Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mały Amsterdam w pokoju nr 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 00:32

   Ciasny, ale własny pokoik akademicki to mała klitka o powierzchni 20 metrów kwadratowych + niewielkiej łazienki z prysznicem, pomalowana białą, szpitalno-sterylną farbą. Naprzeciw drzwi wejściowych znajduje się wiecznie zasłonięte okno, pod którym umieszczono biurko, obecnie zawalone papierami, podręcznikami i wypracowaniami. Na lewym brzegu spoczywa laptop i niewielki głośnik. Na prawo od biurka, pod ścianą, ustawiono półkę na książki, która nie została zapełniona przez obecnego lokatora nawet w połowie. Jej najwyższa półka robi natomiast za miejsce do trzymania rodzinnych zdjęć. Przestrzeń pod prawą ścianą została zagospodarowana na kilka obrazów, przedstawiających martwą naturę oraz stół i dwa krzesła. Po przeciwnej stronie znajduje się zaś proste łóżko. Zaraz od wejścia, po lewej stronie, znajdują się czarne białe drzwi do małej łazienki i wnęka zabudowana przesuwanymi drzwiami, służąca za szafę. W tej zaś znajduje się jedynie prysznic, umywalka i toaleta. Przestrzeń nie jest imponująca, ale pozwala na swobodne wyjście spod prysznica oraz wytarcie się jeszcze w tym samym pokoju. 
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 00:54

Kiedy pedagog łaskawie udostępniła jej teczki Willhelma van Dyke, miała ochotę strzelić tę kobietę  po głowie zawartością akt chłopaka. Rozumiała, że mogła być zarobiona, ale trzymanie przy sobie dokumentów jednego z uczniów, który miał naprawdę poważne i zdiagnozowane problemy jest nie tylko głupie. To prawie, jakby była facetem! Chyba tylko mężczyzna mógłby pomyśleć, że z takimi rzeczami można zwlekać. Ponieważ, moi państwo, nie można. Im szybciej zaczęłaby sesje z rozżalonym osiemnastolatkiem tym lepiej dla niego, jego rodziny, otoczenia i kadry. Naprawdę nie mogli pozwolić, żeby zabił im się uczeń. A jeśli nasz Holender miał marzenie, by skończyć w grobie, to trzeba my je było wybić z głowy.
Jej szpilki stukały po korytarzu męskiego akademika, odbijając się echem od ścian. To miejsce było okropne. Śmierdziało i było przesycone hormonami. Nie potrafiła uwierzyć, że niektóre dziewczęta naprawdę przychodzą tu z własnej i absolutnie nieprzymuszonej woli. Do integrowania się z męską częścią społeczności miały korytarze, gdzie żaden głupi pomysł nie powinien przyjść im do głowy. A tutaj? Kto wie, jakie tajemnice skrywały te pokoje. Nie zdziwiłoby jej nawet, gdyby teraz za drzwiami jakaś zbłąkana dziewczyna właśnie wyrywała upatrzonego chłopaka. Cóż, młode są, niech szaleją, oby zmądrzały. 
Pokój numer cztery był dziwny od zewnątrz. To jest, nie wyglądał inaczej niż inne, ale unoszący się przed nim zapach był jeszcze gorszy, niż do tej pory na korytarzu. Kwaśny i odurzający. Wiedziała, czego to zapach. Westchnęła głęboko, przygotowując się na rozmowę z mieszkańcem. To będzie wyzwanie pod każdym względem. Wyprostowała się i przypomniała wszystkie szkolenia, po czym zapukała do drzwi głośno, na wypadek, gdyby chłopak przypadkiem słuchał muzyki. 
Zdecydowała się nie odzywać, jeżeli nie zapyta. Jeśli powie, że jest szkolnym psychologiem, chłopak może jej nie otworzyć i będzie musiała na niego czekać na korytarzu. Tymczasem, jeśli się nie odezwie, to otworzy. A wtedy wejdzie. No, chyba, że trzaśnie jej drzwiami przed nosem. Wtedy poczeka, aż zdecyduje się jej otworzyć. Ale miała nadzieję, że to nie jeden z tych, którzy liczą na pomoc, w tym samym czasie odgradzając jedyną drogę do niej.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 10:12

Nastała niezręczna cisza, dławiona intensywnym zapachem środka odurzającego. Sekundy mijały bezpowrotnie, a ze środka pokoju nie dochodziły żadne dźwięki... Ni stąd ni zowąd klamka opadła w dół. Drzwi natomiast zostały delikatnie uchylone, jakby prosiły kobietę o wejście do środka. Nie było jej jednak dane, gdyż po chwili zostały one otworzone bardziej, a w progu zagościł Holender, spoglądający na kobietę obojętnym wzrokiem. Z wnętrza pokoju wręcz biło zapachem Cannabis sativa. Chłopak nadal przyglądał się nieznajomej, próbując połączyć wątki i nawet zabawnie to wyglądało, ale kontekst całej sytuacji, nawet dla szkolnej psycholog, był tragiczny w widoczny sposób. Oto zagraniczny uczeń, który posiada jedne z najlepszych ocen w przedmiotach humanistycznych w swojej grupie wiekowej, jest pod wpływem narkotyków, cierpi na poważne problemy psychiczne, ma zdiagnozowany problem, a co gorsza popełnia przestępstwo na terenie szkoły. Kto wie jakby mogło się to zakończyć, gdyby przez akademik przechodził inny nauczyciel? Zapewne sprawa zostałaby szybko zamieciona pod dywan, tak żeby szkoła nie straciła swojego prestiżu.
-O co chodzi?- zapytał zagubiony, stojąc na luźnych nogach. Był widocznie zakłopotany i zdezorientowany tym co się wokół niego dzieje, aż oparł się o framugę by nie przewrócić się na ziemię. Wchodziła do tego Małego Amsterdamu Wilhelma van Dykea, obfitującego w to, co w Holandii najlepsze i tak wychwalane przez obcokrajowców.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 11:45

Kiedy drzwi się otworzyły, było jeszcze gorzej. Gdyby kobieta nie miała w swoim życiu doświadczeń z marihuaną, pewnie już rozbolałaby ją głowa od stężenia dymu w powietrzu. Na szczęście - lub raczej nieszczęście - miała już przez tę skromną rośliną wiele problemów, najpierw wśród przyjaciół, którzy chcieli upalać się co wieczór, a później z rodziną, gdy jej rodzice dowiedzieli się, czego to zapach, ten, który zostawał na jej ubraniach, miała jeszcze bardziej przewalone. Oczywiście, rozumiała, dlaczego mama była zła. Hide nigdy nie powinna była robić takich rzeczy bez jej pozwolenia, to mogłoby skończyć się interwencją policji i zaprzepaścić jej szanse na cokolwiek. Dziewczyna już wtedy miała dość ściśle ustalony cel, tylko jeszcze nie znała środków, aby go osiągnąć. Nie wiedziała też, co mogłoby spalić jej wszystkie ambicje, a co tylko uczynić je trudniejszymi do zrealizowania. Najbardziej wkurzył ją ojciec tamtego dnia. Nie miał prawa wymagać od niej, żeby wydała mu przyjaciół. Niby dlaczego? Po co była mu wiedza, co i z kim robiła? Kiedy w pierwszych klasach miała po jednej, maksymalnie dwóch przyjaciółkach, narzekał, że nie była popularna. Kiedy stała się popularna, pytał, gdzie podziała się ta córka, którą kiedyś miał. Za takie słowa miała ochotę trzepnąć go w twarz, mimo tego, że był jej ojcem. A może właśnie dlatego? Nieważne, to rozmyślenia na inny dzień, teraz miała pracę.
- Dzień dobry, Willhelmie. Jestem szkolną psycholog. Mogę wejść, żebyśmy porozmawiali? - zaproponowała spokojnym tonem. Chłopak był jej wzrostu, kiedy miała na sobie wysokie obcasy i nie podobało jej się to. Nie lubiła mieć do czynienia z obcokrajowcami, rośli oni do jakichś niebotycznych rozmiarów, jak ten Rosjanin z ostatniej klasy. Co oni w ogóle robili w tej szkole? Nie mogli ukończyć edukacji u siebie? Z tego co wiedziała, część nie miała nawet rodziny na terenie Japonii. Ta szkoła była dość barwna, jeżeli chodziło o uczniów i Jekyll nie wiedziała, ile czasu zamierza tu pracować. Może wyjedzie do Ameryki, żeby tam założyć gabinet, albo osiądzie gdzieś indziej w Japonii, jeszcze nie wiedziała. Na razie raczej ustabilizuje się tutaj.
Wolałaby jak najszybciej wejść do pokoju. Miała też nadzieję, że kiedy już skończy pierwszą rozmowę, uda jej się dojść do gabinetu niezauważoną. Miała tam bowiem torbę z ubraniem sportowym, a jeśli tutaj osiądzie na niej swąd narkotyku, to zdecydowanie nie będzie szła w tym komplecie przez miasto. I tak miała dzisiaj biegać, jeżeli zacznie trochę wcześniej, to nic jej się nie stanie.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 12:06

Holender zmierzył ją jeszcze raz wzrokiem, od góry do dołu i westchnął cicho, wchodząc do pokoju. Coś jakby go otrzeźwiło, ale nie zdawał się być przestraszony konsekwencjami jakie mogły wypłynąć w związku z używaniem przez niego środków odurzających. Chłopak w dobrej manierze otworzył okno, żeby przewietrzyć, choć i tak pewnie swąd utrzyma się przez czas jakiś. 
-Może pani wejść... Nie mam żadnych sekretów...- odparł, pochylając się nad biurkiem. Czuł, że rozmowa może od niego wymagać otwartości na ludzi, na co nie miał najmniejszej ochoty. Już teraz wyczuwalny był pewien dyskomfort, którego Wert najzwyczajniej w świecie nie znosił. Był spięty, markotny i apatyczny. Wziął więc małą, szklaną fiolkę z Zoloftem, wysypał na dłoń dwie małe pastylki, a następnie połknął je, zapijając zimną herbatą, która spoczywała na blacie w przezroczystym kubku. Zapowiadało się dość szorstko i chłodno. Już mu się nie spodobała ta cała pani psycholog. Obdarta z emocji, pannica i pewnie jeszcze działaczka ruchu feministycznego. Aż go skręciło w środku, a ochota na rozmowę odeszła w zapomnienie.
Wilhelm odsunął następnie krzesła od stołu, ustawiając je naprzeciw siebie. Nie wiedział co robić dalej. Absolutnie nie myślał o niczym głębszym poza tym co ma powiedzieć. Nie chciał za nic otwierać się na tę kobietę, zwłaszcza, że nie wywarła na nim dobrego wrażenia. Nie miał zbyt dobrych wspomnień co do psychologów i psychiatrów, poza prof. Steinem, jego lekarzem prowadzącym w domu. Tylko z nim dało się sensownie porozmawiać na jakieś głębsze tematy, a to tylko dlatego, że rozumiał duszę Wilhelma i wiedział co mu na tej duszy siedzi. Nawet herbata u Steina smakowała lepiej, miała jakiś taki mocniejszy aromat. Ale w gruncie rzeczy była to tylko herbata, wywar z ususzonych liści, zerwanych nie wiadomo jak daleko i nie wiadomo przez ilu ludzi... Filozoficzne zagadnienia to jedna z tych rzeczy, których nie lubił robić w tego typu sytuacjach, ale zdarzało się. Teraz miał jedno zadanie - nie powiedzieć niczego rzeczowego pani psycholog od siedmiu boleści, choć nawet ładna była...
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 21:27

Już nienawidziła tego ucznia. Skupiony na sobie, niewidzący pozytywów, pewien, że zna się na ludziach. Jak wszyscy mężczyźni, przekonany, że jego racje są zdecydowanie w jakiś sposób ważniejsze, niż innych. Przy tym mający się za ofiarę losu, której dzieje się krzywda i niemający żadnych szans na poprawę. Oczywiście, jak z każdym takim uczniem było jakieś "ale". Na przykład: "Chcę się zabić. Ale jeśli rodzice dadzą mi pieniądze, to jeszcze z tym poczekam." Wątpiła, żeby w przypadku Holendra motywacją był zysk. Jeżeli mógł pozwalać sobie na narkotyki, które w Holandii wcale nie były tanie, to pewnie ostatnie, czym mógłby się martwić, to sytuacja finansowa. Co za los, że ta młodzież padała jak muchy. No, ciekawa była, jak dramatyczną usłyszy historię teraz. I ile w niej będzie szczerego bólu.
- Dziękuję. - weszła i kiwnęła głową z wdzięcznością, kiedy chłopak otworzył okno. Mimo wszystko, współczuła mu. Gdyby ona była tak słaba, żeby poddawać się swoim emocjom, nic by w życiu nie osiągnęła. Młodzież chyba jednak uwielbiała się nad sobą umartwiać. Trochę jej brakowało dni, kiedy na każdy jej kaprys mogła pobiec do rodziców. Teraz była dojrzałą kobietą. Takie rzeczy, jak smutki, czy złości, musiała zostawiać dla siebie i swoich fretek. Kochała Warda za to, że kiedy była przygnębiona, zawsze przychodził i kładł się koło swojej właścicielki, czy to na fotelu, łóżku, czy stole. Fits i Simmons ją gryźli, co dawało jej kopa do dalszego życia. Tak, fretki pozostawały jej prawdziwą i jedyną miłością. 
W przeciwieństwie do Willhelma, nie czuła napiętej atmosfery. Cóż, może dlatego, że była dość spokojna i to nie ona się miała uzewnętrzniać. Kiedy chłopak ustawił krzesła, nawet jej to nie zaskoczyło. Spodziewała się, że będzie chciał jak najszybciej skończyć. Miała nadzieję, że wiązało się to z szybkim udzielaniem odpowiedzi na pytania, które będzie zadawać. Uczeń powinien rozumieć, że im szybciej zacznie współpracować, tym szybciej skończą. No i dla niej oczywistym było, że jeżeli krzesła są odsunięte, to na nich usiądą. Zajęła miejsce, kiedy chłopak postąpił tak samo. Opuściła torbę na ziemię i wyjęła z niej pióro i podkładkę, do której podpięte miała informacje o uczniu. Podniosła na niego wzrok i uśmiechnęła się lekko, przechodząc powoli w tryb przyjaznej pani psycholog. 
- Mam na imię Hideko i będziemy razem pracować przez jakiś czas - zaczęła spokojnie, zakładając nogę na nogę. Chciała zajrzeć w akta chłopaka, aby przypomnieć sobie z notatek, co ten robi w kraju, ale zrezygnowała. Zamknęła teczkę, obróciła ją na czystą stronę, gdzie miała notować. - Czytałam już twoje akta, ale nie chcę, żeby to one mówiły za ciebie. Opowiedz mi, proszę, dlaczego Japonia? - zapytała, możliwie życzliwie. Miała nadzieję, że chłopak zdecyduje się mówić. Nie miała całego dnia, nawet dla tak beznadziejnego przypadku.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 22:01

Chłopak wsunął oscentacyjnie dłonie do kieszeni, wzdychając ciężko. Nie lubił krótkich odpowiedzi. Lubił się czasem rozwodzić nad takimi pytaniami, ale tutaj miał być zamknięty, małomówny i skryty. Przynajmniej takim zakładał być. Podniósł nieco wzrok, by móc widzieć twarz pani psycholog. 
-Jestem uczniem z wymiany międzyszkolnej. Proszę mnie nie pytać czemu Japonia, bo sam do końca nie wiem. Ta odpowiedź zostanie pisemnie udzielona przez moją szkołę w Europie.- wyjawił, patrząc na kobietę spod łba. Pomimo zgarbionej postury i wrogiego wyrazu twarzy, wysławiał się w posób przyjemny i łagodny. Nie chciał być dla niej od tak niemiły, ale już czuł, że nie uda mu się zachować tego personalnego zamknięcia w sobie. Żałował teraz, że zażył Zoloft. Mógł zrobić to dopiero po spotkaniu. 
-Nie wiem czy jest sens zaczynać od tak skrajnie niepotrzebnych pytań. Będę w stanie odpowiedzieć na to co panią głównie interesuje nawet bez tych papierów. Tak, obecnie stosuję środki psychotropowe i mam owe przy sobie. Napady depresji zdarzają się średnio do trzech razy dziennie, nawet w trakcie trwania zajęć szkolnych.- przerwał, patrząc Hide głęboko w oczy, oczekując na jakąś niecodzienną reakcję ze strony pani psycholog. Miał doświadczenie w takich rozmowach i mówił to, co chcieli usłyszeć. Nie liczył jednak, by kobieta przepisała mu kolejne środki, bo nie od tego była.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 22:19

Wkurzał ją ten młody. Miała nadzieję, że uda jej się znaleźć uzasadnienie do przypisania mu jakiegoś prywatnego lekarza, czy czegoś w tym stylu, ponieważ ona prawdopodobnie nie wytrzyma z nim za długo. Wyszedłby do ludzi, to by mu się od razu poprawiło. Oczywiście, musiałby się jeszcze zetrzeć z rzeczywistością. Pewnie dla kogoś takiego to byłoby bardzo trudne, dowiedzieć się, że inni też mają problemy. 
Uniosła brwi, doskonale imitując troskę. Oj, lata praktyki w teatrze uczyniły z niej mistrzynię, nawet jeżeli nigdy nie wzięła się za to zawodowo. Czasem nawet żałowało. Tak, dobrze myślicie - właśnie wtedy, kiedy miała do czynienia z takimi przypadkami. Wolałaby od razu spisać go na straty, ale jeśli udzielał jakichkolwiek odpowiedzi, to musiała wierzyć, że jej się uda. Cóż, w siebie wiary jej nie brakowało, ale była rozsądna. Jeśli ta młodzież nie okaże zainteresowania leczeniem, to nigdy nie uda jej się pomóc. 
- Nie uważam pytań o twoje życie za "niepotrzebne". Przede wszystkim zależy mi, żeby cię poznać. Ciebie, nie opisy twojej osoby. - przyznała zgodnie z prawdą, mówiąc dość stanowczym tonem. Nie była ostra, po prostu wypowiedziała to zdanie dość twardo. Uczniowie zazwyczaj nie reagowali, kiedy na początku była przemiła i kochana. Wielu z nich potrzebowało sprawiedliwej oceny kogoś, kto wyda im się dość silny, by w razie czego ich ochronić. Mogła próbować być taką osobą dla tej młodzieży, prędzej czy później zaczynali współpracować. 
- Nie sądzisz, że regularne stosowanie leku działałoby lepiej? Na przykład rano i wieczorem, tak jak zalecił twój lekarz z Europy? - szczerze gardziła placówką, która wysyłała niesprawdzonych pod względem stanu psychicznego uczniów na tak odległe wycieczki. Gardziła też lekarzem, który zezwolił na taką podróż. Ona nigdy nie wysłałaby pacjenta w takim stanie dalej, niż do sanatorium. I upewniłaby się, że tam zostanie mu zapewniona dogodna opieka, a nie słała w ciemno, jak to zrobiła holenderska placówka.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 22:29

-Proszę pani, nie mnie to oceniać. Lekarz stwierdził: "Bierz jak się gorzej poczujesz". No to biorę gdy mam potrzebę. Staram się jak najmniej, bo HCl lubi uszkodzić nerki.- łopatologicznie starał się jej wyłożyć temat, cały czas wypowiadając się uprzejmym, nawet ciepłym głosem. Jej stanowczy ton nie wywarł na nim wrażenia, ba, wręcz uraził Holendra. Nie lubił gdy ktokolwiek coś mu dyktował, nawet subiektywnie. On nie podnosił na kobietę głosu i tego wymagał w zamian.
-To miłe, że chce pani wejść ze mną w relację towarzyską, ale zapewniam. Nie mam zbyt wiele do zaoferowania, a moje akta stanowczo wyczerpują temat. Poza tym nie sądzę byśmy podzielali wspólne zainteresowania. Poniekąd nawet w to powątpiewam. Nie podważam pani autorytetu, kwalifikacji, czy tym podobnych, ale nie czułbym się zręcznie... Gdybym o wszystkim pani powiedział. Problem jest złożony. Uznajmy inaczej... Raz w tygodniu opowiem pani o jednym zdarzeniu z mojego życia, które uwarunkowało to, jakim człowiekiem jestem. Potem poskłada sobie to pani w logiczną całość... Czy takie rozwiązanie pani pasuje?- najwidoczniej bał się zwracać do niej po imieniu... Z drugiej strony te wszystkie tradycjonalistyczne rozwiązania kultury japońskiej przyprawiały Holendra o zawrót głowy. Wolał pozostać europejskim dżentelmenem, zamkniętym w sobie, ułożonym i spokojnym. Pomimo goszczenia jedynie na tym terenie, chciał wejść ze swoimi warunkami, gwałcąc wszystkie traktaty pokojowe jakie za tym stały.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   27/5/2016, 22:50

Nie podniosła głosu, zwyczajnie mówiła bardziej stanowczo. Co wcale nie wymagało od niej żadnego rodzaju agresji i nie zamierzała swojego tonu zmieniać. Chłopak był może i z zagranicy, ale szacunek należał się każdemu. Zwłaszcza od mężczyzny, dla kobiety, jeżeli Jekyll miałaby szansę wyrazić swoje zdanie. Spojrzała na swoją teczkę, kręcąc lekko głową. Jeżeli jego lekarz powiedział coś takiego, to był chyba najgorszym przykładem psychiatry, o jakim słyszała.
Najpierw zaskoczył ją ton chłopaka. Mogłaby poczuć się urażona i nie mieć ochoty z nim dłużej rozmawiać, ale wcale nie odczuła jego słów jako obelgi na swój temat. Również wątpiła, żeby podzielała z chłopcem jakiekolwiek zainteresowania i nigdy nie miała na myśli relacji towarzyskiej. Nie powstrzymała więc krótkiego, nosowego śmiechu, po którym skierowała na niego nieco rozbawione spojrzenie.
- Nie, nie, Wilhelmie, musiałeś mnie źle zrozumieć. Nie chcę wchodzić z tobą w relację towarzyską, ponieważ zgadzam się - raczej nie mamy ku temu powodów. Jednak będziemy spędzać razem czas na sesjach, na których ja mam cię zrozumieć. I właśnie to jest moim celem. - zaczęła od wyjaśnienia kwestii towarzyskiej. Nie miałaby ochoty zawierać z nim relacji. Spodziewała się już jego strony myśli, lub komentarzy w stylu: "Ale żeby mnie zrozumieć, musi pani stać się moim towarzyszem". Nonsens, niczego nie musiała. Analiza na podstawie rozmów jej wystarczy. Chłopak nie był wyjątkowym przedstawicielem swojej płci i ona nie będzie żadną jego koleżanką. 
- Opowiesz mi o czym zechcesz, Wilhelmie. Ale sądziłam, że po pierwszych czterech, czy pięciu sesjach, uda nam się ustalić początkowy plan naszych spotkań. Obydwoje bylibyśmy spokojniejsi, jeżeli zaplanowalibyśmy ten element. - powiedziała, notując coś sobie w swoich notatkach. Następnie wróciła spojrzeniem do ucznia. Co ona tu w sumie robiła? Tym chłopcem powinien zajmować się psychiatra, nie szkolny psycholog.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 14:10

Następnie Sesje? Ten temat wałkował już po kilkadziesiąt razy i nie miał ochoty do niego wracać. Nie z panią psycholog, która na pozór miła, zdała się mu być niezłą jędzą.
-Proszę nie zrozumieć mnie źle, ale nie mam ochoty uczestniczyć w jakichkolwiek sesjach. Mogę pisać notatki, sprawozdania... Ale nie zaciągnie mnie pani na kozetkę. Mam dość biegania po psychologach, psychiatrach i tym podobnych. Chcę spokoju.- oznajmił już o wiele zimniej. Najwidoczniej trafiła w jego czuły punkt. Chłopak nie miał zamiaru spotykać się z jakimkolwiek "specjalistą". Holender westchnął ciężko, uciekając oczami gdzieś w bok. Humor na nowo zaczynał mu się psuć.
-Naprawdę nie mam ochoty na żadne spotkania. Już naprawdę wystarczy.- mruknął pod nosem, a następnie wstał z krzesła i podeszedł do okna wyglądając na zewnątrz. Było pochmurno i zanosiło się na deszcz. Wilhelm nie czuł się specjalnie usatysfakcjonowany, ale nie mógł mieć wszystkiego. Chociaż gdyby Hide w tej chwili wyszła, czułby się o wiele lepiej. Tak jednak stać się nie mogło, bowiem wiedział, że pani psycholog mu nie odpuści i będzie go męczyć jeszcze przez bardzo, ale to bardzo długi czas. Zaczynał nią gardzić, pomimo tego, że nawet dobrze jej nie poznał. Ba, nie znał jej w ogóle. 
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 14:49

Miała ochotę powiedzieć mu, jak bardzo nie ma nic do gadania. Był pod zwierzchnictwem grona pedagogicznego, w tym jej i jeśli nie poskromi swoich rozszalałych hormonów, to jeszcze mógł się przekonać, czym jest prawdziwy trud w życiu. W jego stanie mogło go to niewiele obchodzić, ale była pewna, że kłody, które mogli rzucić mu pod nogi w czasie jego przebywania w Japonii były na tyle destrukcyjne, że gdyby wyszedł już z tej swojej strasznej choroby, miałby bardzo wiele do nadrobienia. Jekyll jednak poskromiła swoją nienawiść do niższych form męskich, nie były one na tyle rozwinięte, by zrozumieć, że ich organizm nie jest pępkiem całego świata. 
- W tej kwestii jestem w stanie zaproponować ci kompromis, chłopcze - dyskretnie zastukała opuszkami palców o podkładkę, podnosząc na niego wzrok z zapisanej linijki tekstu. - Nie jesteś głupi, o czym świadczy nie tylko twoje świadectwo, ale i zachowanie, więc zdajesz sobie sprawę, że nie mogę dać ci całkowitego spokoju. Jestem natomiast skłonna zgodzić się, żeby nasze sesje miały miejsce w twoim pokoju, nie w moim gabinecie i żeby nie trwały tak długo, jak wszystkie moje spotkania. Możemy je skrócić z pięćdziesięciu, do, powiedzmy, dwudziestu pięciu minut. Będziemy na nich rozmawiać o wydarzeniach z minionego tygodnia, a potem będziesz miał spokój, nie będę zjawiać się u ciebie osobiście do następnego tygodnia, chyba, że sam zadecydujesz inaczej, bądź zdarzy się coś, co grono pedagogiczne uzna za niemożliwe do pominięcia. Jeżeli jednak mam iść ci w ten sposób na rękę, faktycznie będę prosiła cię o sprawozdania z każdego dnia, najlepiej głosowe. Będę ci na nie odpowiadać pod koniec tygodnia, właśnie na tych naszych krótkich, półgodzinnych sesjach. - naprawdę nie brzmiała niemiło w czasie wypowiadania tych słów. Stanowczo, owszem, ale nie niemiło. W swoim mniemaniu mogła w niego rzucić tą podkładką, wtedy byłaby przynajmniej minimalnie blisko okazania mu swoich uczuć wobec niego. Ale była psychologiem, nie jego koleżanką i nie mogła pozwolić sobie na uzewnętrznianie w jego towarzystwie. Nawet gdyby mogła, nie zrobiłaby tego, bo był mężczyzną i by nie zrozumiał.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 15:17

Chłopak jednak nie odrywał wzroku od świata za oknem, obserwując innych uczniów przechodzących tu i ówdzie. 
-Była pani kiedyś zupełnie odrzucona przez towarzystwo? Nikt z panią nie rozmawiał... Nikt nawet nie odważył się podejść, a kiedy wychodziło się z własną inicjatywą, wszyscy inni usuwali się na bok? Czy pogardzano panią kiedyś za to, że udaje się pani osiągać sukcesy zawodowe? Widzi pani... Mój problem nie leży w granicach normalnych definicji. Ja od zawsze byłem na uboczu... Tylko nie wiem, dlaczego uderza to we mnie właśnie teraz. Jestem pełnoletni, myślałem, żeby zacząć sobie układać życie po studiach... Ale nie umiem. Nie wiem od czego zacząć. Nie wiem czy w ogóle chcę iść na studia... Nie wiem czy znów nie będę bity, poniżany i opluwany. Tutaj jestem z dala od domu, ale nie spotykam się z większą sympatią, bo nie jestem tutejszy. Widzi pani, ja nie mam oparcia. Nie mam komu się zwierzyć z tego co mnie gryzie, a wam psychologom, ufam najmniej. Dlaczego? Bo to wasza praca, a za pracę dostaje się pieniądze. Was nie obchodzą pacjenci tylko ich portfele... Ja już dawno temu straciłem wiarę w ludzi, wiarę w innych, wiarę w siebie... Gdyby przez 18 lat, bez przerwy, nikt nie wyszedłby pani naprzeciw, wszystkie pani pomysły, idee, byłyby podważane przez większości, pomimo braku jakichkolwiek argumentów... Jakby się pani czuła?- wypalił nagle, nawet nie odwracając wzroku. To wszystko mu ciążyło jak kamień przywiązany do szyi, który ciągnie go na samo dno. Czuł jak schodzi coraz niżej w morską toń swoich emocji, jest zamknięty, uwięziony wśród krat, których nikt poza nim nie widzi.
-Wie pani, że nikt, absolutnie nikt nie podaje mi ręki w mojej szkole? Rozumie pani? Ja tam po prostu nie istnieję... A z kim mam rozmawiać o swoich sprawach, zainteresowaniach? Ze swoją matką, która ma prawie pięćdziesiąt lat? Szanuję ją i kocham, ale nawet ona nie rozumie mojego problemu. Potem w domu znów się zaczyna... "Dlaczego jesteś taki markotny?" "Zdecyduj się wreszcie czego chcesz!" "Skończ wreszcie!"... Pani nawet nie wie jaki ból sprawia mi ta samotność i odtrącenie...- dodał po chwili, spokojnym, cichym głosem. Jakby była to dla niego normalność, którą nie chciał się chwalić.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 15:45

Jekyll z uwagą wysłuchała, co mówił chłopak. Zabawne, jak bardzo odnalazła w jego sytuacji siebie sprzed zaledwie kilku lat. Gdyby nie wzięła się w garść, mogłaby być kimś takim, jak osoba, na którą teraz patrzyła. Rozbawiła ją wzmianka o pieniądzach. Nie przeczyła, że lubiła je dostawać, ale płaca psychologa szkolnego była chyba w oczach chłopaka jakąś niebotyczną sumą. Tymczasem ledwie starczało jej na opłacanie kawalerki i podstawowe potrzeby swoje i fretek. Jasne, mogłaby sobie odpuścić zwierzaki i jej budżet skoczyłby w górę, ale po co? Pieniądze były tylko mostem do szczęścia, a jeśli tym były dla kobiety jej trzy małe futrzaki, to nie zamierzała z nich rezygnować.
- Nie wiem ile w twojej opinii zarabia psycholog szkolny, ale zdecydowanie nie tyle, żeby opłacało mi się to w tej szkole. - westchnęła, podnosząc się z krzesła. Jeżeli chłopak myślał, że jego słowa o przeszłości dotarły do niej jakoś nadzwyczajnie, to się mylił. Było w tej szkole mnóstwo uczniów, którzy przeżyli gorsze rzeczy i się podnosili. Było też wielu takich, którzy załamywali się po mniejszych tragediach, ale w jej głowie Wilhelm i tak nie był usytuowany dużo ponad nimi.
- Cóż, jedną kwestię mogę naprawić - objęła teczkę jednym ramieniem i wolną, prawą dłoń wystawiła w stronę chłopaka, w celu przywitania się jeszcze raz. Było to dla niej dość osobliwe, że to ona uchylała się od etykiety obowiązującej w kraju, gdzie teraz się znajdowali, ale jeśli tego wymagała sesja, musiała się przemóc. - Dla Japończyków naturalny jest dystans jednego metra, nawet podczas witania. Ale jeżeli zależy ci na europejskim przywitaniu, proszę - Nazywam się Hideko Morigami. - przywitała się ponownie, bynajmniej nie uznając tego za głupi gest. Całkiem kulturalne i dość istotne wydawało jej się powtórzenie czynności, jeżeli pacjent uznał, że jest to wymagane. Była ciekawa, czy chłopak wiedział cokolwiek o miejscowych zwyczajach. 
Na wypowiedź o tym, że nie wie, jaki ból odczuwa chłopak, westchnęła. Wiedziała, bardzo dobrze, miała za sobą już tyle takich spraw.
- Mógłbyś spróbować o tym ze mną porozmawiać. Może wtedy coś do mnie dotrze. - powiedziała, nadal dość stanowczo i spokojnie, choć jej twarz mogła zdradzić, że nieco się przejęła. Ah, te aktorskie zabiegi. Liczyła jednak, że zadziała, bo Wilhelm już zdecydował się na coś na kształt uzewnętrznienia.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 16:11

Chłopaka zdziwił ten gest. Poczuł się w pewien sposób specjalnie, ale nie było to uczucie przyjemne. Zastanawiał się czy Hide robi z niego ucznia specjalnej troski. On sam nie odważyłby się na takie posunięcie, a sam był nieco zmieszany. Chwycił delikatnie dłoń pani psycholog i jak mu to pozostało w romantycznym zwyczaju, musnął ustami zewnętrzną stronę jej ręki. Sam zastanawiał się dlaczego to zrobił, ale zarzucił to w chwili, gdy było już po fakcie. Nie będzie się jej przecież teraz z tego tłumaczył. 
-Wilhelm van Dyke...- odpowiedział, powoli ją puszczając. Był zmieszany zarówno swoim jak i jej zachowaniem, nie wiedząc jak zareagować na to wszystko.
-Umm... Co do rozmowy... Naprawdę nie wiem czy jest coś więcej co musi pani wiedzieć. Ja sam nie mam pojęcia co więcej mógłbym zdradzić...- odparł, patrząc jej w oczy. Wyglądała na nieco zmartwioną, więc zastanawiał się czy być może coś w niej pękło... Nie był tu jednak po to by się domyślać, ani tymbardziej po to by pytać co kobieta o nim myśli. Westchnął jedynie, zastanawiając się czy coś jeszcze.
-Jest pani do dyspozycji po zajęciach szkolnych? Nie wiem czy dam radę tydzień po tygodniu do pani przychodzić. Wolałbym nieco luźniejszy grafik...- zapytał łagodnie. Cały jego plan się posypał. Nie wytrzymał wewnętrznie... Hide była inna od wszystkich psychologów z jakimi miał styczność. Pewna siebie, stanowcza, zaborcza... Nie, żeby go takie kobiety kręciły, ale chyba własna ciekawość sprawiła, że był gotów ostatecznie spróbować z nią rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 16:53

Nie znała się na holenderskich zwyczajach, więc nie zareagowała cofnięciem i oburzeniem, jak miała w zwyczaju na tego typu zachowania. Wciągnęła powietrze, okazując zaskoczenie i spięła mięśnie, ale kiwnęła głową, kiedy ją puścił i założyła dłoń na teczce, tak jak robiła do tej pory z drugą. I chociaż na chwilę straciła pewność, natychmiast wróciła do swojego normalnego stanu, zaciskając palce na swojej podkładce. 
- Miło mi cię poznać, Wilhelmie. - nie było to kłamstwem. Przed chwilą mówiła, że zależy jej na poznaniu jego, a nie jego opisów i kiedy uczeń sam wypowiedział swoje imię, zdawało jej się, że przez głowę przemknęła jej jakby iskra nadziei dla jego osoby. Może faktycznie dało się coś jeszcze dla niego zrobić, chociaż kobieta dalej nie miała jakichś ogromnych nadziei i miała nadzieję porozmawiać o tym jeszcze dzisiaj z dyrekcją. Oczywiście, dyskretnie. 
- Nie pośpieszam cię. Zależy mi, żebyś mówił to, co czujesz się gotowy powiedzieć. - zdobyła się na lekki uśmiech. Nie odwróciła wzroku, sama śledząc emocje gdzieś w głębi chłopaka. "Co, jeśli ten jeden faktycznie przeżywa, a nie tylko się umartwia?" - podsunęła jej podświadomość, ale odsunęła tę myśl. Nie miała z tym uczniem wystarczająco dużo doświadczenia, żeby móc już oceniać go jako kogoś innego od wszystkich. Choć był holendrem w japońskiej szkole. Kto wie, może właśnie z góry powinna odmienność założyć? 
- Niestety, nie zawsze. Muszę być dostępna dla wszystkich uczniów i z nimi mamy stałe terminy sesji. Ale jeśli czujesz się mocny z jakiegoś przedmiotu, raz na jakiś czas możesz się z niego zwolnić, żeby rozmawiać ze mną podczas tej godziny. Muszę o tym jednak wiedzieć wcześniej. Ja i nauczyciel przedmiotu. - powiedziała i tu chciała skończyć, ale dodała jeszcze jedno, nieco przychylniej niż do tej pory. - Rozumiem jednak, że czasem są sytuacje tak poruszające, że będziesz potrzebował pomocy natychmiast. Wtedy oczywiście możesz przyjść bez uprzedzenia. - po tym zdaniu wróciła do stanowczej postawy. Ale zdania, w których okazywała przejaw dobroci, zawsze starała się wypowiadać trochę cieplej. Ona chciałaby, żeby ktoś mówił do niej tak prostymi przekazami.
Powrót do góry Go down
Wilhelm
Outsider
avatar

Posty : 22

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 17:13

Wert jednak na odpowiedź uśmiechu się nie zdobył, przytakując nieco apatycznie głową. Poniekąd cieszył go taki obrót spraw, ale za żadne skarby nie był w stanie go uzewnętrznić. Było na to definitywnie zbyt wcześnie, a on nie chciał okazywać wszystkiego co kryło się za jego stanem emocjonalnym. Obawiał się, że pani psycholog za nic ma sobie to co siedzi w środku niego i nie ma nawet ochoty tego zrozumieć. Mogła nie chcieć dawać po sobie tego poznać, ale gdyby chłopak to odkrył... Cóż, nie darowałby jej takiego zachowania i zapewne pogorszył sytuację na własną rękę. Chciał się dowiedzieć czy kobieta nie ma jego sprawy gdzieś, ale wcześniej już stwierdził, że nie będzie się w to mieszać. Nie miał najmniejszego zamiaru... Poza tym, był pewien, że gdyby zapytał zostałby wyśmiany. Zresztą, nie był to czas ni miejsce, a takie słowa nie powinny nigdy paść. Nie chciał przecież okazać braku zaufania, jakim i tak nie darzył Hide. Przynajmniej starał się najlepiej jak potrafił...
-Bardzo pani dziękuję...- powiedział to jakby nie dowierzając w zawarte porozumienie. Zebrał się raz jeszcze na ciche westchnięcie, a myśli kotłowały się nieznośnie w jego głowie.
-Czy jest jeszcze coś ważnego, co chciałaby pani ode mnie... Nie wiem... Usłyszeć?- zapytał, zastanawiając się uprzednio, czy faktycznie czegoś nie pominął. Wydawało mu się, że w sumie nie mają już nawet niczego więcej do omówienia. Nagle, oświeciło go.
-A właśnie... Kiedy moglibyśmy się po raz pierwszy spotkać?- dodał olśniony, w miarę łagodnie. Nie pałał już niechęcią, choć obawiał się, iż te ciągłe zmiany w zachowaniu to wina środków psychotropowych.
Powrót do góry Go down
Jekyll
Psycholog
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   28/5/2016, 17:32

Cóż, z tego co widziała, na dzisiaj raczej koniec. Nie zrobią sobie dzisiaj poznawczej sesji, już zdążyła to wywnioskować. W zasadzie cieszyła się z tego, co ustalili dzisiaj. Na początku była pewna, że chłopak będzie się rzucał w swoim smutku i amoku narkotykowym do końca, więc pozytywnym zaskoczeniem była lekka zmiana podejścia. Może chłopak obdarzył ją jakimś najmniejszym kredytem zaufania? Byłoby dobrze, okazałby tym samym trochę więcej rozumu niż przeciętny mężczyzna. Kobieta otworzyła jeszcze teczkę i coś w niej zanotowała, po czym schowała długopis i wróciła do krzesła po torbę, do której wsunęła podkładkę i wszystkie dokumenty. 
- Nie musisz dziękować. Jestem tu dla uczniów, a więc również dla ciebie. - przyznała spokojnie, podnosząc swoją własność z podłogi i zawieszając ją sobie w łokciu. Na szczęście to było jej ostatnie spotkanie na dzisiaj, wiec od razu pójdzie się przebrać. Tak, jej myśli zaczynały już odrobinę odpływać od wypowiedzianych tu słów. Najlepiej będzie jej się o tym myślało podczas treningu. 
- Nie, Wilhelmie, na dzisiaj dziękuję. Jestem wdzięczna, że zgodziłeś się jednak ze mną porozmawiać. - powiedziała, uśmiechając się porozumiewawczo. Tak, dotarło do niej, że się nie polubili. Ale holender, mimo swojej płci i oczywistych przejawów zapotrzebowania na uwagę był też całkiem ogarnięty i kobieta potrafiła docenić, że odrobinę poskromił swoje nerwy. - Dam co już spokój. - to powiedziała spokojniej, bez jakichkolwiek emocji. Na pytanie o datę, wyjęła z torebki kalendarz i otworzyła go na trwającym tygodniu. Podniosła znad kartek wzrok na osiemnastolatka. 
- Zaraz po twoich lekcjach we wtorek, będę miała czas, aby z tobą porozmawiać bez ograniczeń czasowych. - powiedziała i zapisała to, jeszcze raz wyjmując długopis z bocznej kieszeni torby. Potem skierowała się do drzwi, a łapiąc za klamkę, pożegnała się z uczniem. 
- Do widzenia, Wilhelmie. Nie wahaj się zajrzeć do gabinetu, jeśli poczujesz taką potrzebę. - powiedziała na odchodnym, po czym opuściła pokój chłopaka. Eh, czuła, że to nie będzie łatwy uczeń. Chłopak będzie prawdopodobnie wymagał bardzo wiele uwagi. W jej wypadku również mnóstwa nerwów w takim razie. Przemyśli jego sprawę podczas treningu, a jutro rano uda się do dyrektorki z problemami w działaniu placówki, w której do tej pory uczył się Wilhelm. A jutro kolejna sesja. Na szczęście z uczennicą, bo mogłaby nie wytrzymać więcej zmiennych, męskich nastrojów. Ruszyła korytarzem, słuchając stukotu własnych butów i mając nadzieję, że nie wpadnie na nikogo podczas podróży do gabinetu. 

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mały Amsterdam w pokoju nr 4   

Powrót do góry Go down
 
Mały Amsterdam w pokoju nr 4
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Szkoła :: Akademiki :: Męskie-
Skocz do: