostrą, z którą miała dobry kontakt. Chociaż kobieta miała lekką nadzieję, że może ktoś inny również napisał do niej smsa? Widziała, że ten nowy, zagraniczny uczeń z Jesieni się za nią ogląda.
- Dzień dobry, Akemi, miło mi cię widzieć - przywitała się, otwierając gabinet i przytrzymując dziewczynie drzwi. - Zapraszam cię do środka. 
Kiedy weszły do sali, kobieta postawiła swoją torbę przy biurku, wskazała uczennicy fotele, chociaż ta pewnie już wiedziała, gdzie ma siedzieć. Jekyll zapytała, czy czegoś się napije, włączając czajnik i odwracając się w jej stronę, przyglądając się jej uważnie.
Powrót do góry Go down
Akemi
Tsundere
avatar

Posty : 24

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   27/5/2016, 12:09

Oho, jednak pani psycholog nie było w środku. Dziewczyna natychmiast cofnęła rękę i odsunęła się od drzwi, by nie przeszkadzać. Wyłączyła przy okazji szybkim ruchem ręki telefon i schowała go do kieszenii. Spojrzała na Hide-sensei, która otworzyła teraz drzwi oraz je przytrzymała aby dziewczyna mogła przez nie przejść. Nie mając więc zbyt wielkiego wyboru wzięła głęboki oddech i weszła do środka. Gabinet był tak samo przyjemnie wyglądający jak zwykle. Zdecydowanie plusowało to, że pomieszczenia nie wyglądało jak gabinet psychiatry albo stomatologa. Z nieznanego powodu, duża grupa psychologów idzie w taki szpitalny design. Jeszcze to wrażenie, jakby wchodziło się do pomieszczenia tkwiącego wciąż głęboko w PRL-u. Ciekawe dlaczego większość takich psychologów nie orientuje się, że takim wyglądem strzelają sobie w stopę już na samym początku terapii. Naprawdę, przyjemny, ciepły i uspakający wystrój jest bardzo ważny. Jak można się otworzyć przed psychologiem, jeśli czujesz się jak psychopata specjalnej troski, który jest na specjalnie terapii dla wyjątkowo ciężkich przypadków. No, ale na szczęście pani Hide zadbała o to aby nikt się tak nie czuł.Co prawda sama uprzejmość i emanująca z kobiety dobroć, już są wystarczającymi czynnikami by jej zaufać, ale wystrój pomieszczenia daje dodatkowe plusy.
- Dzień dobry Hide-sensei, mi też jest miło. I dziękuję. - Odpowiedziała głosem bez żadnych emocji. W sumie nie była pewna, czy do psychologa też należy się zwracać zwrotem "sensei". No, ale w sumie nie było w tym nic złego nawet jeśli nie. Poza tym czuła, że tak jakoś wypada i pasuję. Zaraz po przywitani zajęła ten sam fotel co zawsze, teczke kładąc obok niego. Miała takie swój natrętny zwyczaj, że zawsze siadała w jednym i tym samym miejscu. Po części dlatego, że jest dosyć sentymentalna, a po części, że robiła to już automatycznie i bezmyślnie.
- Nie, dziękuję. Nie chce mi się pić. - Odpowiedziała przekierowując swoje spojrzenie i uwagę na paniąpsycholog. Zdecydowanie była ciekawa na czym będzie polegała ta sesja, oraz jakie będą jej dalsze losy. W sumie do tej pory postęp był chyba taki średni. Nadal z trudem mówiła o sobie cokolwiek, najczęściej krótkimi zdaniami. Zdecydowanie jednak zaczynała ufać kobiecie i stopniowo czuła się coraz lepiej w jej towarzystwie. Niezaprzeczalnie była to spora zmiana, Akemi sama pamiętała jak bardzo zimna i nieuprzejma była na pierwszych zajęciach.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   27/5/2016, 20:49

Jekyll bardzo by się ucieszyła, gdyby usłyszała, że uczniom podoba się wystrój gabinetu. Jej również bardzo odpowiadał. Pedagog proponowała jej zmiany. Chciała przemalować ściany na biało i położyć kafle na podłodze. Uznała, że kobieta chyba nie do końca rozumie, co się dzieje w głowie człowieka, który znajdzie się w szpitalnej sali, będąc niemal pewnym, że jest zdrowy. Efekt placebo i nieświadomość działały. Nie była jednak niemiła. Nie miała powodu, w końcu kobieta miała pełne prawo nie wiedzieć, że nie każdy uczeń, uczęszczający na sesje psychologiczne, musi być hospitalizowany. To znaczy, nie miała, ponieważ pracując w szkole powinna być profesjonalna. Co nie zmieniało faktu, że nie warto było na nią naskakiwać. Kiedyś dotrze i będzie wymarzoną pedagog. 
Odpowiadało jej, że uczennica siadała zawsze w tym samym miejscu. To znaczy, nie przeszkadzałoby jej, gdyby się przesiadała, ale jeśli wybierała ten sam kolej już któryś raz rzędu, znaczy to, że jej odpowiadał. Taki mały, znajomy element na obcym terytorium, jakim był gabinet dla ucznia, był bardzo motywujący. Kiedy miała praktyki w podstawówce, podsunęła pracującemu na miejscu mężczyźnie pomysł, żeby nie chował obrazków od wdzięcznych dzieci do szuflad, tylko powiesił je, zamiast niezrozumiałych dla maluchów broszurek na ścianach. Nie był przekonany, ale zgodził się i dzieci z jakiegoś powodu trochę chętniej wracały, jeżeli zaszła taka potrzeba. Szkoda, że do niektórych dorosłych nie docierało, że muszą być otwarci na młodzież, żeby oczekiwać tego samego od niej. Wykazywali się minusową empatią. Nawet pedagodzy!
- W porządku - powiedziała, wyłączając czajnik, który mógłby przeszkadzać, wydając dość inwazyjne dźwięki. Kobieta wzięła z biurka podkładkę i długopis, usiadła naprzeciwko dziewczyny z lekkim uśmiechem. - Więc, jak tam minął ten tydzień? Działo się coś ciekawego, o czym chciałabyś opowiedzieć? - zapytała, włączając długopis i zamieniając się w słuch. Od tego momentu jej uwaga powinna skupiać się jedynie na uczennicy.
Powrót do góry Go down
Akemi
Tsundere
avatar

Posty : 24

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   29/5/2016, 16:10

Zastanowiła się przez chwilę nad pytaniem zadanym przez panią psycholog. O czym mogłaby jej opowiedzieć. Mimo, że niesamowicie cisnęło się jej młodzieżowe klasyczne "W sumie nic", ruszyła szarymi komórkami, chyba mogło stać się coś ciekawego w jej życiu. Tylko co to mogło być. Nie miała żadnego pojęcia. No bo o czym mogła opowiedzieć? Zwykłe szkolne życie. A nawet nudniejsze niż pozostałe. Spędzała czas w większości z siostrą, o czym Hide-sensei już wiedziała. Nie było sensu więc opowiadać kolejnych trywialnych, takich samych wydarzeń. A przynajmniej tak sądziła. Nagle w jej głowie pojawiła się pewna myśl. W sumie jest coś co ją ostatnio lekko zaskoczyło. Poza tym uznała, że zapyta się o taką jedną rzecz.
- W sumie poza tym, że byłam z siostrą na małym wyjściu, to niezbyt wiele się wydarzyło. Mam tylko takie wrażenie, że taki jeden chłopak z mojej klasy zwraca na mnie uwagę. To w sumie mnie lekko zaskakuje bo reszta trzyma się ode mnie z daleka. - Powiedziała spokojnie, po czym dodała wyraźnie podirytowana.
- W mojej klasie jest jeszcze jeden chłopak, denerwujący palant, który zachowuje się jakby w tyłku mu się poprzewracało od dobrobytu. Niby ma tą całą depresje, ale widać po nim, że nie zawsze jest przytomny. Czy to źle jeśli spróbuje znaleźć jakiegoś dowody na łamanie przez niego regulaminu? Ja wiem, że ponoć należy się takim pobłażanie, ale ja nienawidzę tego rodzaju typków i brzydze się nimi. Po co taka męczy dupa tu przyjechała? Ociąży tylko swoją reputacją tą szkołę. A wie pani jak ciężko się dostać wyżej z liceum o słabej opinii? - Powiedziała to nienawiścią w głosie po czym mruknęła ciszej - Nie pozwole żadnej łajzie przeszkadzać Shelci w sukcesach naukowych..
Spojrzała niepewnie na panią psychooig. Nie wiedziała jakiej reakcji się spodziewać i zmartwiła się. A jak powiedziała coś nie tak? Spuściła niepewnie wzrok i zaczęła bawić się dołem spódniczki.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   29/5/2016, 21:32

Ze spokojem słuchała słów uczennicy, dziękując w duchu, że ma do czynienia z tak przyjazną duszą. Mogła zetrzeć się z okropnymi jednostkami, ale trafiła na sympatyczną, choć zamkniętą w sobie dziewczynę. Miała wielką nadzieję, że uda jej się pomóc Akemi. Cóż, zawsze miała ochotę pomóc swoim pacjentom, jednak na niektórych zależało jej również personalnie. Docierali do niej, jako do osoby, a nie do pani psycholog. 
Kiwała głową, uważnie słuchając słów dziewczyny. Uśmiechnęła się, słysząc, że dziewczyna ma za sobą miłe spotkanie. Tak, jej siostra była dla niej pierwszorzędną wartością, co czyniło z osiemnastolatki jeszcze bardziej wartościową osobę. Jekyll zdawała sobie sprawę, że rodzina była coraz mniej egzekwowaną wartością i kiedy miała do czynienia z konserwatywnymi w tej kwestii uczniami, była bardzo pozytywnie zaskoczona.
- To znaczy, wydaje ci się, że może być tobą zainteresowany? - pozwoliła sobie na lekki uśmiech, zanotowała coś na podkładce. - Czy jest szansa, że wiem o kogo chodzi? - dopytała, opierając brodę na pięści. Zabawne. Czasem czuła się trochę jak ciocia dziewczyny, zainteresowana jej towarzyskim życiem. Lubiła mieć bliskie więzi z uczniami. Oczywiście, miała nadzieję, że ci również je ufają, odwzajemniają sympatię. Często miała do czynienia z jednostkami, które były dość zamknięte na społeczeństwo i kiedy słyszała od nich, że dzięki spotkaniom u niej zdobywają pierwszych znajomych, czuła taką rozpierającą dziewczyną, była taka dumna z tych dziewczyn. To znaczy, z chłopców też, jednak ci prawie nigdy nie okazywali wdzięczności. Nienawidziła pracować z męską częścią grona uczniowskiego. A niedługo miała zetrzeć się z tym holendrem, który nie wykazywał zbytnich chęci do życia. 
- Wiesz Akemi, mężczyźni mają to do siebie, że jeżeli coś już im się dzieje, to będą się zachowywać gorzej, niż kobieta po najgorszych przejściach - westchnęła, uśmiechając się smutno - Bardzo dobrze, że zależy ci na imieniu szkoły, wspomnę o twojemu wychowawcy. Jednak takim chłopcom należy się pobłażanie. Chociaż nawet choroba psychiczna nie powinna dawać im wolnej ręki, a wydaje mi się z doniesień nauczycieli, że ten cudzoziemiec na trochę za dużo sobie pozwala. - powiedziała, notując, że chłopak jest nie do zniesienia nawet dla własnych kolegów z klasy. 
- Dobrze, Akemi, mam dla ciebie dobrą wiadomość. Dzisiaj mamy ostatnie spotkanie poznawcze. Na naszej następnej sesji przedstawię ci początkowe cele naszej terapii. - poinformowała dziewczynę z zadowoleniem. Wydawało jej się, że dziewczyna nie będzie wymagać tak długiej terapii, jak niektórzy. Miała naprawdę imponujący potencjał.
Powrót do góry Go down
Akemi
Tsundere
avatar

Posty : 24

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   4/6/2016, 10:07

- Że co? Nie! Znaczy.. w jakim sensie? - Zapytała delikatnie zawstydzona, a na jej policzkach pojawił się nieznaczny rumieniec. Nie bardzo wiedziała jak odebrać to pytanie. Bo mogło mieć więcej niż jedno znaczenie. Pani psycholog mogła się pytać czy chłopak zdaje się być zainteresowany zwykłą znajomością z nią, ale równie dobrze o to, czy młodzieniec wydaje się nią zainteresowany w kwestiach miłosnych. I o ile ta pierwsza opcja jej nie przeszkadzała i w sumie na to stawiała, że tak jest, to w kontekście drugiej mówiła stanowcze NIE. Bo kto niby się nią interesował pod takim punktem widzenia? Była pewna, że zupełnie nikt i nie było na to żadnych możliwości. Nie miała przecież w sobie nic by na to zasłużyć. I tak dalej.  
- Hmm.. myślę, że to bardzo możliwe. Obcokrajowiec, ma taki tatuaż i brązowe włosy. Jak on miał tam na imię?  - Zastanowiła się przez moment. Przecież przedstawiał się na początek roku. - Serek? Syr.. Syr..iusz? Chyba miał na imię Syriusz. A przynajmniej tak mi się wydaje.
Wsłuchała się w następne słowa Hide-sensei. Tak jak sądziła, nie powinna się mieszać. Uczeń jak uczeń, nawet jeśli totalna oferma to szkoła będzie starała się mu pomóc. No cóż, takich ich obowiązek, nic się nie dało na to poradzić. Przynajmniej może Hide-sensei się nim zajmie.
- W porządku, odpuszcze temu mazgajowi, proszę tylko by sensei miała na niego oko. Niech nie myśli, że wszystko mu wolno. Ostrzegam tylko, że jak wejdzie mi w drogę to skończy w szpitalu. - Zwykle nie była tak szczera, ale Jekyll dziewczyna ufała bardziej niż większości ludzi.
- W porządku. - Cele terapii, ehh. Brzmiało to dosyć niewłaściwe . No, ale w sumie czas się przyznać przed sobą samą. To słowo było dosyć adekwatne. No cóż, nie było sensu bardziej się skupiać na doborze słownictwa. W sumie o wiele bardziej ciekawiło ją jak będzie ta terapia przebiegać. Interesowało ją, co będzie musiała robić. Bo szczerze nie miała zupełnie najmniejszego pojęcia na czym mogłoby to polegać.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   5/6/2016, 22:35

Uśmiechnęła się lekko, odgarniając włosy na lewe ramię. Ta reakcja była bardzo spodziewana. Dziewczyna pewnie nie była osobą, która często domyślała się, że może podobać się innym. Szkoda, bo gdyby zwracała uwagę i dopuszczała do siebie większą grupę ludzi, miałaby ogromne powodzenie. Z drugiej strony, czy faktycznie szkoda? Jeżeli potrafiłaby poskromić uczucia i w nikim się nie zakochiwać, to tak, opłacałoby jej się. Ale jeśli wpadłaby przez to w związek, z którego nie umiałaby wyjść, mogłoby się to skończyć złamanym sercem. Żadna kobieta nie zasługiwała na łamanie serca, nawet jeśli robiła to innym. To jest, mężczyznom. Ponieważ prawdziwi faceci nie mieli złamanych serc. Byli silni i spokojnie wytrzymywali zawody miłosne. Nie mieli uczuć i ciężko było u nich było mówić o jakiejkolwiek dojrzałości emocjonalnej. 
- Miałam na myśli, że możesz mu się podobać. -wyjaśniła spokojnie, notując coś. Po czym podniosła wzrok na dziewczynę, zatrzymując długopis tuż nad papierem. - Sądzę, że to możliwe. I chyba koleguje się z Twoją siostrą?
Kiedy opisywała, była już pewna, że wie o kogo chodzi. Nie wiedziała, że uczniowie mówią na niego Syriusz, ale to całkiem ładne przezwisko, zważając na jego nazwisko.
Pokiwała głową na znak zgody. Będzie miała na niego oko, na sto procent. Naprawdę sprawił już sporo problemów i miała wewnętrzny obowiązek, wywołany nie tylko koniecznością pracowniczą, ale i moralną, żeby mieć go na oku. 
- Więc, zacznę od kontraktu - powiedziała spokojnie, prostując się. - To będzie taka umowa między nami. Mnie będzie zobowiązywać do traktowania tych zajęć z pełną powagą i do zjawiania się, jeśli będziesz mnie potrzebować, a ciebie do mówienia mi prawdy i wysłuchiwania tego, co będę ci miała do powiedzenia - zaczęła, przenosząc kartki i podając dziewczynie zadrukowany arkusz, na którym widniało też kila innych podpunktów. - Jest tam punkt, który zobowiązuje cię do niezabijania się w trakcie terapii, ale to tylko wymóg odgórny, zdecydowanie cię o to nie podejrzewam - powiedziała, kiwając głową w geście zgodzenia się z własnymi słowami. - [b]Po drugiej stronie masz miejsce na wpisanie własnych wymogów wobec mnie, jeżeli chcesz sądzisz, że potrzebujesz mieć pewność w jakiejś kwestii.[/.b] - tu skończyła wywód odnośnie kontraktu. Lubiła tę formę umawiania się z uczniami. Zawsze mogli się na niego powoływać, a również w rozmowach z nauczycielami był pomocny, jeśli chodziło o zwalnianie uczniów z pojedynczych godzin. Tak, jej też pomagał. Mogła przy użyciu argumentu kontraktu sprowadzić niektórych, bardziej wrażliwych pacjentów na ziemię, jeżeli wpadali w bardzo głębokie rozmyślenia i zaczynali balansować na granicy zdrowia i stanu pod depresyjnego.
Powrót do góry Go down
Akemi
Tsundere
avatar

Posty : 24

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   14/6/2016, 22:11

- Coooo? Nie ma mowy! Niby ja? Nie ma na to żadnych szans. Nie ma we mnie nic pociągającego. Wyglądam też raczej przeciętnie. Nie miałby do tego więc żadnego powodu. Poza tym nie rozmawiamy ze sobą za często. - Powiedziała ciut zawstydzona, a delikatnie rumieńce nie schodziły z jej policzków. Że ona miałaby się komuś podobać? Wolne żarty! Rozumiała powodzenie swojej siostry. Piękna, inteligentna, uśmiechnięta i bardzo ciepła. Sama była niemal jej przeciwieństwem. Nie widziała więc sensu, by to nią ktoś miałby się przejmować, skoro była "Gorszym modelem".
A no rzeczywiście się kolegują. Chyba się nawet dosyć lubią. Więc moim zdaniem bardziej byłby zainteresowany Sheilą niż mną. - Poprawiła niesforny kosmyk włosów i zaczęła dłońmi bawić się materiałem swojej spódniczki. Zapewne niejeden jej kolega (A raczej wszyscy) byłby zszokowany widząc ją w takiej postawie. W końcu kto wyobrażałby, że nie uprzejma lodowata osóbka, może naprawdę być tak delikatna i nieśmiała.
Umm.. w porządku. - Zaskoczył ją ten kontrakt, z czymś takim się jeszcze nie spotkała. Przejżała wszystkie podpunkty dokładnie. W sumie nie miała ku temu zbytnich powodów. Nie oczekiwała, że pojawi się tam coś, co mogłoby być jakieś specjalnie przeszkadzające lub zaskakujące. Tak jak myślała, tak też zresztą było. Bez wahania podpisała ten kontrakt. No bo zresztą i tak by nie miała zbytniego wyboru. Odrzucenie go nie miałoby by zbytniego sensu. Co do dopisania wymań, nigdy by się na to nie pokusiła. Jej główną zasadą jest wymagać od siebie, nie od innych. Wtedy właśnie człowiek staje się silny. No a poza tym, nie wiedziała czego takiego mogłaby chcieć od Hide-sensei, w końcu kobieta oferowała jej naprawdę wiele. To byłoby niemorlane wręcz chciwie chcieć więcej.


Ostatnio zmieniony przez Akemi dnia 19/6/2016, 10:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   17/6/2016, 10:20

Spojrzała na dziewczynę z uniesionymi brwiami. Absolutnie nie zgadzała się z jej opinią na swój temat. Sądziła niemal odwrotnie, jej zdaniem Akemi była ładniejsza od niejednej uczennicy. Chociaż jej chłodna postawa pewnie odganiała potencjalnych adoratorów i nikt się do niej przez to nie zalecał, wcale nie oznaczało, że nie ma brania. Tego Rhydiana nie lubiła. Był wysoki i całkiem postawny, w dodatku miał w sobie tę zagraniczną pewność siebie. Przynajmniej na nic nie narzekał i witał się z nią na korytarzu. Póki okazywał respekt, była w stanie go tolerować.
- Gusta są różne. A żeby się komuś podobać, wcale nie trzeba go znać. - stwierdziła, dalej z lekko uniesionymi kącikami ust. Naprawdę jej zależało, żeby dziewczyna zaczęła wierzyć w to, ile jest warta i jak bardzo zasługuje na uwagę innych. Zdaniem Jekyll, dziewczyna wręcz powinna dostać od losu całkiem sporą dawkę próżności. Nawet jeśli powierzchownie nie brakowało jej pewności siebie, to Hide miała powody sądzić, że wewnątrz swojej głowy Akemi nie ma o sobie wcale dobrego mniemania. Jasne, że miała pomysły, dlaczego. Mając taką siostrę - wesołą, charyzmatyczną i wiecznie uśmiechniętą przewodniczącą, pewnie ciężko nie mieć kompleksów. 
- Akemi, powiedz mi proszę, dlaczego uważasz, że Sheila jest wartościowa na tyle, żeby twoi koledzy obdarzali ją uczuciami, a ty nie? - poruszyła temat siostry, do którego zmierzać powinna na następnej sesji. Nie zaszkodzi, jeśli teraz też trochę o tym z dziewczyną porozmawia, może nakieruje to jej myśli na to konkretne zagadnienie. 
Odebrała podpisane papiery i sama je podpisała. Była zadowolona, że dziewczyna nie ma przeciwwskazań. Czasem uczniowie bardzo nie chcieli do czegokolwiek się zobowiązywać. Zawsze trochę ją to martwiło. Kontrakt traktowała zawsze jako kotwicę dla siebie i dla pacjentów i w końcu zawieranie go pomagało każdemu. Nikt też nigdy nie przyszedł do niej pijany, albo naćpany, co też było w kontrakcie zawarte.
- W takim razie, opowiem ci teraz o celach naszych spotkań? Wstępnie zakładam, że będą trwały około roku, ale jeżeli uznasz, że wystarczy, albo ja stwierdzę, że jesteś już zdrowa i terapia niczemu nie będzie już służyć, skończymy wcześniej. A mam wrażenie, że tobie spokojnie uda się przez to przebrnąć szybciej, niż innym. - uśmiechnęła się na koniec, wracając do pierwszej strony swoich notatek.
Powrót do góry Go down
Akemi
Tsundere
avatar

Posty : 24

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   19/6/2016, 10:45

- No bo.. Sheila jest cudowna. Taka piękna, ciepła i radosna. Ciągle pełna niewczerpanej energii. Niezwykle mądra, zawsze wie wszystko. Ma wiele talentów. Jest uwielbiana w klasie, no i nic dziwnego. Spełnia wszystkie swoje obowiązki znakomicie, tak, że każdy jest szczęśliwy. Ma wiele pasji, ambicji. Kariera jest przed nią otwarta. A ja? Nie ma we mnie nic niezwykłego. Jestem przeciętną dziewczyną. Nie wyglądam jakoś dobrze, nie umiem za wiele. Nie umiem zawierać znajomości z innymi. Nie mam talentu ani umiejętności. Jestem nikim. Dlatego nie dziwię się, że koledzy mieliby ją lubić, a mnie nie. Po prostu nie ma powodów by mnie lubiano. Nie żebym się żaliła, czy chciała współczucia. Rozumiem, że tak powinno być. Chce więc wspierać Shel by zajaśniała niczym najwspanialsza gwiazda. Chce ją wspierać i pomóc dojść do tego o czym marzy. I tyle mi wystarczy, nikt nie musi się mną jakoś specjalnie kłopotać. - Uśmiechnęła się delikatnie do Hide-sensei.  Co jak co, ale tych słów była pewna. Nie była nikim ważnym, więc miała chociaż możliwość wspierać ukochaną siostrę. A to już było naprawdę wiele. Niczego nie chciała więcej od życia niż być potrzebną. A kiedy już taka przestanie być, to jaki będzie sens jej dalszego istnienia. Żyje dla innych, nie dla siebie.
- Dobrze to słyszeć, to chyba nie jest ze mną tak źle jak się martwiłam. Całe szczęście. - Te słowa Hide-sensei poprawiły jej zdecydowanie humor. Brzmiało to naprawdę optymistycznie, więc ulżyło to nieco jej niepewności i zmartwieniom.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet psychologa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Budynek główny-
Skocz do: