Esencja życia i młodości. Przeżyj jeszcze raz wszystkie młodzieńcze przygody
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aoyama
Lolita
Lolita
avatar

Posty : 102

PisanieTemat: Plac zabaw   15/3/2016, 20:51

Choć jest nieco biedny w atrakcje, bo znajdują się na nim jedynie huśtawki, piaskownica, kilka skoczków pogo i zardzewiałe drabinki, to i tak cieszy się niemałą popularnością wśród osiedlowych dzieci.
Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   8/6/2016, 17:19

No to powiedzmy, że właśnie wyszła z domu na spacer z piesiami. Biorąc pod uwagę, że było ciepło to miała ubrane, krótkie spodenki, czarny obcisły t-shirt przed pępek i na to czerwono-czarna koszula w kratkę rzecz jasna, oraz oczywiście czarne trampki. Włosy jak zwykle związane w warkocz, obwiązane bandamką. 
Przypadkiem znalazła się koło placu zabaw, zatrzymała się i rozejrzała dookoła. Nikogo nie ma? Na jej szczęście, plac zabaw był ogrodzony, więc postanowiła skorzystać, biorąc pod uwagę, że nikogo tutaj nie było. Zbliżyła się do bramki, otworzyła ją i najpierw wpuściła psy a następnie sama weszła, zamykając ją za sobą. Na wszelki wypadek, szarpnęła nią, aby się upewnić, że jest zamknięta. Ukucnęła i zacmokała do psów, które jak na sygnał podeszły do dziewczyny. Anne odpięła każdemu smycz i pogłaskała każdego po kolei.
- Teraz możecie się wyszaleć.- Powiedziała zadowolona z siebie i rzuciła jakiś patyk, aby się rozbiegły. Nikogo tu nie było, więc nie musiała się martwić, że kogoś pogryzą a w najlepszym przypadku po prostu przestraszą. Pupilki dziewczyny nie zostały wychowane na przytulanki. W sumie dla niej tak, ale dla innych nie za bardzo. Najwyżej ktoś może zostać ich zabawką. Dziewczyna podeszła do jednej z huśtawek, usiadła na niej i zaczęła się bujać. Po jakieś minucie, odezwało się jej wewnętrzne zwierzątko, które nalegało, aby je nakarmić. Anne natychmiast zatrzymała huśtawkę i wyciągnęła z kieszeni papierosa, którego natychmiast odpaliła. Trzeba karmić raka...
Powrót do góry Go down
Chet
Hipster
avatar

Posty : 16

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   8/6/2016, 18:36

Sunął powolnym krokiem przez chodnik, rozglądając się dookoła. To zrobił zdjęcie jakimś ptaszkom, to jakimś dzieciom (chociaż rozwaga podpowiadała mu, że nie powinien tego robić, bo jeszcze wściekłe mamusie to zauważą i już nie będzie tak milutko), to chmurkom, kwiatkom czy innym brzydalom. Gdy w pewnym momencie odwrócił się z obiektywem w inną stronę, zauważył siedzącą na huśtawce postać. Zastosował przybliżenie, przyglądając się jej. W sumie nie musiał się nie wiadomo jak długo zastanawiać, kim owa postać była. Już sam jej ubiór mu to mówił.
Zrobił jedno zdjęcie, dalej pozostając niezauważony. Wtedy przeniósł widok na psy, które kręciły się w okolicy i syknął cicho. Nie lubił tych sierściuchów. Ani psów, ani kotów, nawet wiewiórek. Miał tylko nadzieję, że te cholerne skubańce nie wyczują jego niechęci i nie rzucą się wszystkie naraz na biednego Chestera. Westchnął, zawiesił sobie aparat na szyi i przeszedł przez ogrodzenie (wcześniej schylając się po jakiś najbliższy patyk, którym w razie czego mógłby przywalić jednemu z jej “słodkich pupilków”). Rozglądając się niespokojnie dookoła, zaczął iść w jej kierunku.
- Umrzesz - rzucił na powitanie, widząc papieros w jej ustach. Skrzywił się na otaczający ją smród dymu, po czym upolowany patyk wykorzystał do wytrącenia papierosa spomiędzy jej warg. Zaśmiał się. - I strasznie wychodzisz na zdjęciach - skłamał, przyglądając się zdjęciu, które zrobił jej jeszcze chwilę temu. Pokręcił głową, żeby dodać dramatyczności swojej wypowiedzi, zaraz potem podnosząc na nią wzrok. - Co ty tutaj robisz? Wyprowadziłaś swoje pupile na żer? - Podniósł jedną brew do góry. - Ale sądząc po ilości osób w tym miejscu, chyba dzisiaj pójdą spać bez obiadu. - Rozejrzał się dookoła znacząco, mimo wszystko i tak trzymając się blisko Anne. Nadal może być potencjalnym celem tych bestii.
Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   8/6/2016, 19:14

Anne chętnie, by popatrzyła jak Chet obrywa z torebek. To by było nawet dość słodkie, bo sam by się nie odważył oddać. Już mam ten obraz przed oczami... Ahhh... Pięknie. Dziewczyna nie zwróciła uwagi, gdy przeszedł przez ogrodzenie, skupiona była na papierosie. Nie można zapomnieć jednak o psach, które od razu się zorientowały, gdy stopy mężczyzny dotknęły ziemi po drugiej stronie ogrodzenia. Wciągnęły zapach do nozdrzy, aby zidentyfikować przybłędę. Skądś znają ten zapach! Ale skąd? Powoli zaczęły się do niego skradać, trzymając odpowiednią odległość. Patyk w dłoni chłopaka, był dla nich dobrym pretekstem do ataku, jednak na tą chwilę usiadły z parę metrów od niego. 
Anne słysząc znajomy głos od razu zadarła głowę do góry i właśnie w tym momencie utraciła swoją fajkę. Automatycznie się skrzywiła i kopnęła go w kostkę.
- Wiesz ile to kosztuje? Tak się nie robi!- Powiedziała podniesionym głosem, a jeden z psów automatycznie wstał i agresywnie zawarczał. 
Chwila moment... Jakie zdjęcie? Anne szybkim ruchem ręki, chwyciła aparat, ale nie zauważyła, że Chet miał go przewieszonego przez szyję, więc szybko wstała i zdjęła go z szyi chłopaka i odskoczyła w bok.
- Ładnie to tak robić zdjęcia? A jakby ktoś tobie robił tak z ukrycia, jakbyś się czuł?- Powiedziała i szybko spojrzała w aparat w celu sprawdzenia, czy wyszła, aż tak bardzo źle. Przy okazji chcąc usunąć to zdjęcie. Wszystko jednak zależy od jego refleksu, czy jest szybki i czy kontaktuje. Trochę to wredne, ale za to właśnie się przecież kochają.
Słysząc wypowiedź chłopaka na temat psów, uśmiechnęła się szeroko, spoglądając gdzie się podziały. Na jej twarzy pojawił się zadziorny uśmiech, widząc jak psy obserwują chłopaka.
- Wiesz co? Pupile, chyba właśnie znalazły swój dzisiejszy obiad.- W sumie się nim nie najedzą, ale zawsze coś. Niech nie myśli, że przy Anne jest taki bezpieczny! No i właśnie przyszedł jej głupi pomysł do głowy... A niech stracę.
- No chodźcie do mnie, zobaczcie kto przyszedł!- Powiedziała słooodkim głosem, aby bardziej zachęcić psy, przy okazji nachylając się przy tym i uderzając dłońmi o uda. Psy automatycznie ruszyły w jego stronę, skacząc na niego i raczej najprawdopodobniej go przewracając. Jeden z nich a dokładnie Cerber, czyli najcięższy z nich usiadł na nim a pozostałe dwa, zaczęły go lizać po twarzy. Dziewczyna dumna z siebie, nachyliła się nad chłopakiem.
- I jak? Dobrze?- Zapytała zadziornie i posłała mu buziaka.
Powrót do góry Go down
Chet
Hipster
avatar

Posty : 16

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   8/6/2016, 20:43

Prychnął śmiechem, kiedy poczuł ukłucie bólu w kostce. Jego mina jednak zrzedła, gdy jeden z psów zawarczał. Złapał za łańcuch huśtawki, gotowy osłonić się ciałem jego właścicielki. Wprost po dżentelmeńsku.
- Nawet nie chcę wiedzieć, ile kasy wydajesz na to śmierdzące gówno - rzucił, bacznie przyglądając się psu. Zmarszczył nos, jakby chcąc dać mu do zrozumienia, żeby z nim nie zadzierał. O tak, jeśli chcesz, żeby zwierzę cię zrozumiało, musisz zachowywać się jak zwierzę. Lepiej aby tylko za bardzo nie wczuł się w rolę, bo chyba nie chcemy tutaj drugiego tarzana.
Rzucił zduszone “hej!”, gdy dziewczyna zabrała mu aparat. Wyciągnął po niego z powrotem ręce, ale była już za daleko. Postąpił krok do przodu, kiedy nagle przypomniał sobie o psie, który już pewnie na niego czyhał. Zresztą… co mu tam, niech sobie przejrzy. I niech myśli, że to jedyne zdjęcie, jakie jej kiedykolwiek zrobił z ukrycia. Ale komu on tych zdjęć nie robi?
- Nieźle bym się wtedy nakręcił, nie ukrywam - zażartował w odpowiedzi na jej pytanie, znacząco podnosząc jedną brew do góry.
Podążył za jej wzrokiem, zwracając uwagę na ten nagły i podejrzany uśmieszek. Otworzył usta w niedowierzaniu, kręcąc głową przecząco, aby nawet się nie odważyła. Ale odważyła. Posłał jej najbardziej zdenerwowane spojrzenie, na jakie był w stanie się teraz zdobyć, i postąpił krok do tyłu. I ten jeden krok wystarczył, by niemalże stracił równowagę, w czym dodatkowo pomogły mu te sierściuchy. Upadł plecami na ziemię i od razu zaczął zaciekle odpychać obrzydliwe pyski psów.
- Wspaniale! - odpowiedział ironicznie, marszcząc brwi. Na jego twarz wkradł się grymas obrzydzenia. - Tego właśnie było mi trzeba - warknął, próbując zepchnąć z siebie największego grubasa. W końcu podniósł się na łokciach i chuchnął do góry na opadający kosmyk włosów. Nabuzowany wstał na równe nogi i otrzepując się z sierści i trawy, zaczął cicho przeklinać pod nosem. Podszedł do niej i wyrywając z jej rąk aparat, odszedł na kilka kroków. Przyłożył go do policzka. - Zaraz zrobimy ci więcej zdjęć - powiedział pod nosem i wtedy nastąpił seryjny dźwięk migawki. Zerknął na wyświetlacz. - Matko, ale paskudztwo - rzucił z udawanym obrzydzeniem, odchodząc jeszcze parę kroków do tyłu. - Zrobimy cały album dla national geographic. - Kolejne odgłosy migawki i kolejny rzut oka na zdjęcia. - Cholera jasna, teraz przeszłaś samą siebie. - Podniósł brwi do góry. Oczywiście, że tylko się z nią droczył, Anne była ładną kobietą, poważnie nigdy nie wyzwałby ją od paskudztw. - A teraz z bliska, żeby każdy mógł się dobrze przyjrzeć temu wysypowi wulkanów na twarzy. - Podszedł i uklęknął przed nią, podnosząc obiektyw do góry, w stronę jej buzi.
Powrót do góry Go down
Anne Rasac
Realistka
avatar

Posty : 17

PisanieTemat: Re: Plac zabaw   10/6/2016, 21:58

Widząc reakcje chłopaka na warczenia psa, prawie prychnęła śmiechem, ale się powstrzymała. O jeny, boi się tych słodziaków? Przecież one są takie grzeczne... No, ale trzeba przyznać, postawa godna prawdziwego dżentelmena, no nie powiem. Słysząc komentarz chłopaka, spojrzała na zrzuconą przez niego fajkę.
- Mało, bardzo mało. Tak mało, że aż tego nie liczę.- Powiedziała, powracając wzrokiem na chłopaka i delikatnie się uśmiechając. To byłby bardzo ciekawy widok, jakby zaczął tu paradować w slipkach i oczywiście z włócznią. Jedno jest pewne, ten plac zabaw wtedy chyba był by najmniej uczęszczaną placówką przez ludzi. Czyli jej się udało! Bez zastanowienia usunęła zdjęcie. Oczywiście niestety myślała, że to jedyne zdjęcie. Biedna, naiwna Anne. Uśmiechnęła się na odpowiedź chłopaka, zaraz go mierząc.
- No tobie, by to bardzo pasowało, nie? Ale spokojnie, jesteś za brzydki. Nikt na ciebie nie zwróci uwagi a co dopiero robić zdjęcia. Chyba, że ktoś uzna cię za dawno wymarły gatunek.- Powiedziała i uśmiechnęła się dumnie. No i co teraz? Oczywiście tak nie myślała, bo Chet był przystojny, ale podokuczać nikt jej nie zabroni. Anne spokojnie czekała, na punkt kulminacyjny. A mina chłopaka, bardziej ją nakręciła i patrzyła z przyjemnością, jak chłopak się przewraca.
- Oj, brakowało mi tego.- Powiedziała, a to akurat było całkowicie szczere. Gdy ten męczył się z psami, dziewczyna usiadła sobie na huśtawce i jakby nic się nie stało, zaczęła się delikatnie bujać. Tak, całkowicie o tym zapomniała i się nie przejmowała. Chyba, że chłopak by zrobił coś głupiego to, by mógł stracić rękę, albo co innego. Jedno jest pewne, cało by z tego nie wyszedł, ale to tylko z powodu swojej głupoty. Całkowicie się rozmarzyła i nawet nie zauważyła, gdy chłopak wykaraskał się z uwięzi. Dopiero, gdy postanowił zrobić jej kolejne zdjęcia.
- Ej! Oddawaj!- Krzyknęła i wyciągnęła ręce po aparat, ale było już za późno. Szybko się zerwała z huśtawki.
- Tylko spróbuj.- Wycedziła przez zęby, dodatkowo grożąc mu palcem, ale wtedy usłyszała migawkę. No i po co drażnisz lwa?
- Już po tobie, rozumiesz?- Dodała i było widać, że jest naprawdę wściekła. Chłopaku, uciekaj jeśli ci życie miłe! Słysząc komentarze do zdjęć, bardziej się naburmuszyła, aż do momentu jak chciał zrobić zdjęcie z bliska. Gdy tylko usłyszała ten komentarz, zakryła twarz, ale już po chwili szybko wyciągnęła rękę po aparat i po prostu mu go wyszarpnęła.
- Koniec robienia zdjęć! Chcesz żeby był cały?- Zapytała a po jej twarzy było widać, że mówi całkiem poważnie. Oczywiście, by mu go nie zepsuła, ale za to by nie oddała, przez najbliższe dwa miesiące. Zwinęła ładnie tasiemkę od aparatu i zawołała jednego z psów, wręczając mu go. "Pilnuj", wydała krótką komendę a pies jak na sygnał odbiegł i położył się z aparatem, jakiś spory kawałek od nich.
- Teraz też będziesz taki mądry?- Zapytała a w jej głosie można było usłyszeć, nutkę sarkazmu. Dziewczyna zadowolona z siebie, wróciła na huśtawkę i odpaliła kolejnego papierosa, tym razem go pilnując. Jak Chet znalazł się za blisko, to po prostu dmuchnęła mu dymem prosto w twarz.
- Dym działa odstraszająco na różne robactwo.- Powiedziała, znów używając sarkazmu. Oczywiście nie mówiła tego szczerze. Znaczy to była prawda, ale nie mówiła tego o nim. Znaczy mówiła, ale dla żartów. Wiadomo o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac zabaw   

Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Four Seasons - Cztery pory roku :: Miasto i obrzeża :: Parki i ogrody-
Skocz do: