Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kąt Anne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Kąt Anne   4/6/2016, 13:32

Zacznijmy od tego, że Anne mieszka na parterze. Mieszkanie ma około 100m2, a za nim znajduje się, ogrodzony ogródek, który ma około 50m2. Idealnie dla psiaków. Kiedy otworzymy drzwi od mieszkania, znajdziemy się w takim jakby korytarzu. W lewo idzie wąski korytarz, na którego końcu znajduje się łazienka, która została zaprojektowana w trochę innym stylu, niż reszta mieszkania. Natomiast, gdy pójdziemy w lewo, zobaczymy jedną parę drzwi, za którymi znajdują się dwie sypialnie. Jeśli pójdziemy na wprost od drzwi wejściowych znajdziemy się w salonie. Kuchnia znajduje się na końcu salonu po prawej stronie, czyli jak spojrzymy na zdjęcie salonu to w miejscu, gdzie znajduje się balkon. Trochę mylne, ale lepszego zdjęcia nie znalazłam. Tam gdzie balkon, jest kuchnia, o. Gdzieś tam w salonie znajdują się jeszcze miski i legowiska podopiecznych.


Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   4/6/2016, 14:21

Powiedzmy, że wróciła do domu po ciężkim dniu w pracy. Odstawiła samochód na parking i automatycznie na jej twarzy pojawił się uśmiech, wiedząc, iż teraz dostanie swoją porcje zasłużonegi relaksu. Wyciągnęła klucze od mieszkania i w momencie, gdy włożyła odpowiedni do zamka, usłyszała stukanie pazurków o podłogę. Otworzyła drzwi i gdy znalazła się w środku od razu je zamknęła, aby żaden nie wyszedł na nielegalny spacer. 
- Cześć słodziaki.- Powiedziała słodkim głosem, i pomiziała każdego pokolei. Ściągnęła buty, odganiając od siebie psy, ponieważ trochę trudno jest zdjąć obuwie, gdy pcha się na ciebie taka masa. Gdy w końcu osiągnęła cel, poszła do kuchni i nasypała karmy do misek, przy okazji nalewając wody. Pogłaskała po drodze liska i poszła do sypialni. Wyciągnęła jednego joint'a, zawsze musi mieć coś gotowego i wróciła do salonu. Otworzyła okno i usiadła wyluzowana w jednym z foteli, odpalając magiczną fajke.
Powrót do góry Go down
Michael
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   4/6/2016, 15:00

Przemęczanie się na lekcjach nie należało do ulubionych zajęć Michael, wiec zazwyczaj chodził tylko na te lekcje, na których wiedział, ze jeśli się nie pojawi to będzie miał duże kłopoty albo na takich, na których wszytko przychodziło mu w miarę łatwo jak na przykład fizyka. Tym razem na jego planie jako ostania lekcja widniała historia. Idealna lekcja by z niej zrezygnować i trochę odpocząć. Początkowo planował walnąć się na łóżku w swoim pokoju, wypalić kilka papierosów i obejrzeć jakiś słaby horror, a potem wpaść do którego z kumpli i wyskoczyć na miasto, ale potem przypomniał sobie, że być może jest lepsze rozwianie na zapełnienie jego wolnego czasu. 
Szedł znajomą mu już ulicą, która prowadziła do mieszania Anne. Kim była dla Michaela: dobrą, nieco starszą znajomą, która wiedziała, co to zabawa i to lubił w niej Michael. Przychodząc od niej wiedział, że nie będzie się nudził. Do tego uwielbiał psy a ona miała aż trzy. To nadal mniej niż on, ale ze swoimi chwilo nie miał jak się zobaczyć.
Bez problemu wśród bloków znalazł ten, w którym mieszkała szatynka. Dziękował, że nie będzie się musiał wspinać na któreś-tam piętro. Widząc wychodzącą z klatki kobietę podbiegł do drzwi i nim te się zamknęły był już w środku. Najpierw zapukał kilka raz do drzwi prowadzących do mieszkania, lecz kiedy nie dostał żadnej odpowiedzi pociągnął za klamkę a drzwi niespodziewanie się otworzyły. 
Bez krępacji ściągnął buty. Zrobił to tak szybko jak umiał, żeby uniknąć dodatkowego utrudnienia w postaci atakujących go psów. Przeszedł przez korytarz, w którym niemal został powalonym przez trzy "potwory". Z trudem je uspokoił, choć musiał skorzystać ze swojej tajnej techniki, którą stosował też na swoje psy. Gdy w końcu został uwolniony znalazł się w salonie. 
-Ładnie to tak się nie zamykać koleżanko? - powiedział zamiast powitania. - Jesteś starsza ode mnie, a to ja muszę ci mówić jak powinnaś postępować. 






Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   4/6/2016, 15:26

Anne już prawie usnęła na tym fotelu, gdy nagle psy zerwały się do drzwi, tylko jeden mądry lis siedział w salonie i patrzył na tych debili. Dziewczyna wychyliła głowę do tyłu, aby zobaczyć kto taki ją odwiedził. Rękę w której trzymała fajkę, delikatnie schowała, aby nie było widać a w ostateczności się jej pozbyć. Na szczęście nie była do tego zmuszona. Widząc Michael'a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. W końcu ktoś normalny przyszedł! 
- Po co się zamykać, skoro mam tu takich obrońców. No i właśnie przyszedł kolejny.- Powiedziała nie przestając się szczerzyć. Potrafi być słodka, nie? Kobieto, ile ty tego zjarałaś!? Tobie już chyba wystarczy. Gdy kontynuował wypowiedź, dziewczyna wytknęła mu język.
- Starsza to ja jestem jedynie na papierku.- Teraz to chyba ona obraziła samą siebie... To trochę smutne. Uśmiechnęła się i posłała mu buziaka, po czym najzwyczajniej w świecie zaczęła się śmiać. Trochę to potrwało, zanim się uspokoiła. Uniosła głowę, bo krew zaczęła jej chyba napływać do mózgu.
- Chcesz trochę?- Zapytała i od razu uniosła ręke z jointem, delikatnie machając nim na boki, przy okazji uśmiechając się zadziornie.
- Wiem, że nie odmówisz.- Czasami wredne z niej stworzenie.


Ostatnio zmieniony przez Anne Rasac dnia 4/6/2016, 17:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Michael
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   4/6/2016, 16:01

Westchnął ciężko widząc, że Anne nie próżnowała, kiedy go nie było. Uwielbiał droczyć się z innymi dziewczynami, zwłaszcza jeśli one odpowiadały mu zakłopotaniem lub rumieńcem na twarzy, ale Anne raczej nie należała do takich osób, wiec nie było co liczyć na to, że nie odpowie mu na jego docinki.
Miała rację, nie miał zamiaru odmawiać, właśnie po tu tu przyszedł, żeby pobyć w miłym towarzyskie i się nie nudzić. Co jak co, ale Anne była mistrzynią w zagospodarowywaniu wolnego czasu i bez wątpienia była miłym towarzystwem.
-Jak Pani tak nalega, damą się nie odmawia. - posłał jej szarmancki uśmiech, po czym bez zawahania usadowił się wygodnie na kanapie obok jej fotelu i przyjął jointa. Okulary przeciwsłoneczne, telefon, klucze od domu i portfel położył na stoliku. Na wszelki wypadek lepiej, żeby wszystko było w widocznym i dość bezpiecznym miejscu. 
-Proszę Pani, nie powinna pani uczyć dzieci takich, złych rzeczy. - powiedział nieco z przekąsem. Zaciągnął się pierwszy raz i od razu poczuł ulgę oraz błogi spokoju. O tak dawno tego nie robił.
-A właśnie przydałoby się jakieś jedzenie, nie sądzisz? - pomachał jej przed twarzą reklamówką, w której było pełno przekąsek i produkty do przyrządzenia spaghetti.  - Twój dobry kolega Michael o wszystkim pomyślał. Mogę ci nawet potem pokazać jakim jestem świetnym kucharzem.





Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   4/6/2016, 16:29

Może mógłby liczyć na taką reakcje, ale nie w takim stanie. Panie, nie tędy droga! Tak słodzisz, że Anne sama się zaraz rozpłynie. Co jak co, ale Michaś też należał do grona w którym, mile spędza się czas a w tym przypadku, to jest naprawdę wyczyn. Słysząc wypowiedź chłopaka, uśmiechnęła się zaczepnie.
- Tak, tak... Jasne. Nie udawaj mi tu teraz dżentelmena, przecież oboje wiemy, że tego chcesz.- Powiedziała i posłała mu spojrzenie, jakby oczekiwała, aż przytaknie. Bez chwili wahania, podała mu fajkę pokoju. Bezpieczne miejsce? Nawet nie zauważy, jak któryś pies wykorzysta okazje i czmychnie mu coś z blatu. Tu nic nie jest bezpieczne!
- Nie wiedziałam, że jesteś jeszcze dzieckiem.- Wredny uśmieszek nie schodził z jej twarzy. Chyba załączył się jej, jakiś negatywny tryb. Złośliwe to to jest. Po chwili jej oczom ukazała się reklamówka, w którą wbiła wzrok jak zahipnotyzowana. Po chwili, przeniosła wzrok na mężczyznę.
- Jedzenie? Jedzenie jest dla słabych. Mam lepszy pomysł.- Powiedziała i wstała z fotela, posyłając towarzyszowi, zadziorne spojrzenie. Skierowała swoje kroki do kuchni i już po chwili, wyszła stamtąd z dwoma szklaneczkami, napojem pomarańczowym, oraz oczywiście z czystą wódką. Postawiła na stoliku przed Michael'em i usiadła obok niego, podwijając nogi na sofę.
- To co, gotowy?- Zapytała zachęcająco, oczywiście nie tolerując sprzeciwu, więc zastanów się nad tym co powiesz. Tam czekają, trzy pełne zębisk szczęki. W zasadzie cztery, ale ten jeden co najwyżej pogryzie ci kostki.
Powrót do góry Go down
Michael
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   4/6/2016, 17:37

Naprawdę rzucił się na głęboką wodę próbując się z nią droczyć, ale przecież kochał wyzwania i żadnego nie omijał. Nawet jeśli będzie się musiał namęczyć to przecież da radę co nie? 
Podczas, gdy on rozpakowywał jedzenie urażony tym, że nie doceniła jego wręcz niebotycznego wysiłku jakim było pofatygowanie się do sklepu, ona zniknęła za ścianą. Prawdopodobnie poszła do kuchni. Nie wiedział tylko, po co miałaby iść do kuchni skoro tu miała jedzenie i sama przed chwilą skrytykowała idee jedzenia mówiąc, ze to dla słabych. Tak, Michael nadal był nieco obrażony za to. Czasem włączał mu się tryb takiego naburmuszonego bachora. Jak się jednak okazało szybko przekonał się, że szatynce wcale o jedzenie nie chodziło. Wróciła do salonu trzymając w ręku dwie szklanki, sok pomarańczowy i wódkę. Był pod wrażeniem, że dała rade to wszystko przynieść za jednym zamachem i nic nie upuścić. 
-Ciekawe czy tak dobrze ci pójdzie posprzątanie tego po wszystkim. - nie mógł przepuścić okazji na chwilę złośliwości. Oczywiście to wszystko z sympatii. -Jeśli myślisz, że mnie upijesz to wiedz, że mimo mojego młodego wieku mam pewne doświadczenie. U nas w Europie zaczyna się trochę wcześniej, ale w sumie ty pewnie coś o tym wiesz. Zresztą. Po prostu polewaj. - powiedział nim ta zdążyła usiąść. Michael wziął od niej jedną ze szklanek i czekał aż dziewczyna wypełni jego szklankę napojem. - Dobrze, że jutro sobota. Przynajmniej nie musimy się ograniczać. - poruszył znacząco brwiami i zaśmiał się. 



Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   4/6/2016, 18:04

Doceni doceni, jeśli upity coś ugotuje. No wtedy to ma u niej szacunek. Pewnie miał tak daleko do sklepu, nie no powinna mu podziękować, ale teraz w ogóle o tym nie myślała. Później się zje, teraz zaczyna się melanż, choć pewnie długo nie potrwa, bo picie na pusty żołądek to nie jest dobry pomysł. No, ale cóż, jak szaleć to szaleć. Gdy tylko Michaś postanowił być złośliwy, Anne nie chciała pozostać dłużną.
- Pfff... Ty mi w tym pomożesz. Pijesz, sprzątasz. Proste.- Nie ma, że boli, Panie kochany! Uśmiechnęła się i znów wytknęła mu język. Odgarnęła włosy za ucho, bo teraz to jedynie mogą jej przeszkadzać.
- No ciekawe ile wytrzymasz. Mi szybko uderzy do głowy.- Po co miała kłamać. Nie chciała mu dać argumentu, ani nic w tym stylu, żeby ją męczył do końca życia, że ma słabą głowę. Teraz przynajmniej ma to z głowy. Chwyciła za butelkę z alkoholem i odkręciła ją, stojąc jeszcze chwilę zastanawiając się. A co tam! Pochyliła się do mężczyzny i zaczęła nalewać mu wódkę, ponad połowę. Sobie starała się nalać tyle samo. Jak na pierwszy to będzie trochę mocny, najwyżej szybciej zaliczy zgon. Odłożyła butelkę i wzięła sok, nalewając tak, aby się nie wylało. Tyle ile się zmieściło, tyle nalała.
- Zgadzam się z tobą.- Powiedziała z zawadiackim uśmiechem na twarzy. W sumie ona powinna iść chyba do pracy, ale do wieczora powinien minąć jej kac. Podniosła szklankę w stronę chłopaka.
- No to nasze zdrowie!- Powiedziała i poczekała, aż mężczyzna stuknie swoją szklanką o jej. Gdy tak się stało, upiła z trzy porządne łyki, a jej ciało przeszło milutkie ciepełko.
Powrót do góry Go down
Michael
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   6/6/2016, 16:16

Chwycił swoją szklankę wypełnioną napojem i nim wypił pierwszy łyk uśmiechnął się do dziewczyny i energicznie stuknął swoją szklanką o jej. Dla bezpieczeństwa otworzył też karton z sokiem, w końcu nigdy nie wiadomo czy wódka dobrze "wejdzie", po czym upił kilka niezbyt dużych łyków. Nie była taka zła, choć jak przystało na prawdziwego Austriaka preferował piwo. Momentalnie poczuł jak ciepło rozchodzi się po całym jego ciele. To było najlepsze uczucie. Kiedy mija pierwszy posmak goryczy i zaczyna Ci być tak nieziemsko ciepło a wszystkie twoje mięśnie się rozluźniają.
-Brakowało mi tego. - powiedział osuwając się na kanapie, która swoją drogą była naprawdę wygodna i przyjemna w dotyku. Nim jednak zanurzył się między poduszkami chwycił paczkę chipsów, które leżały tuż przed nim. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest głodny. Będąc w tak błogim nastroju mógłby się teraz nawet położyć na tej kanapie i nic więcej do szczęścia mu nie byłoby potrzebne . - Masz może jakąś fajną muzykę? Zawsze lepiej się siedzi i gada jak coś miłego brzęczy Ci nad uchem. - dodał po chwili. Miał wielką ochotę posłuchać trochę dobrej muzyki.






Ostatnio zmieniony przez Michael dnia 10/6/2016, 16:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   8/6/2016, 13:38

Nie no, Anne nalała sobie soku, bo samej wódki by nie wypiła. Jakoś jej to nie wchodzi. Nieco zawróciło się jej w głowie, ale szybko to opanowała. Uśmiechnęła się widząc, jak chłopak popija wódkę. 
- Mi też tego brakowało.- Powiedziała i na moment przymknęła oczy. Szybko je otworzyła, widząc jak Michaś poczuł się luzacko na jej kanapie. Tak, dobrze przeczytaliście! Jeszcze raz zaznaczę, JEJ kanapie. Uśmiechnęła się zaczepnie i ni stąd ni zowąd, uderzyła Michael'a, otwartą dłonią w brzuch. Oczywiście nie za mocno, ale tak żeby poczuł.
- A ty co się tak rozpływasz?- Zapytała i wytknęła mu język, opierając się o kanapę. Upiła kolejne parę łyków w zasadzie, opróżniając już szkło. Słysząc pytanie chłopaka, zastygła w zastanowieniu i dopiero po chwili, pokiwała potwierdzająco głową. Jakby BIOS się zresetował. Odłożyła szklankę, wstała i skierowała się ku odtwarzaczowi. Oczywiście jak wstała to nią zachwiało i uderzyła nogą o kant stołu, trochę zabolało, ale da radę. Gdy znalazła się przy sprzęcie puściła coś Rise Against. Chyba, że koledze nie pasowała muzyka to ją zmieniła, na taką co oboje lubią i już. Gdy wszystko ustawiła tak, aby dało się słuchać, wróciła do stolika i nalała sobie 2/3 wódki a resztę soku. Wzięła dwa porządne łyki, aby jak będzie siadać, żeby nie wylać. Ale dla bezpieczeństwa odstawiła szklankę i usiadła na kanapie. W zasadzie to się na nią bardziej rzuciła i położyła, wtulając się w Michael'a. Przymknęła na moment oczy co było chyba błędem, bo gdy tylko je otworzyła, świat znowu zaczął wirować. Uśmiechnęła się delikatnie do siebie i wtuliła bardziej w mężczyznę, zadzierając głowę do góry, aby spojrzeć mu na moment w oczy.
- Teraz to mi jest dobrze.- Powiedziała i uśmiechnęła się słodko do chłopaka, po czym delikatnie się od niego odepchnęła co było dla niej trudne, bo straciła chwilowo siły w rękach i nogach. A mówili, że nie wolno się kłaść nawet po jednym głupim piwie. Trzeba się uziemić do podłogi, a nie! Tak to się słucha... Nieważne. Następnie dziewczyna chwyciła swoją szklankę i wzięła jednego łyka, po czym odstawiła i znów się wtuliła do chłopaka.
Powrót do góry Go down
Michael
Buntownik
Buntownik
avatar

Posty : 20

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   10/6/2016, 17:09

Z niezrozumiałym zaciekaniem i lekko wrednym uśmiechem przyglądał się dziewczynie, popijając co chwile zrobionego przed momentem drinka, jak ta dość nieporadnie próbuje przysunąć się do niego, po czym kelpie go w brzuch. Ten udał, że jej cios go zabolał, co oczywiście nie było prawdą i zgiął się w pół wydając z siebie ciche stękniecie. Twarz zakrył rękami by nie widziała, że się śmieje, choć fakt, że cały się trzasł mógł go zdradzać. Nie wykonując przez chwilę żadnych ruchów leżał na wpół zgięty na kanapie, po czym niespodziewanie odwrócił się i wystawił Anne język w ramach rewanżu za wcześniej.
-Zabiłaś mnie tym zabójczym ciosem. Jak ty to robisz? - wrócił do pozycji półleżącej ocierając kąciki oczu z łez, które powstały w wyniku śmiania trzymając się za brzuch, który teraz bolał go na prawdę.
-Serio, wygodną masz tą kanapę. - powiedział po tym jak trochę się uspokoił. - Przez to, że mieszkam w akademiku, a taty za często nie odwiedzam, to już nie pamiętam co to wygodne łóżko, a o kanapie to już nie wspominam. Do pokoju by mi nawet nie weszła. No dobra, na upartego może, ale drzwi bym już nie otworzył. 
-Nic ci nie jest? - zapytał, gdy noga Anne napotkała na swojej drodze kant stołu. Wyglądała jakby wszystko było dobrze, ale wolał się upewnić. Ta najwyraźniej niewzruszona podeszła do odtwarzacza i puściła zespól, którego nie kojarzył, może piosenkę tak, ale nie był pewnym kto śpiewa. Mimo, iż zespołu nie kojarzył, to muzyka idealnie trafiała w jego gust. Był przekonany, że to nie ostatni raz jak słucha tego zespołu. Michael właściwie słuchał wszystkiego, może poza typowym popem, ale najbardziej lubił własnie rocka. Upił kolejny łyk nieomal wypluwając cała zawartość, gdy dziewczyna rzuciła się na kanapę tuż obok niego wtulając się w jego ramiona. To trochę go zaszokowało, ale nie mógł powiedzie, że się tego po cześć nie spodziewał i że w jakimikolwiek stopniu mu to przeszkadzało, Objął ją jednym ramieniem, a drugim pstryknął lekko w ramię, gdy zauważył, że ma zamknięte oczy.
-Oj, nie śpimy księżniczko. - odgarnął jej włosy za ucho, gdy ta próbowała mu spojrzeć w oczy. W ten sposób oboje mogli przez chwile dobrze przyjrzeć się swoim twarzom. Cóż Michael mógł powiedzieć o Anne jak nie to, że była ładna i kobieca. Nie miał powodu, żeby udawać, ze tak nie jest. Zwłaszcza, że sama Anne prawdopodobnie zdawała sobie z tego sprawę. 
-Weź, bo się zarumienię. - zaśmiał się i zaczął bawić się jej włosami, po tym jak ona znów wtuliła się w jego koszulkę. -A właśnie coś mi się przypomniało, mogłabyś mi podać swój numer telefon. Cy to nie dziwne, ze go nie mam. Tak to będę cie chociaż ostrzegał, że przyjdę. Będziesz mogła się przygotować mentalnie. 


Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Kąt Anne   10/6/2016, 19:46

Oczywiście od razu zauważyła, że ten udaje co jej się nie spodobało, ale widok roześmianego Michael'a, automatycznie wywołał u niej uśmiech, czego następstwem był po prostu śmiech. Sama nie wytrzymała.
- Ach tak? Obiecuje, że następnym razem uderzę mocniej.- Powiedziała z udawaną złością. Możesz to zapamiętać, Anne nie rzuca słów na wiatr! Szkoda, że bolał go z powodu śmiechu, a nie przez to, że przed chwilą w niego oberwał. Anne chyba musi zacząć ćwiczyć, jakieś sztuki walki to wtedy mu pokaże.
-Bo moja.- Powiedziała dumnym głosem. Jak nie, jak tak! Jakby usiadł gdzie indziej, to już, by nie miał tak wygodnie.
- Prawie jak w wojsku. Tylko, że trochę lepiej macie. Co jak co, ale zasłużyłeś.- Musiała mu to powiedzieć, po prostu nie wytrzymała. To za ten brzuch i tak szybko tego nie zapomni.
- Nie, nie. Wszystko w porządku.- Powiedziała nie odwracając się. Nic? Bolało jak cholera! Na szczęście ból, po jakiejś tam dłuższej chwili ustąpił. To dobrze, że muzyka mu się spodobała, bo Anne nie planowała ruszać dupy drugi raz, aby ją zmienić. Chyba, że sam by się pofatygował, to nie ma sprawy.
- Nie śpię. Ja czuwam.- Wymówka pierwsza klasa. Uśmiechnęła się delikatnie, gdy odgarnął jej włosy. Tak, teraz to jej się lepiej patrzyło, gdy niesforne włosy nie wpadały jej w oczy.
Pfff... No pewnie, że zdawała. Ba! Takiej drugiej nie znajdziesz! Michaś nie należał do jakiejś brzydkiej grupy facetów, wręcz przeciwnie- Był bardzo przystojny. Anne ma oko i czasem bywa wybredna, ale go to nie dotyczy. Nie powie, że jest brzydki, bo sama sobie, by zaprzeczyła.
- Tak? Taki pewny siebie mężczyzna się zarumieni? Chcę to zobaczyć.- Uśmiechnęła się zadziornie, spoglądając mu w oczy. Cały czas tkwiła w jej pamięci sytuacja z brzuchem i tak szybko mu tego nie wybaczy, o nie! Słuchając wypowiedzi Michael'a, zdała sobie sprawę, że naprawdę nie mają swoich numerów... Ale chwila, jak do tego doszło? Trzeba naprawić ten błąd. Zaraz wstała z kanapy a tak właściwie to na niej usiadła. Najpierw chwyciła swojego drinka, biorąc jeden łyk a następnie sięgnęła telefon. Wpisała tam jakiś kod, aby wyświetlił się jej numer, bo w tym stanie nie chciała mu mówić, bo najprawdopodobniej źle by mu podała. Gdy wyświetlił się na ekranie, odwróciła go w stronę mężczyzny. Załóżmy, że jest taki: 790-285-657. Poczekała chwilę, aby Michael mógł spisać, po czym odłożyła telefon, przy okazji go blokując. Chwyciła drinka i ponownie opustoszyła szklankę. Który to już był? A nieważne. Chwyciła butelkę z alkoholem i nalała do szklanki lekko się chwiejąc. Na szczęście to była szklanka, więc nie było zbyt dużego problemu, aby trafić. Tylko, że przez przypadek nalała prawie całą szklankę. Zostały może z dwa, trzy centymetry na soczek, ups. Jeżeli chłopak też już wypił to mu też wlała. Na koniec sobie dolała soku. Jak Michaś będzie chciał to sobie wleje. Na wstępie upiła dwa łyki a potem jak gdyby  nigdy nic, usiadła na Michael'a, oczywiście przodem. Rękoma oparła się o jego uda a twarz zbliżyła do jego, na bardzo małą odległość.
- No to kiedy się zarumienisz?- Zapytała z zadziornym uśmieszkiem, sięgając po swojego drinka. Upiła łyka, patrząc mu prosto w oczy. Teraz pewności ma ponad 100%.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kąt Anne   

Powrót do góry Go down
 
Kąt Anne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Miasto i obrzeża :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: