Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gotta kiss myself, I'm so pretty

Go down 
AutorWiadomość
Marco
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 43

PisanieTemat: Gotta kiss myself, I'm so pretty   26/5/2016, 23:03

Imię i Nazwisko: Marco Dun
Pseudonim: -
Wiek: 19 lat
Waga: 58kg
Wzrost: 167cm
Zawód: Uczeń
Orientacja: Biseksualny
Miejsce zamieszkania: Akademik
Grupa: Zima
Ranga: Buntownik
Klub: Sportowy

Wygląd:
Marco to młody chłopak, a właściwie już mężczyzna z dość długimi, brązowymi włosami, które niemal zawsze nakryte są czapką. Mierzy zaledwie 167cm i ma kompleksy dotyczące wzrostu, co wiąże się również z tym, że ktokolwiek wyzwie go od kurdupli czy innych skrzatów, ma szansę trafić na wieczorne fakty TVN jako ofiara ulicznej bójki. Poza niskim wzrostem, Marco sam w sobie jest dość charakterystyczny - ubiera się zazwyczaj w ciemne spodnie i szarą bluzę z dekoltem wyciętym w literę V i zawsze zawieszone ma na szyi nauszne słuchawki, a pod pachą zazwyczaj nosi swoją czarną deskorolkę.

Charakter:
Marco to impulsywny, nieco źle wychowany nastolatek. Uczestnicy programu Jackass to przy nim katolickie przedszkole. Jeżeli można by przypisać mu jeden talent, z pewnością byłoby to denerwowanie innych swoją beztroskością, brakiem zainteresowania niemal czymkolwiek i niestosownym mruczeniem przez zaciśnięte usta, za każdym razem, gdy ktoś powie coś, co mu się nie spodoba. 19-latek jest właściwie trudny do rozgryzienia, ma kasę fiskalną zamiast serca i najchętniej czerpałby z życia pełnymi garściami wszystko, co tylko nie przeciekało przez palce. Jest agresywny, zaborczy i buntowniczy. Łamie wszystkie reguły jakie potencjalnie dałoby się złamać tylko dlatego, że ma na to ochotę lub bo mu się nudzi. Niespecjalnie przejmuje się też opinią innych, chyba, że dotyczy ona jego wzrostu. 

Mocne strony
- Wf
- Jazda na deskorolce
- Posługiwanie się bronią

Słabe strony:
- Matematyka
- Fizyka
- Muzyka

Historia: 
Każdy chyba zna te rodziny, które wydają się być niemal idealnie do siebie dobrane. Wyprawiają się razem na wycieczki rowerowe, na wakacje, urządzają wiosenne pikniki i grille. Takie rodziny są żywcem niemal wyjęte z amerykańskich programów telewizyjnych, ale co ważniejsze - są nieprawdziwe. Przynajmniej dla Marco nigdy nie były. Jego ojciec był pedofilem, więc matka wyrzuciła go z domu, gdy tylko dowiedziała się o jego dziwnych... skłonnościach. Marco miał wtedy 8 lat i być może wszystko potoczyłoby się ślicznie, gdyby nie to, że jeden rodzic był warty drugiego i być może matka nie chciała współżyć z nim seksualnie, ale była alkoholiczką i nie można było liczyć z jej strony na żadną pomoc. Właściwie można by wręcz stwierdzić, że gdzieś od 9 roku życia, Marco musiał radzić sobie sam. Jego rodzina, a właściwie to co z niej zostało, była biedna, więc już jako dziecko chłopak nauczył się kraść i był w tym dość dobry. Gdy miał 12 lat, matka zmarła, a on został wysłany do babci, którą obchodził tyle co zeszłoroczny śnieg. Marco więc większość swojego życia spędzał na ulicy, gdzie wpakował się w towarzystwo, w które żaden chłopiec chodzący do podstawówki nie powinien był się wpakować. Gdy był nieco starszy, zdobył swoją pierwszą deskorolkę i to właśnie na niej poruszał się po mieście, niewielkich, obskurnych uliczkach i zniszczonych mostach, które były mu bardziej familijne niż dom babki, w którym spał właściwie z rzadka. Skejter przyzwyczaił się do takiego życia, był bardzo samodzielny, a pomimo niskiego wzrostu radził sobie na ulicy. Zapewne nadal jeszcze byłby w tej niewielkiej niemieckiej miejscowości, gdyby nie fakt, że pewnego chłodnego lata do babki przyjechali znajomi - jakieś ciotki czy inni wujkowie. A jak wiadomo, nawet najgorsza kobieta na świecie nie chce wypaść źle przed swoją rodziną. Tak samo babka Marco nie zamierzała pozwolić na to, by wszyscy dowiedzieli się, że jej wnuczek mieszka na ulicy. Nie pytając Marco o zdanie, zapisała go do szkoły z akademikiem, daleko od rodzinnego miasta, bo aż w Japonii, a konkretnie, w Ōmachi. Sprzeciw był chyba oczywisty, a jednak babcia chłopaka nie była taka biedna na jaką wyglądała. Marco połowę życia spędził kradnąc i jedząc na obiad kajzerki, więc wizja lepszego świata - nawet jeżeli daleko w Azji, była dla niego niczym ukrojona kromka raju.

Ciekawostki:
- Nie umie gotować. Problem sprawia mu nawet zrobienie jajecznicy.
- Uwielbia frytki
- Swoją deskorolkę zabiera prawie wszędzie i właściwie trudno zobaczyć go poruszającego się na piechotę, choć no wiadomo, zdarza się
- Czasami wymienia niektóre japońskie słowa na ich niemieckie odpowiedniki. 
- Utrzymuje go babcia
- Boi się chodzić do szpitali i gdy coś mu się stanie zazwyczaj stara się radzić sobie z tym sam, nawet jeżeli rana wymaga zszycia. Właściwie w szpitalu był tylko raz (poza narodzinami, choć właściwie nie jest tego pewien), gdy zatruł się alkoholem i wpół przytomny nie miał jak zabronić przyjacielowi wzywania opieki medycznej
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Gotta kiss myself, I'm so pretty   28/5/2016, 20:30

Powrót do góry Go down
 
Gotta kiss myself, I'm so pretty
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Zaakceptowane Karty Postaci-
Skocz do: