Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Shihohoho.

Go down 
AutorWiadomość
Shiho
Nauczyciel
avatar

Posty : 6
Age : 68

PisanieTemat: Shihohoho.   7/6/2016, 22:34



Imię i Nazwisko: Oharu Shiho
Pseudonim: wedle uznania
Miejsce zamieszkania: miasto
Ranga: nauczyciel literatury

Wygląd:

Cały czas chodzi ubrany na czarno-biało-szaro, więc zaglądając do jego szafy z początku ma się wrażenie, że nic tam nie ma poza ciemnością i prześwitami. Shiho preferuje schludny, elegancki styl, więc na rzekomych wieszakach i półkach znajdziesz koszule, krawaty czy marynarki. Nauczył się przywiązywać wagę do ceny i marki rzeczy, które nosi, więc taniej tandety tam nie ma. Posiada też sportowe czy normalne, luźniejsze łaszki, bo cały czas pod guzikiem się nie da, ale zobaczenie go w dresie nie jest sprawą przypadku. Widok dla wybranych, ma się rozumieć.
Człowiek ten należy do szczupłych osób o jasnej cerze. Nie jest to oznaka skrajnego wycieńczenia, a odpowiedniego unikania mocnego słońca. W czarnych ubraniach łatwo się ugotować i są swego rodzaju kontrastem dla jego cery, więc bardziej podkreślają jej ewentualną bladość.
Ma ciemnobrązowe oczy, które w odpowiednim świetle przybierają bordowy odcień, dlatego niektórym się wydaje, że są one niemal czerwone. Niepotrzebne wyolbrzymianie, ot co!
Jest posiadaczem dość delikatnych rysów twarzy jak na faceta, ale nie wygląda jak baba. Typowy, zniewieściały Azjata, którego uśmiech powoduje tworzenie się malutkich dołeczków w policzkach. Zawsze przymruża wtedy oczy, ale wprawne obserwator szybko zda sobie sprawę z tego, że radość się ich nie ima tak jak powinna. W jego przypadku przysłowie "Oczy są zwierciadłem duszy" pasuje jak ulał.
Kolor jego włosów jest zagadką, ale ja wam powiem prawdę. Czarne włosy z białymi końcówkami to zasługa odrostów. Kto by się spodziewał? Kiedyś rozjaśnił je sobie, a mając naturalnie czarne, odrosły ciemne i końcówki już pozostały. Nie pozwala ich dotykać i szkoda, bo są bardzo mięciutkie i przyjemne w dotyku.
 
Wiek: 25
Waga: 59
Wzrost: 178

Charakter:

Chodzący człowiek zagadka, który nie pozwala się odkryć. Nie pokazuje swojego prawdziwego ja, by nie odepchnąć od siebie ludzi tak jak już to wielokrotnie robił. W rzeczywistości jest nudnym, bezpośrednim gościem, który lubi czytać książki. Nauczył się, że to nie pomoże mu w życiu w społeczeństwie i zaczął wokół tego tworzyć strefę komfortu, w której mogli przebywać wszyscy, których znał. Nie  chodzi tu o jego wygodę, a tych, których chce ze sobą jakoś zjednać. Pokazywanie prawdziwego siebie to jak spisywanie relacji na straty, więc to była dobra i optymalna decyzja.  
Strefą komfortu nazywa czas, w którym zakłada maskę dobrego duszka. Składa się to na liczne uśmiechy, grzeczne zachowanie, kulturalne rozmowy, niesienie bezinteresownej pomocy i z jeszcze większej ilości wrażeń tego, że ma dobry humor. Niewinne usposobienie dobrego kolegi i przyjaciela, odpowiedniego człowieka na stanowisku osoby integrującego się z młodziakami. Nie jest wiele starszy od nich, więc powinno być prościej.
Niestety, zdarza się tak, że w trakcie utrzymywania tej strefy, nagle traci panowanie. Odpowiada kąśliwie, sarkając na prawo i lewo, spoglądając z politowaniem i nieukrywanym zniesmaczeniem. Marszczy nos i brwi. Niby nigdy nie dopuszcza się przemocy fizycznej, ale nie zauważa granicy, której przekroczenie grozi zranieniem drugiej osoby. To prawdziwy on, negatywne emocje, gromadzące się w nim i szukające ujścia. Nie chodzi tu o chorobę psychiczną, potocznie zwaną dwubiegunowością, co to to nie! To jest jego styl bycia, tak mu wygodnie.
Orientacja: nie określa swoich upodobań

Mocne strony
Właściwie to bardzo szybko czyta i liczy.
Gotuje bardzo dobrze.
Nie przyznaje się, ale ma talent do grania na pianinie.
Umie strzelać z broni palnej.
Słabe strony:
Najprawdziwszy technofob - nie zna się na elektronice.
Sprawy damsko-męskie i wszelkie takie to porażka w jego wykonaniu.
Sportowa ciota i żałość.

Historia:

Moje życie było usłane różami. Szybko zdałem sobie sprawę z tego, że są to czarne kwiaty, które mają naprawdę ostre kolce. Od tamtej pory przestałem się czymkolwiek przejmować. Życie z dnia na dzień wydawało się być prostsze niż korzystanie z tego co dają mi możliwości osoby majętnej. Ktoś mógłby powiedzieć, że miałem depresję, ale to nie było tak. Po prostu zapomniałem jak się uśmiecha.
Każda doba mijała mi bardzo podobnie, a skromny grafik wypełniały spacery z książką w ręku. Traciłem rachubę w ilości zrobionych kroków, przeczytanych stronnic czy mimowolnie zasłyszanych kłótni dochodzących z wnętrza rezydencji rodziny Oharu. To oni wymusili na mnie, bym oddał swoje troski w ich ręce.
Czy mi to przeszkadzało?
Skądże.
Fortuna nie miała dla mnie żadnej wartości. Te wszystkie wypowiedziane na głos sumy, liczne konta w banku i firmy przynoszące zyski istniały gdzieś w tle mojej codzienności. Nie interesowały mnie, bo pan i pani Oharu przejmowali się tym za mnie. Byłem dziedzicem, ale wiedziałem, że nigdy nie przejmę ich dorobku. Zbyt zapatrzeni w swoje pliki banknotów i fałszywie świecące sztabki nie dopuścili by do tego, by ktoś zajął się ich miłością. Ja się nie liczyłem, a raczej nie wliczałem w to.
Nuda.
Pewnego wieczoru przy kolacji dowiedziałem się, że wysyłają mnie do szkoły z internatem. Nic dziwnego, pewnie przeliczyli koszty utrzymania w porównaniu do kosztów zapłacenia za edukację. Jeśli zostałbym w domu przez kolejne 10 lat, suma wzrosłaby kilkukrotnie. Szkoła prywatna stała się inwestycją w moje wyfrunięcie z gniazda. Podświadomie wiedziałem, że to wilczy bilet prosto w ramiona edukacji. Nauczanie podstawowe przeprowadzono ze mną indywidualnie już wcześniej, więc na czas gimnazjum i liceum przyjęto mnie do szkoły dla snobów i kryptohomoseksualistów.
Można powiedzieć, że otworzyłem się na ludzi, ale dalej nazywano mnie flegmatycznym dupkiem bez taktu. Zmieniłem się, przestałem być obojętny. Stałem się obserwatorem. Wtedy było tak, że gdy czegoś nie rozumiałem, chciałem to zgłębić. Dla siebie byłem największą zagadką, więc krótko po zakończeniu szkoły średniej, udałem się na wydział psychologii. Niestety, nie odnalazłem odpowiedzi w zawiłych wykładach z neurologii. Po roku przeniosłem się na wydział literatury i tam zostałem na dłużej. Książki były ze mną od lat, a nauczenie się tego jak odpowiednio zgłębić ich treść i przesłanie, stało się moją motywacją, by dalej iść przed siebie i nie bać się zmian.
Kursy pedagogiczne były pestką, a i tu nauczyłem się znacznie więcej niż moje towarzystwo. Odpowiednia kadra prowadząca cykl zajęć pomogła mi otworzyć się na młode umysły. Podobno mam nauczycielski potencjał. Bycie nauczycielem pozwala mi ukryć prawdziwego siebie. Tego flegmatycznego, żałosnego dziedzica Oharu, który się nie przejmuje.
Ciekawostki:
- jego największą słabością są koty
- pije mnóstwo czarnej kawy
- ma bibliotekę w domu
- nie imają się go ostre potrawy
- boi się ciemności i kosmosu


Ostatnio zmieniony przez Shiho dnia 9/6/2016, 19:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Shiho
Nauczyciel
avatar

Posty : 6
Age : 68

PisanieTemat: Re: Shihohoho.   9/6/2016, 19:58

Done.
Powrót do góry Go down
Aoyama
Lolita
Lolita
avatar

Posty : 102

PisanieTemat: Re: Shihohoho.   9/6/2016, 21:33

Bardzo miło mi się czytało tę kartę. I plusik za fajnie napisaną historię.
Akcept i miłej gry :'3
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Shihohoho.   

Powrót do góry Go down
 
Shihohoho.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Zaakceptowane Karty Postaci-
Skocz do: